Archiwa miesięczne: Listopad 2020

Ideał człowieka i obywatela w literaturze staropolskiej


Stosunek człowieka do świata zmieniał się na przestrzeni wieków. Wiele czynników wpłynęło (i nadal ma) na kształtowanie się poglądów ludzi. Poszczególne epoki, a także tworzona za ich życia literatura i sztuka odzwierciedlają różne światopoglądy. Ukształtowali ludzkie postacie i stworzyli modele do naśladowania. Poszczególne epoki budowały swoje ideologie w oparciu o przeciwieństwo do poprzedniej epoki, często opierając się na epoce wcześniejszej niż poprzednia.

ŚREDNIOWIECZE

Cechą charakterystyczną średniowiecza był teocentryzm, czyli stawiając Boga w centrum kultury, literatury, sztuki i filozofii, był najwyższą wartością. Religijny światopogląd miał wpływ na wszystkie dziedziny życia, stąd wątki rozwijane w sztuce najczęściej odwoływały się do Biblii lub działalności Kościoła. Dzieła te wywarły bezpośredni wpływ na czytelnika, prezentując, a nawet zastępując je postaciami godnymi naśladowania lub potępienia, wskazując na konkretne wzorce i ideały prowadzące do świętości.

Największym ideałem w średniowieczu był święty, aw pierwszych wiekach średniowiecza najlepiej było dla niego być świętym – ascetą. Filozofia św. Augustyna, który promował prymat wiary nad rozumem. Ta filozofia postawiła człowieka na granicy bytu między aniołami i zwierzętami. Osoba ludzka jest rozdarta wewnętrznie, ponieważ istnieje konflikt między dobrem a złem, między duszą a ciałem. Augustyn widział szczęście w medytacji, w poznaniu Boga i własnej duszy.

Filozofia św. Tomasza z Akwinu. Pod wpływem tej filozofii w XIII wieku nastąpił przełom w światopoglądzie średniowiecznych ludzi, ich stylu życia. Głosił harmonię, racjonalny porządek świata, strukturę stworzoną przez Boga, w której każdy element ma swoje miejsce (koncepcja drabiny bytów). Najważniejszą rzeczą w tej filozofii jest przezwyciężenie i przezwyciężenie dwoistości ciała i duszy.

Inną filozofię stworzył św. Franciszek, a jej głównymi zasadami były miłość, radość i ubóstwo. Miłość jest podstawą wiary, jest miłością do każdej żywej istoty jako brata i siostry. Twierdził, że człowiek jest wolny i szczęśliwy tylko wtedy, gdy ma tylko to, czego potrzebuje do życia. Ktoś, kto ma fortunę, martwi się o niego, jest jego niewolnikiem. Życie św. Franciszka i jego towarzyszy znane było z anonimowego dzieła Św. Franciszek.

W literaturze świętego np. W Legendzie św. Alexius. Bohater po ślubie składa ślub czystości, oddaje majątek biednym i opuszcza dom. Od 17 lat żyje skromnie, w ascezie, w izolacji, po czym wraca do ojczyzny, ale nie zostaje rozpoznany. Zanim umrze, pisze list, w którym wyjaśnia, kim był, a jego ciało ma cudowne właściwości lecznicze po śmierci.

Najwcześniejsze prace hagiograficzne w Polsce dotyczą świętych – męczenników, m.in. św. Wojciecha, mnicha pochodzenia czeskiego, który zginął podczas podróży misyjnej do Prus. W XIII wieku pojawiły się prace o Stanisławie Szczepańskim, biskupie krakowskim, zamordowanym na rozkaz króla Bolesława Śmiałego w 1079 roku.

Świeckim wzorem bohatera był rycerz, człowiek obdarzony niezwykłymi walorami militarnymi, a jednocześnie wasal oddany swojemu władcy. Ideał rycerski nie był oderwany od ogólnego teocentryzmu. Tutaj jednak na pierwszy plan wysuwa się pojęcie honoru, oczywiście połączone z absolutną wiernością Bogu. Tylny bohater Pieśni Rolanda ginie w bohaterskiej bitwie z niewiernymi Saracenami. Roland jest wierny Bogu i władcy do ostatnich chwil.

