Archiwa miesięczne: Maj 2021

Obraz czasów nieludzkich w utworach Borowskiego, Nałkowskiej, Grudzińskiego


Nałkowska:

każde z opowiadań zawartych w cyklu „Medalionów” jest straszne. Pop ponad 40 latach od zakończenia wojny wydają się one fantazją, trudną do przyjęcia dla normalnego umysłu. A jednak są to fakty – dowody zachwianego ładu moralnego, oskarżenie i przestroga przed wojną. Tematem jest tutaj technika ludobójstwa, mechanizmy mordowania człowieka – „zwykły dzień szalonego koszmaru”. Czytelnika ogarnia groza, przerażenie i niedowierzanie. Opowiadanie pt. „Doktor Spanner” rodzi pytanie: czy lekarz mógł być zdolny do czegoś podobnego? Wyrabianie mydła z tłuszczu ludzkiego, przeróbka skóry – czy nie jest to wytwór zwyrodniałej fantazji? Grozę faktu pomnaża beznamiętna relacja bohatera pracującego w „fabryce” jako pomocnik. Mówi on dumnie „Niemcy potrafią zrobić coś z niczego”. Opowiadanie „Dno” – to wstrząs dla psychiki człowieka. Kobiety stają się z głodu kanibalkami.

Zjadają zwłoki koleżanek. Szczury zjadają trupy. Niektórym biło jeszcze serce – brzmi drobna straszliwa uwaga. „Przy torze kolejowym” – opowiadanie to z kolei ukazuje „akt dobrodziejstwa”. Kobieta, która uciekła z transportu i leży ranna przy torach, budzi lęk otoczenia. Ludzie być może pomogliby jej, lecz się boją. Pewien młody człowiek zdobywa się na odwagę – zabiją ją aby skończyć jej męki. Czy strzały, które do niej oddał były zabójstwem czy dobrodziejstwem? „Człowiek jest mocny” – to historia więźnia, który pracował przy „wyładunku” trupów. Był mocny – miał odporność psychiczną i dobrze pracował. Załamał się, gdy wśród transportu ujrzał swoją rodzinę. Lecz i wtedy Niemcy nie pozwolili mu umrzeć „człowiek jest mocny – przyda się jeszcze w pracy”. Ostatnie z opowiadań pt. „Dorośli i dzieci w Oświęcimiu” poraża bestialstwem Niemców wobec dzieci. Suchy, statystyczny rejestr. Wizja małych dzieci, które wspinają się na palcach, by przejść egzamin – nie zmieścić się pod poprzeczką wyznaczającą „dorosłość” i zdolność do pracy, bo to oznacza życie. Tragiczna jest wymowa zakończenia. Gdy profesor z Pragi pyta dzieci bawiące się w coś. „W co się bawicie?”. „W palenie Żydów” brzmi odpowiedz. Nie wymaga komentarza.

Grudziński

„Inny świat” jest hołdem złożonym człowiekowi oraz dokumentem degradacji i utraty człowieczeństwa. Szereg aktów utraty człowieczeństwa wiedzie do refleksji: jak łatwo jest o podłość, o zbrodnię, byleby uratować swoje życie. Czy nie są zaprzeczeniem człowieczeństwa gwałty i „Materialne” traktowanie kobiet, bezkarne kradzieże, donosy i wewnętrzna hierarchia? Podobnie nieludzka wydaje się katorżnicza praca i walka o każdy kęs jedzenia, wyrzekanie się przez rodzinę więźnia, aby „nie mieć nic wspólnego z przestępcą”. Z kolei ten inny świat udowadnia także istnienie wielkiej woli człowieka i obrony własnej godności. Przykładem jest przypadek Kostylewa, który walczył o swoją niezależność przez samookaleczenia. Podobnie sam Grudziński – odważył się na akt protestu i głodówki, co w rezultacie spowodowało wyzwolenie. Zastanawia pielęgnacja świętych uczuć przez więźniów: miłość Pamifiłowa do syna, otoczona kultem miłość małżeńska, marzenia i uczucia więźniów. Bywa, że aktem człowieczeństwa jest zdecydowanie się na samobójstwo. Bywa, żę w lagrowym pobojowisku zakwitnie przez chwilę namiastka uczucia – jak w historii Marusi, choć łatwo może być przez odczłowieczenie zdeptana. Siłę i heroizm człowieka podkreślają portrety postaci takich jak Kostylew. W powieści Grudzińskiego da się wyczuć ideę, myśl, iż wartości moralne nie ulegają tak łatwo zniszczeniu. Wieczna niezgoda na zło, im gorsze istnieje, tym większa, wieczne poszukiwanie wymiaru człowieczeństwa, we wspomnieniach, w marzeniach, a nawet w samounicestwieniu, są hołdem złożonym człowiekowi.