W dziełach świeckich znajduje się też moralizatorska praca Słoty O zachowaniu przy stole. Autor zachodnich manier i chciał je wprowadzić w Polsce. Krytykuje „siedzenie jak wół”, brudne ręce, szybkie jedzenie. Szlachta powinna dbać o kulturowe zachowania przy stole, zwłaszcza gdy są w obecności kobiet.

Jednym z wiodących trendów renesansu był humanizm, uznający człowieka za najwyższą wartość. Myślą przewodnią tej epoki nie był już teocentryzm, wręcz przeciwnie – antropocentryzm. Zdolności poznawcze człowieka, jego zachowanie i szczęście stały się podstawą wszystkich systemów ideologicznych. W początkowej fazie głosił takie hasła jak carpe diem czy homo sum – humani nil a me alienum esse puto. Ideały to piękno, harmonia i harmonia. Artystom zależało na doczesnej i pośmiertnej sławie oraz o przełamaniu bezimienności. Potwierdzili życie, byli przekonani, że pełnię życia można osiągnąć w tym życiu (Fajnie jest oszaleć, kiedy trzeba)

Dziennikarstwo renesansowe ma wiele twarzy, prezentuje różne modele myślenia, różne przekonania polityczne. Ich wspólnym mianownikiem jest to, że każdemu zależy na dobru państwa i szczęściu jego obywateli.

Wieś i życie ziemianina jako przedmiot poezji to przejawy nowych czasów. Średniowieczna poezja i średniowieczne pisma gloryfikowały czyn świętego i czyn rycerza. Taki był też system wartości i hierarchia ważności czasu: służba Bogu i służba rycerska. Od połowy XV wieku wszystko to zaczęło się znacząco zmieniać. Najpierw w ekonomii, potem polityce i kulturze. Rycerz zamienił się w właściciela ziemskiego. Właściciel ziemski stał się nowym człowiekiem, początkowo nowym zawodem, ale wkrótce także nową wartością: społeczną, ideologiczną, kulturową, wreszcie moralną. Literatura szlachecka XVI wieku towarzyszy wszystkim tym przemianom, jest ich świadectwem i obrazem.

Wzorem dobrego gospodarza był Mikołaj Rej. Życie dobrego człowieka to pochwała dobrego życia na wsi, pierwsza część Zwierciadła … Według Reja życie człowieka przebiega zgodnie z biologicznymi cyklami przyrody: wiosna – dzieciństwo, lato – dorastanie, jesień – dojrzałość a potem starość – zima, śmierć. Każdy sezon odpowiada określonym działaniom na polu i w gospodarstwie. Dobry człowiek powinien wypełniać je najlepiej, jak potrafi, ale Rej nie zabrania pełnego korzystania z przyrody i krajobrazu, zachęca do rozrywki, pokazuje, jak wielką przyjemnością jest życie oszczędnego, oszczędnego i uczciwego człowieka.

Rej nie ogranicza się tylko do przedstawienia pozytywnych cech szlachty, ta warstwa społeczna krytykowana jest w Krótkiej rozprawie między trzema osobami, Panem, Wójtem a Plebanem. Obwinia szlachtę o hazard, zbytki, prywatę, rozrzutność, obojętność wobec ojczyzny.

Kochanowski propagował życie na łonie natury czyli pochwalał życie na wsi ( Pieśń świętojańska o sobótce ). Przedkładał życie wiejskie nad podróżnicze i miejskie. Wieś określano jako miejsce spokoju, stabilizacji i kształtowania się wartości moralnych. Tylko tam osiągalne jest szczęście, wieś umożliwia odnalezienie człowiekowi szczęścia.

Większość idylli idealizowała swoich bohaterów i ich życie, choć nie zawsze. Piosenka Żeńcy Szymona Szymnonowica daje niekonwencjonalny obraz wsi. Oluchna i Pietrucha ciężko pracują i pilnują ich okrutny starosta.

Inny wzorzec, który powstał w okresie renesansu, był związany z życiem dworskim. Pisał o tym Łukasz Górnicki w utworze Dworzanin polski, skomponowanym w formie dialogów między postaciami historycznymi. O ideale dworzanina – rycerza szanującego szlachtę, wykształconego, dbającego o wytworne maniery i piękno mowy, a także znajomość sztuki i muzyki, mówią gwiazdy polskiego dworu. Nie szczędzą jednak krytyki ze strony tych Polaków, którzy łatwo ulegają zagranicznym modom.