Borowski

Borowski przedstawia świat zlagrowany. Łagier (ros.) czy lager (niem.) – obóz – niby ten sam świat zagłady a jednak inny. Można dyskutować o wahaniach ideowych Tadeusza Borowskiego, lecz nie da się zaprzeczyć wartości utworów takich jak cykl „pożegnanie z Marią”, lub „Kamienny świat” – jest to doskonała rekonstrukcja obozu niemieckiego. Człowiek zlagrowany:

  • bezsilny wobec masowej, ciągłej śmierci i zbrodni
  • zobojętniały na ból i rozpacz
  • złamany fizycznie, psychicznie i moralnie, egoistyczny w obronie własnego życia.

Rzeczywistość obozowa okazuje się tu czystą przemocą, a ludzie, którzy w niej uczestniczą to mocni i słabi, ci, którzy gwałt zadają i ci, którzy mu ulegają. Vorarbeiter Tadek nieźle sobie radził ponieważ wkręcił się do służb medycznych, mógł lepiej funkcjonować, pomagać narzeczonej i czuć się bezpiecznie chodząc „na transporty”, siedział w oknie, gdy obóz stał na apelu. Tym niemniej realistycznie opisuje doświadczalny blok kobiet, krematoria, zupę z brukwi i katorżniczą pracę więźniów, całą przerażającą technikę uśmiercania. W tym świecie żyje człowiek zlagrowany. Jak ocenić jego psychikę? Vorarbeiter, zlagrowany, pozostawił sobie tylko jedno uczucie – miłość do dziewczyny i tylko jedną ideę – przetrwanie, a to znaczyło przystosować się do istniejących warunków, zaakceptować śmierć o okrucieństwo. Zdobyć leki, zdobyć jedzenie – oto cel życia. Nie można ocenić tej postawy. Nie jesteśmy do tego uprawnieni. Możemy najwyżej potępić system totalitarny, hitleryzm, który doprowadził do powstania obozów i do wypaczenia ludzkiej psychiki.

Nie-Boska komedia – obraz poety, poezji, świata i rewolucji


Obraz poety i poezji:

Koncepcja poezji – ukazanie jej wielkości i roli w życiu narodu:

  • źródło piękna „poezjo matko piękności i zbawienia”
  • surowa, wręcz pogardliwa ocena poezji jest wtedy, jeśli jest ona tylko czczą rozkoszą, oderwaną d rzeczywistości
  • poeta fałszywy – człowiek nie identyfikujący się z poezją (źle pojmujący jej istotę i cel)
  • poeta prawdziwy – człowiek identyfikujący się z poezja, miłujący swoich bliskich, ceniący idee chrześcijańskie
  • polemika z podstawowymi wartościami literatury romantycznej

Obraz świata:

Poeta ukazał historyczną konieczność upadku arystokracji, ale i równoczesną rezerwę wobec idei rewolucji, opartej na niszczeniu ludzkiego dorobku. Przy tym widział brak konstruktywnego programu naprawy świata, co wyrażało się brakiem moralnych postaw. Wyraził przekonanie o zwycięstwie idei chrześcijańskiej, boskiej opieki nad światem (probiotencjalizm) i powrocie sensu do działań ludzkich (Chrystus jako sędzia). Heglowskie pojęcie zwycięży: przez powstanie i zanikanie sprzeczności.

Obraz rewolucji:

  • na zakończenie walki rewolucyjnej ma nastąpić zagłada  starego świata
  • brak perspektyw zbudowania nowych wartości ideowo – moralnych
  • tragizm obydwu bohaterów: Hrabiego i Pankracego, z których każdy ma trochę racji

Racje rewolucjonistów: głód, nędza ludu przy przepychu i niemoralności bogaczy rodzi upokorzenie i chęć odebrania dóbr i zemsty. Powstańcy stanowili także motłoch grożący mordem.

Racje arystokratów: budowniczy tradycji, historii, obrońcy wolności narodowej, wiary chrześcijańskiej i kultury

Idea rewolucji nie ma przyszłości, jest skazana na zagładę, Wzajemne pretensje i racje są połowiczne. Teoria racji cząstkowej prowadzi do pesymizmu i katastrofizmu. Poeta pragnął przezwyciężyć te trudności. W zakończeniu ukazuje widmo Chrystusa, jako symbolu idei, dobra i miłości.

Epitet – nie boska podkreśla szatański charakter procesu historycznegoIstnieje tylko teza i antyteza, brak jest zemsty – Hegel

„Młodzi nie możecie przegrać miłości!”


          Są to słowa naszego wielkiego rodaka, człowieka będącego autorytetem moralnym nie tylko dla katolików, papieża Jana Pawła II. Otóż w jednej ze swoich homilii stwierdził on, że „człowiek nie może żyć bez miłości”. Zastanawiając się nad słowami Ojca Świętego, nasuwa się pytanie: jak to, nie można? Nie można żyć bez powietrza, na pewno, bez wody, bez jedzenia, to też nie ulega wątpliwości. Ale bez miłości można żyć! Przecież wokół nas jest wielu ludzi, którzy się bez niej obywają. Czyżby? Nikt nie możecie tego wiedzieć? Nie potrafimy przecież zajrzeć w głąb cudzego serca?

          Gdy słyszymy słowo „miłość”, najczęściej chyba myślimy o uczuciu, jakie łączy kobietę i mężczyznę. I nie chodzi tu o zwykłe pożądanie, ale o bardzo złożone uczucie, opisywane w tak wielu utworach literackich, przedstawiane w tak wielu filmach. Uczucie, któremu w każdej kulturze towarzyszą liczne konwencje, rytuały, obyczaje. Przejawów miłości jest chyba tyle, ilu kochających. Dlatego kolejni twórcy wciąż podejmują ten temat, sądząc, że potrafią ukazać go w nowy sposób, przedstawić swoje oryginalne wizje. Pisanie o miłości jest chyba wewnętrzną potrzebą bardzo wielu osób. Na pewno wśród Państwa też są autorzy miłosnej poezji, zapewne nigdy nie publikowanej, zlegającej dna jakichś szuflad czy dawno wyrzuconej do kosza. Ale człowiek zakochany chce często na cały świat wykrzyczeć, jakie spotkało go szczęście, uwiecznić swoje uczucie, unieśmiertelnić je. Niektórym udaje się znaleźć odpowiednie słowa i stworzyć arcydzieła, które poruszają serca milionów czytelników. W utworach tych przekonują nas każdym wersem, że „nie można żyć bez miłości”; że nie może żyć Romeo bez Julii, Werter bez Lotty, Gustaw bez Maryli. I każdy – gdy jest zakochany – przyzna im rację. Nawet jeśli później stwierdzi, tak jak w jednym ze swoich wierszy Maria Pawlikowska-Jasnorzewska:

”Nie widziałam cię już od miesiąca.

I nic. Jestem może bledsza,

trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,

lecz widać można żyć bez powietrza.”

          Bo bez miłości żyć nie sposób, ale nie można też żyć samą miłością. Nieraz przysłania nam ona wszystko, nieraz każe zapomnieć o obowiązkach, o podstawowych życiowych potrzebach. Potrafi też być siłą niszczącą. A jednak „miłość jest własny bieg bycia naszego”, jak pisze w jednym ze swoich sonetów Mikołaj Sęp-Szarzyński, polski poeta manierysta z końca XVI wieku. Może więc człowiek stworzony jest do miłości? Może jest ona jego wewnętrzną nieprzepartą potrzebą, nieodłącznym atrybutem człowieczeństwa? Z punktu widzenia religii chrześcijańskiej na pewno powinna być treścią jego życia. Wszak dekalog poprzedzony jest znamiennym wezwaniem: „Będziesz miłował Pana Boga swego, ze wszystkiego serca swego, ze wszystkich sił swoich, ze wszystkiej duszy swojej, a bliźniego swego jak siebie samego”. Ale czy miłość to uczucie, które ogranicza się tylko do Boga i drugiego człowieka? A miłość do innych istot żywych, do całej przyrody, do ojczyzny, do rodzinnego miasta…Jak widzicie, miłość niejedno ma imię. Czy można więc żyć bez najmniejszych nawet porywów serca? Może i można, ale życie bez miłości to po prostu wegetacja. Jest taka choroba psychiczna, nazywana autyzmem, która charakteryzuje się – upraszczając nieco – zamknięciem się chorego w sobie, brakiem emocjonalnego kontaktu a otoczeniem i co za tym idzie, nieumiejętność kochania kogokolwiek, okazywania uczuć drugiej osobie. Ludzie dotknięci autyzmem mogą czasami wykazywać ponadprzeciętne zdolności pamięciowe, a nawet intelektualne, ale także wtedy ich zachowanie, ich reakcja bardziej są podobne do działań robota niż człowieka. Osobowość autystyczna znakomicie odtworzył Dustin Hoffman w filmie „Rain man”. Jeśli widzieliście Państwo ten film, musieliście zapamiętać scenę, gdy dziewczyna jego brata całuje bohatera w windzie. Na pytanie: „Jak było?”, odpowiada on: „Mokro”. Pocałunek, będący wszak dowodem uczucia, odbiera jako czynność zupełnie mechaniczną. Jego reakcja świadczy  tym, że nie tylko nie potrafi okazywać miłości, lecz również nie umie odebrać sygnałów świadczących o uczuciach okazywanych mu przez innych.