Dziełem polskiego renesansu jest także praca O doskonaleniu Rzeczypospolitej, w której autor (Andrzej Frycz Modrzewski) przedstawia swoje refleksje na temat stereotypów myślenia Polaków i rozumienia sensu istnienia. Bronił też praw chłopów, krytykując istniejące stosunki społeczne w kraju. Domagał się równości społecznej i prawnej dla wszystkich państw, ale jego idee nie znalazły poparcia w kraju. Modrzewski znalazł swojego następcę w osobie Piotra Skargi, który w podobny sposób spojrzał na sprawy społeczne i domagał się większych praw dla krajów innych niż szlachta. Przedstawia sześć chorób społecznych i głosi wizję upadku, politycznego nieszczęścia, które grozi Polsce. Idee tych twórców odżyły dopiero w XVIII wieku.

Kolejną pracą krytykującą rzeczywistość i panujące wówczas stosunki jest wspomniana krótka rozprawa … Autorka krytykuje wyzysk chłopa przez Kościół i władzę.

Jan Kochanowski pisze piosenkę V o dewastacji Podola przez Tatarów. Wreszcie poeta mówi o powinności obywatela wobec państwa. Nie powinien żałować pieniędzy na wojsko, powinien być ofiarny, gdy kraj jest w potrzebie. wywołania:

Skujmy talerze na talary, skujmy,

A żołnierzowi pieniądze gotujmy!

Kochanowski w Odprawie posłów greckich przedstawia przeciwstawne wzorce zachowań. Antenor jest przykładem pozytywnego obywatela – patrioty, dbałego o losy państwa. Ten wzór jest pożądany i godny propagowania i naśladowania. Postacią negatywną jest Aleksander, który kieruje się własnym, egoistycznym interesem. Z jego przyczyny dramat kończy się źle, Troja upada, ta historia jest ostrzeżeniem dla Polski.

BAROK

W epoce baroku powraca próżność nad próżnością – Vanitas vanitatum et omnia vanitas.

Daniel Naborowski w swojej pracy Cnotliwe chrząknięcie na wszystko pokazuje, że różne ziemskie wartości, do których głupi człowiek przywiązuje wagę, są niczym – drogi pałac, pyszne jedzenie, kobiece piękno, bogactwo i szlachetne metale, popularność, pozycja – wszystko to przemija. nietrwałe, wszystko jest marnością.

W baroku ideałem był szlachcic – sarmata. Specyficznym przykładem z okresu baroku jest sam Pasek – autor i bohater Wspomnień. Sarmata kojarzy się z dumną szlachetną, dumną, odważną, ale wojowniczą, skłonną do walki i miodu, kultywującą tradycję.

Model szlachecki był nie tylko modelem świeckim, prawdziwy Sarmata był także dobrym katolikiem. Chrześcijańskie ideały stały się płytkie i prymitywne. Bohater Pamiętników często chodzi do kościoła, uczestniczy w pielgrzymkach, składa ofiary, ale jednocześnie prowadzi karczmy w cudzych domach, pije i dręczy swoich poddanych.

OŚWIECENIE

Nie widać ideału

Chudy literat (Adama Naruszewicza) to biedny uczony, wydawca i twórca ksiąg, który użala się swojemu rozmówcy, że obrał trudne i niedochodowe rzemiosło, gdyż ksiąg nikt nie chce ani czytać, ani kupować. Nic dziwnego, że król przykładał szczególną uwagę do nauki i kultury. Nie chcą czytać ani księża, ani szlachta. Szlachta jest „wszystkowiedząca”, pyszna i dumna ze swojego rodowodu.

Postać Mikołaja Doświaczyńskiego (Ignacego Krasickiego) po powrocie do kraju prezentuje ideał oświeconego człowieka. Jest mądry, życie nauczyło go wiele, własnym doświadczeniem poznał wartość ludzkich postaw, filozofii. Stał się dobry, wrażliwy na krzywdę ludzką, czuje się zobowiązany do dbania o tych, którzy są od niego zależni.

Człowiek wobec śmierci. Refleksje oparte na znanych Ci dziełach literackich i filmowych


Śmierć jest wpisana w każde ludzkie życie. Nikt przed nią nie umknie. A łacińska sentencja memento mori – pamiętaj, że umrzesz – towarzyszy nam od najmłodszych lat. Od dzieciństwa bowiem stykamy się z problemem śmierci. Umierają znajomi naszych dziadków i rodziców. Umierają nasi najbliżsi, członkowie naszych rodzin: babcia, dziadek, wujkowie, ciotki. Jeśli są to ludzie starzy, to śmierć ich uważamy za bolesną, ale normalną kolej rzeczy. Jeśli natomiast umiera nasz rówieśnik lub ktoś jeszcze młodszy, to nie możemy się z tym faktem pogodzić. Od razu mamy pretensje do losu. Zadajemy retoryczne pytanie: dlaczego umarł tak młody człowiek? Normalne jest, gdy umiera kolejno dziad, ojciec, syn wnuk, ale sprzeczna z prawami natury wydaje się śmierć syna czy córki, gdy jeszcze żyją rodzice. Los osieroconych rodziców jest moim zdaniem najgorszy z najgorszych, jaki może spotkać człowieka. Ich ból jest nieporównywalny z żadnym innym. Jaką tragedię przeżywają ci ludzie, ukazują wiersze Jana Kochanowskiego i Władysława Broniewskiego. Chociaż obu poetów dzielą bez mała cztery wieki, w ich dziełach odczytujemy ten sam ból, smutek, rozpacz i bunt przeciw spotykającej ich tragedii. Obaj kochali swoje córki. Jeden Urszulkę, drugi Joasię.

Urszula-Orszula umarła, mając zaledwie dwa i pół roku, Joanna-Anka była już mężatką. Jak widać, dla osieroconego ojca wiek dziecka nie ma znaczenia. O pustce i niemożności pogodzenia się z tragicznymi faktami pisał w Trenie VIII Kochanowski:

„Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,

Moja droga Orszulo, tym zniknieniem swoim.

Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:

Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło (…)

Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,

A serce swej pociechy darmo upatruje.”

  Podobne uczucia odnajdujemy w wierszu Broniewskiego pt. „Obietnica”:

„Córeczko moja daleka,

pusto, pusto koło mnie,

serce krwawi i czeka,

ono nie umie zapomnieć.”

I wiersz pt. „Moje serce”:

„…o jedną osobę jest mi

za mało w pustym pokoju”.

Ten ostatni utwór jest wstrząsającym portretem psychologicznym osieroconego ojca. Poeat mówi w nim, że fizyczny ból serca można leczyć, ale bólu serca wywołanego rozpaczą nie sposób uśmierzyć. Kochający rodzic, dla którego życie w jednej chwili straciło sens, bo los nagle odebrał mu dziecko, gotów byłby oddać za nie życie.

„niech sobie śpiewa słowik

dla innych wieczory i ranki,

ja bym skonał za zmrużenie powiek

Anki.”

Jakże tragiczne i pełne bezmiernego cierpienia jest zawołanie Kochanowskiego w trenie XIII:

„Moja wdzięczna Orszulo, bodaj ty nie była

albo nie umierała, lub się nie rodziła!”

  Jak ogromne wrażenie robią na czytelniku słowa wiersza Broniewskiego pt. „Anka”:

„Zawsze piękna, choć nie żyjąca,

choć taka na pozór daleka,

jedyna spośród tysiąca –

a ojciec czeka…”

Ten mężczyzna nigdy nie pogodził się ze stratą, będzie czekał do końca swoich dni.

Osieroconych rodziców odnajdujemy również w powieści Marii Dąbrowskiej „Noce i dnie” oraz w filmowej adaptacji tego utworu przez Jerzego Antczaka. Bogumił i Barbara Niechcicowie tracą swego pierworodnego synka Piotrusia. Chłopiec umiera na skutek zapalenia płuc w wieku zaledwie czterech i pół roku. Zrozpaczona matka przez cztery dni i noce leży bez zmysłów w gorączce. Później biega codziennie na grób dziecka. Samotnie przesiaduje na śniegu przy mogile po kilka godzin. Ojciec traci panowanie nad sobą, usiłuje nawet popełnić samobójstwo. Rozpacz tych młodych ludzi jest przejmująca.

A jaka jest postawa człowieka wobec perspektywy własnej śmierci? Pewna amerykańska lekarka wyodrębniła pięć stopni intelektualno-emocjonalnych, przez które przechodzi na ogół osoba umierająca:

  • zaprzeczenie i izolacja,
  • złość i oburzenie,
  • pertraktowanie i odwlekanie,
  • depresja i poczucie zatracenia,
  • akceptacja nieuchronności śmierci.