          Właśnie, dotychczas mówiliśmy o potrzebie kochania kogoś lub czegoś; a może papieżowi chodziło o potrzebę bycia kochanym? Przecież to najbardziej naturalna potrzeba pod słońcem, potrzeba, którą – może zupełnie instynktownie – odczuwa już chyba każde nowo narodzone dziecko. Potrzeba tak silna, że nie kochanych, odrzuconych może nawet pchnąć do samobójstwa, że wspomnę tylko romantycznych kochanków: Gustawa, Kordiana…Potrzeba, która każe łamać konwenanse, zasady moralne lub wręcz popełniać przestępstwa, a nawet zbrodnie, by zasłużyć sobie na czyjeś uczucie. A z drugiej strony może wyzwolić w każdym człowieku pokłady poświęcenia i oddania, jakich istnienia sam nie podejrzewa, czy skłonić do heroicznych czynów i niebywałych wyrzeczeń. Miłość jest siłą napędową tak wielu ludzkich działań, że chyba nie sposób sobie wyobrazić bez niej rozwoju naszej cywilizacji i kultury. I tu przytoczę może jeden znamienny przykład. Na północy Indii, w mieście Agra, stoi jedna z najpiękniejszych budowli świata, świątynia-grobowiec Tadż Mahal. Mongolski cesarz Szahdżehan zbudował to mauzoleum z białego marmuru dla ukochanej żony, Mamtaz Mahal, której śmierć, pogrążyła go w nieutulonym żalu. Tafdż Mahal jest niezrównanym materialnym symbolem poświęcenia mężczyzny dla kobiety. Stało się tradycją, że gdy zjawia się tam dwoje ludzi, kobieta pyta swego partnera: „Czy kochasz mnie tak bardzo, że wybudowałbyś dla mnie taki pomnik, gdybym umarła?”.

          Znamy też inne wspaniałe pomniki miłości, choć nie z kamienia ani ze spiżu, jednak równie trwałe. Czyż nie jest takim wspaniałym pomnikiem cykl sonetów skierowanych do Laury, autorstwa Francesco Petrarki, czy setki innych dzieł literackich, które nigdy nie powstałyby bez gorących i namiętnych uczuć? Czyż nie jest niezrównanym pomnikiem ojcowskiej miłości cykl trenów Jana Kochanowskiego poświęcony zmarłej przedwcześnie córeczce Urszulce? W wierszach tych znajdziemy odbicie dominującej pustki, która ogarnia duszę i serce człowieka po stracie ukochanej istoty. Kochanowski uświadamia nam, że całe dotychczasowe życie rozsypuje się w gruzy, gdy zabraknie kogoś, kogo kochaliśmy i kto nas kochał. W ostatnich utworach cyklu autor godzi się jednak ze śmiercią Orszuli, przekonany przez ukazującą mu się we śnie matkę, że ujrzy swą córeczkę w przyszłym, lepszym świecie, o ile oczywiście zasłuży sobie na zbawienie duszy. Dla ludzi wierzących pozostaję więc zawsze ta nadzieja, że miłość nie kończy się tu, na ziemi, że jest uczuciem sięgającym poza grób. Pięknym tego symbolem jest zakończenie opowieści o Tristanie i Izoldzie. Kiedy po śmierci zostali pochowani obok siebie przez króla Marka, z grobu Tristana wyrósł krzak głogu, który kładł swe gałęzie na mogile Izoldy. Gdy głóg wycinano, odrastał na nowo i znów jego gałęzie pochylały się nad grobem jasnowłosej królewny.

          Jan Paweł II, mówiąc, że „człowiek nie może żyć bez miłości”, nie mógł nie myśleć o miłości bożej. Wszak – jak głosi Pismo Święte – z miłości do ludzi zesłał Bóg na ziemię swego syna Jezusa Chrystusa, by przybrawszy postać człowieka, cierpiał i zginął za nas na krzyżu. Cały Nowy Testament przepełniony jest duchem miłości. Weźmy choćby przypowieść o synu marnotrawnym, w której ojciec – symbolizujący Boga – z otwartymi ramionami przyjmuje syna, mimo iż ten porzucił wcześniej dom rodzinny i roztrwonił powierzony mu majątek. Co więcej, wydaje ucztę, by świętować powrót swego dziecka. Podobną wymowę ma przypowieść o pasterzu i zabłąkanej owieczce. Każdy, nawet najgorszy zbrodniarz, jeśli zrozumie swe grzechy i będzie za nie żałował, może liczyć na boską wyrozumiałość, na przebaczenie. Ale umiejętność wybaczania powinna cechować także człowieka. Chrystus nauczył: „Milujcie nieprzyjacioły wsze” i przekonywał: „Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek twój, nastaw mu i drugi”. Mówił o miłości tak silnej, że zdolna jest zwalczyć nienawiść: „Zło dobrem zwyciężaj”. Lecz czy jesteśmy zdolni do takiej miłości? Wydaje się, że jest ona przeciwna naszej naturze i tylko niewielu potrafi wyzbyć się nienawiści, wznieść ponad urażoną dumę, godność, zapomnieć o doznanej krzywdzie. Literackim przykładem takiej postawy może być Kryspus, jeden z bohterów „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza, który wybaczył Chilonowi Chilonidesowi to, że przez swój donos przyczynił się do śmierci całej rodziny Krypsusa. Ale to przypadek wyjątkowy. Nie takie uczucie miał zapewne na myśli Jan Paweł II. W życiu codziennym nikt chyba nie liczy na przebaczenie ze strony wroga, a tym bardziej na jego miłość.

          Ale czy możemy liczyć na miłość „bliźniego swego”, zwykłego przechodnia, przypadkowo spotkanego człowieka? Czy sami jesteśmy w stanie obdarzyć go uczuciem? Wiem, proszę Państwa, że słowo miłość może się tu wydać zbyt duże. Może raczej należałoby powiedzieć: życzliwość, przychylność, bo w praktyce chyba to właśnie oznacza owa ewangeliczna miłość bliźniego. Przypominajcie sobie Państwo, na pewno były w waszym życiu takie chwile, gdy wypełniała was bezinteresowna życzliwość do otaczających was ludzi, gdy skłonni byliście każdemu nieba przychylić, ustąpić zmęczonej kobiecie miejsca w tramwaju, przeprowadzić niewidomego przez ulicę, uśmiechnąć się do kogoś, dodać komuś otuchy. A z drugiej strony z pewnością oczekiwaliście nieraz ludzkiego odruchu ze strony drugiego człowieka, bezinteresownej pomocy, pocieszenia. I w związku z tym rodzi ię pytanie. Czy można żyć w ciągłym przekonaniu, że świat to dżungla, gdzie każdy ma na względzie tylko własny interes i jeśli nie jest wrogi, to co najmniej obojętny, że nie można liczyć nawet na odrobinę bezinteresowności? Czy można żyć w uczciwej pustce? Czy można żyć bez wiary w miłość? Wydaje się, że nawet ludzie okrutnie doświadczeni przez los, którzy niczego dobrego w życiu nie doznali, starają się zachować tę iskierkę nadziei, że świat nie jest do końca zły, że mogą się spodziewać choć odrobiny zwykłego, ludzkiego uczucia. A ci, którzy wierzą w Boga, również i Jego miłość. Bo gdyby nie ta wiara, to czy warto byłoby żyć? Nie wiem, czy znacie Państwo wiersz Broniewskiego „Grób Tamerlana”. Otóż w nim poeta, człowiek ciężko doświadczony przez los, który siedział już w niejednej celi, w samym środku najokrutniejszej z wojen daje wyraz swemu przekonaniu, że „Człowiek jest dobry, mądry, spokojny”, a więc bardziej skłonny do miłości niż do nienawiści. Bo czymże jest wiara w człowieka, jak nie przekonaniem, że jest on istotą zdolną do miłości.

          Jedną jeszcze odmianą miłości należałoby – jak sądzę – wziąć pod uwagę. To ją właśnie miał na myśli Norwid, pisząc w „Promethidionie”: „Cóż wiesz o pięknem?…/ Kształtem jest miłości”. Chodziło  mu o miłość twórcy do swego dzieła. Uważa bowiem, że nie można stworzyć czegoś pięknego, nie wkładając w swą pracę choć odrobiny uczucia. I dotyczy to nie tylko dzieła sztuki, ale również wszelkich użytkowych przedmiotów, wszelkich przedsięwzięć, które prowadzą do powstania czegoś, co ma ludziom służyć, ma ich cieszyć, ma być przydatne. Rozejrzyjcie się Państwo wokół siebie. Nie otaczają nas tylko piękne przedmioty. Jakże często mamy do czynienia z fuszerką, brakoróbstwem, tandetą, jednym słowem – z obiektami tworzonymi bez miłości. Dla „wyrobienia planu”, jak to często bywało za socjalizmu, czy po prostu dal zysku, co najczęściej zdarza się obecnie. Ale jeśli ktoś wkłada w swą pracę całe swoje serce, jeśli tworzy dzieło, które ma być realizacją jego marzeń, to zależy mu na tym, by było ono niepowtarzalne, jedyne, piękne. Tylko wtedy może, choć wcale nie musi, powstać prawdziwe arcydzieło. A więc otaczające nas piękno będące dziełem człowieka zawdzięczamy właśnie miłości.

          Zmierzając do konkluzji, zadam Państwu jeszcze jedno pytanie: czy jest wśród was choć jedna osoba, która nigdy nie kochała lub nie była kochana? Ale proszę odpowiedzieć szczerze! No proszę, śmiało! Cóż to, nie ma nikogo takiego…? I to jest chyba najlepsze świadectwo, jak głęboko słuszne są słowa Jana Pawła II. Miłość nie musi co prawda wciąż towarzyszyć, nie sposób jednak nie spotkać jej w życiu choć raz na swojej drodze. I jest to najpiękniejszy dar, jaki otrzymaliśmy od Boga, jak mówią jedni, czy też od natury, jak twierdzą drudzy. Bo słusznie mówi święty Paweł w I Liście do Koryntian: „Choćbym posiadł całą wiedzę i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym”.