Wydawać by się mogło, że nieuchronną śmierć zaakceptował Stanisław, bohater opowiadania „Brzezina” Jarosława Iwaszkiewicza. Ten młody człowiek, od lat chory na gruźlicę, przyjechał z zagranicznego sanatorium do leśniczówki brata po to, aby u niego spędzić ostatnie tygodnie życia i tam umrzeć. Mając już niewiele dni przed sobą, pragnie ten czas odpowiednio wykorzystać. Zaczyna zachłannie, mocno i szczęśliwie żyć. Wszystkimi swoimi zmysłami chłonie urodę świata. Cieszy go nawet niepogoda. Wszystko zaczyna być dla niego ogromnie ważne, piękne i cenne. Każde nowe wyzwanie urasta do rangi wydarzenia. I wreszcie w ostatnich dniach życia wyznaje bratu, że nie chce umierać tak młodo, że nie może się z perspektywą śmierci pogodzić.

O własnej śmierci pisały poetki: Ewa Lipska i Halina Poświatowska. Obie żyły z piętnem śmierci. Ewa Lipska była bardzo młodą dziewczyną, kiedy przyszło jej się zmierzyć z myślą o własnej śmierci. W pierwszych wierszach ukazuje ona wyraźnie swój własny dramat, żal, smutek, pretensje do losu, swoje zagubienie i świadomość, jak mało znaczy ludzkie istnienie. W wierszu pt. „Nieczętnie” pisze:

„A gdybym umarłą naprawdę – nic by się nie działo.

Zebrałyby się rodzina (…)

Może by się im nawet przez chwilę płakać udało(…)

Nikt nie przerwałby dzwonków spotkań telefonów…”

Bardzo ciekawym wierszem tej poetki jest utwór pt. „Ucz się śmierci”. Od poprzedniego dzieli go olbrzymi skok myślowy. Nie znajdziemy w nim bezpośredniego lęku o własne istnienie. Widać wyraźnie, że poetka zaakceptowała nieuchronność śmierci, pisze bowiem:

„Ucz się śmierci. Na pamięć.

Zgodnie z zasadami pisowni

Wyrazów martwych.(…)

Przepytaj siebie.

Przepytaj na żywo.”

Poetka Halina Poświatowska, z wykształcenia filozof, żyła krótko, bo zaledwie trzydzieści dwa lata. Ale żyłą bardzo intensywnie. Chciała wykorzystać do maksimum wszystkie dane jej dni. O swoim życiu pisała tak:

„Halina Poświatowska to jest podobno człowiek

i podobno ma umrzeć jak wielu przed nią ludzi

Halina Poświatowska właśnie teraz się trudzi

Nad własnym umieraniem…”

W swoich wierszach usiłowała zdefiniować zjawisko śmierci. Zadawała pytanie, czym jest jednostkowe życie, czy gdy przeminie, zostaje po nim ubytek we wszechświecie.

Pisała:

„A jednak miło jest pomyśleć

że świat umrze trochę kiedy ja umrę”

Biografię tej poetki jeszcze bardziej dramatyczną czyni fakt, że jej mąż – który też był chory na serce – zmarł po kilku miesiącach małżeństwa. Los zatem nie oszczędził Poświatowskiej i tego doświadczenia, doświadczenia osieroconej małżonki. Samotna, nieutulona w bólu kobieta tak pisała o swoim ukochanym:

„ Znaleźć ciebie – spojrzeć na ciebie – to zaledwie przedsionek

wyobraźni – ale już niedostępny moim oślepionym przez żal

zmysłom. Nie potrafię przypomnieć rysów twojej twarzy…

I ręce twoje pogubiłam i usta i wszystko to co było tobą odeszło

Żeby zrodzić się na nowo w nagłym ostrym bólu po tobie.”

Jakie uczucia targają osieroconym mężem, zobaczyć możemy w wierszu Władysława Broniewskiego „Do umarłęj”:

„Marychna!

Modlę się do Ciebie.

Jesteś w jakimś (…) niebie,

A ja sobie tu chodzę po tym życiu, (…)

Kocham się w mojej żonie,

Płaczę w ukryciu…”

Ileż ciepła odnajdujemy w tych strofach. Ile samotności kochającego serca. Ile skrywanych, męskich łez.

O umierającym mężu napisał Bolesław Prus przepiękne opowiadanie „Kamizelka”. Młody małżonek, chory na gruźlicę, obawia się najgorszego. Nie chcą jednak martwić żony złym stanem zdrowia i ciągłym chudnięciem, co dzień przesuwa sprzączkę w kamizelce, by udowodnić żonie, że przybiera na wadze, a więc czuje się coraz lepiej. Ona zaś, choć wie od lekarza o śmiertelnej chorobie ukochanego, skraca pasek kamizelki, aby dostarczyć mężowi namacalnych dowodów na to, że zdrowieje. Chce dać mu nadzieję i wiarę. Opowiadanie to pokazuje, ze nawet wobec śmierci oddani sobie i kochający się ludzie nie opuszczają rąk, że nawet niewinnymi kłamstwami można dodawać sobie otuchy w godzinach próby.

O umierającej żonie traktuje powieść Ericha Segala „Love story” i nakręcony według niej film o tym samym tytule. Młodzi ludzie – Olivier i Jenifer – niemal na początku swego wspólnego życia dowiadują się, że ona jest nieuleczalnie chora na białaczkę. Wiadomość ta spada na nich niczym grom z jasnego nieba, gdy właśnie zaczynają marzyć o dziecku. Zamiast realizować swe plany życiowe, zwiedzać świat, muszą stawić czoło dniom przepełnionym chorobą i niemocą. Wobec nadchodzącej śmierci są bezsilni, z mimo to wiele się od siebie uczą. On daje jej poczucie bezpieczeństwa. Opna do końca swych dni stara się pogodzić męża z jego ojcem. Uczy Oliviera dawanie uczuć i ciepła.

Wychowani w chrześcijańskiej kulturze europejskiej, odczuwamy strach przed śmiercią, uważamy ją za ostateczność. A jeśli nawet godzimy się z losem, to nie do końca. Czy zatem w imię sprawiedliwości mamy prawo domagać się kary śmierci dla innego człowieka?

 „Dekalog V – czyli krótki film o zabijaniu” Krzysztofa Kieślowskiego zmusza do refleksji na ten właśnie temat. Reżyser ukazuje najpierw bezwzględny mord, którego przestępca z zimną krwią dokonuje na taksówkarzu. Potem morderca skazany zostaje na karę śmierci i pokazana jest jego egzekucja, równie odrażająca jak wcześniejsze zabójstwo. Komentarz autorskiego w filmie brak. To sam widz – człowiek żyjący współcześnie – ma odpowiedzieć w swoim sumieniu, jaki jest jego stosunek do takiej śmierci.

I nasuwa się tu pytanie: czy śmierć, postrzegana przez nas tak negatywnie, może mieć również jakieś pozytywne aspekty? Moim zdaniem – tak, gdy staje się dla człowieka wyzwoleniem od bezmiernego cierpienia zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Gdy kładzie kres bólowi w ciężkiej, nieuleczalnej chorobie.

Uważam także, iż w obliczu śmierci czy innego zagrożenia ludzie zdejmują ze swych twarzy maski i ukazują swe prawdziwe oblicza. Często stają się do tego stopnia innymi ludźmi, że sami siebie by o to nie podejrzewali. Bardzo ciekawie ten problem ukazał Albert Camus w „Dżumie”. Zaraza w tym utworze jest metaforą zła i śmierci. Epidemia w mieście Oran stawia mieszkańców przed trudnymi wyborami: zamknięcie w sobie, izolacja, nieczułość i obojętność lub otwarcie na potrzeby innych, zaangażowanie i praca z narażeniem własnego życia. Ludzie tacy jak doktor Bernard Rieux, Jean Tarrou czy Raymond Rambert wybrali tę drugą drogę. Można powiedzieć, że wyszli zwycięsko z potyczki ze śmiercią. Zachowali swe życie, ale przede wszystkim ocalili albo odnaleźli w sobie pełnię człowieczeństwa.

Na zakończenie tej pracy chciałbym przytoczyć cytat z wiersza Haliny Poświatowskiej:

„Kto potrafi pomiędzy miłość i śmierć wpleść anegdotę o istnieniu?” Fragment ten jest piękny i mądry. Uważam bowiem, że jeśli komuś to się uda – pomimo że boi się śmierci, bo jest wielką niewiadomą – w ostatniej swej godzinie będzie mógł powiedzieć, iż godnie przeszedł przez dane mu życie i odejdzie z podniesionym czołem.