Mit i jego reinterpretacja w literaturze współczesnej


Mit – opowieść wyjaśniająca w postaci alegorycznej i symbolicznej zjawiska natury, lub życia ludzkiego zgodnego z wierzeniami w dawnych religiach pogańskich.

  • jest opowieścią o stałej warstwie fabularnej i wyrażającej wierzenia danej społeczności . Wyrażają: lęk, niepokój, radość.

Funkcje mitu:

  • poznawcze, związane z wyjaśnieniami zjawisk przyrody
  • światopoglądowe, były podstawą do wierzeń religijnych
  • sakralne, informowały o powiązaniach bóstw i obrzędach.

Rodzaje mitów:

  • teogoniczne – opowiadające o bogach
  • antropologiczne – o człowieku
  • genealogiczne – o rodach królewskich
  • kosmogeniczne – o powstaniu świata
  • eschatologiczne – o pośmiertelnych losach człowieka
  • archetyp – mity podające wzory zachowań i postępowania

Bohaterowie mitów:

bogowie, półbogowie, ludzie, demony, herosi

Forma mitów wyraża się przez metafory, alegorie i symbole.

Pojęcia etymologiczne i bohaterowie mitów:

Achilles- wojownik walczący pod Troja, odporny na rany dzięki kąpieli w Styksie; pięta Achillesa- w przenośni słaby punkt, Achilles ginie postrzelony w piętę, która nie była pomoczona wodami Styksu (za nią trzymała go matka).

Pandora- jedna z bogiń, trzymała w swojej puszcze wszystkie smutki świata; oznacza miejsce pełne nieszczęścia.

Herkules- bohater, za zabicie  dzieci skazany na 12 prac; oznacza herkulesową siłę.

Ariadna- córka Minosa, uratowała życie Tezeusza, dając mu za radą Dedala nić, którą znaczył drogę z labiryntu; oznacza sposób wyjścia z kłopotów.

Augiasz- król, posiadał olbrzymią stajnię, z której od 30 lat nie usuwano nieczystości; Herkules przepuścił przez ową stajnie potok i wyczyścił wszystko w jeden dzień; oznacza symbol nieusprawiedliwionej buty.

Penelopa- miała córkę, która została strącona do Tartaru, została tam żoną Hadesa. Penelopa uprosiła bogów i Kora wyszła z podziemi. Jednak przedtem zjadła kilka nasion granatu i na 3 miesiące musi powracać do swojego męża. Wtedy na Ziemi panuje zima.

Prometeusz- ukradł z rydwanu boga słońca Heliosa promyk i zaniósł go ludziom. Za karę codzienne sęp wyjada mu wątrobę a w nocy ona znowu odrasta. Oznacza heroiczne poświęcenie.

Ikar- syn Dedala, w ucieczce z Krety wykorzystał skrzydła ptaków; zginął bo wbrew poleceniom ojca wzniósł się za wysoko; oznacza pęd do wiedzy, bunt…

Nike– bogini zwycięstwa.

Chaos, Uranos, Gaja, Okeanos, cyklopi, Kronos, Reja, Dzeus, Hades, Posejdon, Hera, Demeter, Hestia, Hektor,…

Antyk miał wpływ na twórczość artystów i pisarzy Europy. Czerpano z mitów, tragedii i poezji. Współcześnie nawiązują do mitów:

Wokół Dedala i Ikara narosła bogata tradycja o tym świadczą min.

  • Ernest Bryll „Wciąż o Ikarach głoszą”
  • Stanisław Grochowiak  „Ikar”
  • Jarosław Iwaszkiewicz „Ikar”

Wielu poetów nawiązuje do obrazu Breugela „Pejzaż z upadkiem Ikara”.

W nawiązaniu do Niobe pojawia się temat ludzkiego cierpienia – Tren 15 Kochanowskiego.

„Niobe” – poemat K.J.Gałczyńskiego jest historią tragicznego losu matki i poetyckim traktatem o sztuce.

Mit Prometeuszu stał się symbolem poświęcenia dla dobra ludzkości.

„Prometeusz w XXXX” – Ajschylosa

„O miłości”  – fraszka Kochanowskiego

„Dziady cz. III” -Adam Mickiewicz

„Grób Agamemnona” – Norwid

„Promethidion” – Norwid

„Prometeusz” Przerwa – Tetmajer

„Święty Boże” – Kasprowicz

„Pisane w hotelu” – Wiesława Szymborska

„Stary Prometeusz” – Herbert

„Traktat poetycki” – Miłosz

„Prometeusz” – Jerzy Andrzejewski – widowisko

„Nike, która się waha” – Herbert

„Nike z Samotraki” – Leopold Staff

„Apollo i Marsjasz” – Herbert

„Nad Styksem” – Wiesława Szymborska

„Syzyfowe prace” – Stefana Żeromskiego

1. Historia tragedii córki Agamemnona i Klirajmestry, która została założona przez tą boginię.

                Autorami dramatów o tragedii byli min.

                J. Racine, XVII – wieczny tragik francuski

                J.W.Goethe – dramat „Tragedia w Taurydzie”

2. Renesans nawiązał również do kultury antyku np.:

„Odprawa posłów greckich”,

„Ku muzom” – fraszka Kochanowskiego,

„Niezwykłym i nie lada piórem opatrzony”

„tren V” (postać Persefony)

3. Mity greckie stały się inspiracją dramatów St. Wyspiańskiego „Akropolis”, „Powrót Odysa”, „Noc listopadowa”, gdzie powstanie listopadowe jest inspirowane przez bogów greckich. Nad powstaniem czuwa  Pallas Atena. W akcji uczestniczą Nike spod Troi, Ares, Nike spod Termopil, spod Cheronei i Salaminy. Ważną rolę w dramacie odgrywa mit  o „Demeter i Korze”.(wypowiada słowa ”Po ojcach wielkich- wielkie wskrzeszenie syny- kiedyś będziecie wolni…”)

4. Powrót do inspiracji mitologicznych w literaturze XX wieku:

Motyw Ikara

  • „Ikar:” Jarosława Iwaszkiewicza tragedia chłopca w czasie II wojny światowej, poprzez zamyślenie dostaje się w ręce Niemców
  • „Ikar” Stanisław Grochowiak konflikt pomiędzy kobietą przy bali a otaczającą rzeczywistością. Autor uczula nas na  los innych . Kobieta w wierszu jest tak zajęta pracą, że nie zauważa tragedii jaka rozgrywa się obok niej.
  • Obraz Breugla. Na pierwszym planie banalny obrazek wiejski, a tragedia Ikara ukazani na dalszym planie.
  • „…wciąż o Ikarach głoszą” Ernest Bryll
  • „Prawa i obowiązki” Tadeusz Różewicz

Motyw Nike

  • „Nike, która się waha” Zbigniew Herbert. Interpretacja odbiega od tradycji, co pozwala na oryginalne ukazanie problemów ludzkich. Uwypuklenie tragizmu młodego człowiek, który płaci życiem na wolność ojczyzny. Kontrast: Nike-bogini zwycięstwa waha się czy pocałować niedoświadczonego młodzieńca. Herbert ukazuje przez to, iż Nike, Która może symbolizować poezję nie jest pewna czy może decydować o ludzkim życiu i stosunku do miłości do ojczyzny. Nike wie, że każdy jej ruch może zadecydować o dalszych postępowaniach młodzieńca, który może zrezygnować z walki o dobro swego kraju bądź może zginać.
  • „Nike” – Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Gdyby nie było w życiu ludzkim na ziemi rzeczy…


„Gdyby nie było w życiu ludzkim na ziemi rzeczy, wobec których nasza wyobraźnia  rozkładała ręce, musielibyśmy złorzeczyć rozpaczy przenikającej literaturę zamiast szukać w jej utworach nadziei”.

Do rzeczy, wobec których nasza wyobraźnia rozkłada ręce należą niewątpliwie wydarzenia II wojny światowej która była najtragiczniejszym doświadczeniem w historii ludzkości. Przyniosła ze sobą ludobójstwo, masową śmierć i spustoszenie ludzkiej psychiki. Okazało się, że człowiek zdolny jest do najgorszych zbrodni. Doświadczenia wojny zachwiały humanistycznymi wartościami, wiarą w człowieka. Wojna była czasem kryzysu ludzkości upadku cywilizacji i kultury stworzonej przez człowieka. Człowiek zabijał drugiego człowieka na niespotykaną dotąd skalę. Jego natura nie zmieniła się nagle, człowiek kształtował się w takim kierunku, który doprowadził go do upadku. Słowa Zofii Nałkowskiej „Ludzie ludziom zgotowali ten los” dobitnie oddają charakter wojny i okupacji. Człowiek jako jednostka decyduje o losach nieznajomych mu zupełnie ludzi – jednostek – posyłając ich na śmierć, zabierając wcześniej uczucia i sumienie, co w konsekwencji spowodowało deformację i zezwierzęcenie ich postaw i psychik. Problemy te znalazły odzwierciedlenie w licznych utworach, m.in. „Inny świat” H.Grudzińskiego, „Rozmowy z katem” K.Moczarskiego, „Medaliony” Z.Nałkowskiej oraz „Pokolenie” K.K.Baczyńskiego.

Tytułowe słowa należą do G. Heringa-Grudzińskiego który z własnych przeżyć i doświadczeń więziennych i obozowych napisał „Inny Świat”. Akcja obejmuje dwa lata i trwa do stycznia 1942r. kiedy po dramatycznej głodówce protestacyjnej zostaje zwolniony. Zwolnienie z obozu było możliwe dzięki przywróceniu stosunków dyplomatycznych między Polską a Związkiem Radzieckim. Autor „Innego Świata” uwolnienie zawdzięcza w znacznej mierze swojej determinacji: rozpoczął głodówkę i wygrał.

Utwór poprzedził mottem:

 „Tu otwiera się inny, odrębny świat, do niczego niepodobny; tu panowały inne, odrębne prawa, inne obyczaje, inne nawyki i odruchy; tu trwał martwy za życia dom, a w nim życie jak nigdzie i ludzie niezwykli. Ten oto zapomniany zakątek zamierzam tutaj opisać.”

W motcie tym autor zawarł wniosek: aby zrozumieć świat gułagów należy zapomnieć o przedobozowych normach moralnych. Świat ten stworzył swój własny system etyczny którego więźniowie zmuszeni byli przestrzegać jeżeli chcieli przetrwać. Cytat ten należy  do F. Dostojewskiego, który również przebywał w łagrze i wspomnienia o nim umieścił w książce „Zapiski z martwego domu”. G. Herling-Grudzińskiemu udało się pożyczyć ten utwór w czasie pobytu w łagrze i przeczytać. W jednej ze swoich wypowiedzi stwierdził, że utwór ten go bardzo fascynował i dostrzegł w nim podobieństwo między losem własnym a autora. „Zbrodni i kary”. Dzieło G.Herlinga-Grudzińskiego zawiera przeżycia, które wstrząsają czytelnika, powodują jego milczenie gdyż mowa ludzka nie jest w stanie wyrażać tej tragedii.

Na samym początku autor ukazuje sowieckie więzienia w których przesiadują ludzie bezpodstawnie uwięzieni. Przykładem tego jest on sam, gdyż został oskarżony na podstawie butów i źle przeczytanego nazwiska:

„Pierwsza hipoteza oskarżenia opierała się na dwóch dowodach rzeczowych: wysokie buty z cholewami, w których młodsza siostra wyprawiła mnie po klęsce wrześniowej w świat, miały świadczyć, że jestem „majorem wojsk polskich”, a pierwsza część nazwiska w brzmieniu rosyjskim (Gerling) kojarzyła mnie niespodzianie z pewnym marszałkiem lotnictwa niemieckiego. Logiczna konkluzja brzmiała: „jestem oficerem polskim na usługach wrogiego wywiadu niemieckiego”

Nocne budzenia na przestrzeni długich miesięcy, długotrwałe śledztwa, trzymanie godzinami na twardym krześle, oślepianie prosto w oczy żarówką sprawiały u więźnia rozpad jego osobowości na drobne części składowe. Te wszystkie formy przesłuchań również należały do sposobów prowadzenia śledztwa sprawiając, że człowiek niewinny chciał przyznać się do nieistniejącej winy:

„Gdyby chodziło tylko o przyznanie się do abstrakcyjnej winy, był już w zasadzie gotów …”

Jak widzimy nawet przyznanie się do winy nie satysfakcjonowało śledczego. Słowa te dają dowód na to, że w więzieniach sowieckich była przyjęta teoria prawa opierająca się na założeniu, że nie ma ludzi niewinnych. Po wszystkich przesłuchaniach, władze sowieckie na niemożność wydobycia jakichkolwiek informacji od więźnia wysyłali go do gułagów rozmieszczonych na całym terytorium ZSRR. W łagrach ludzie byli skazani na wieczną, morderczą pracę, która samoczynnie gasiła w nich iskierkę życia. Ta bydlęca praca niszczyła w nich wszelkie wartości moralne doprowadzając ich do prób popełnienia samobójstwa.

Na kartach „Innego Świata” autor nie stara się oddać wiernie nieszczęść, nie krzyczy o śmierci, tragedii, nie używa patosu ale wyraża to wszystko co przeżyli ludzie., dlatego że los ten zgotowali im inni ludzie. Taka egzystencja przerasta ludzką miarę. Pisarz, który sam przeżył to wszystko widział cierpienie ludzkie zachowuje dystans do tych przeżyć. Przytoczone przez niego fakty opisywane są w sposób prosty, bez emocji. Pisząc o prawdzie życia obozowego, o obojętności ludzkiej na cierpienie drugiego człowieka, o nie narażaniu się, o nie mówieniu głośnym na temat stanu swojego ducha stara się milczeć i nie komentować tych zachowań.

Cechą charakterystyczną „Innego Świata” jest spokój w relacjonowaniu zachowań, które przeczą zasadom człowieczeństwa. W utworze swoim pisze o egzystencji w łagrze i o ludziach dla których samobójstwo było aktem wolności, którzy nie mogli krzyczeć o swoim losie i umierali z głodu, zamarzali w czasie wyrębu lasu. Po ich śmierci życie obozowe toczyło się dalej.

Gustaw opuścił łagier z przeświadczeniem, że trzeba ratować swoje człowieczeństwo. Nie można jednak oceniać człowieka z tak nieludzkich czasów kategoriami czasów normalności. Ta parafraza zadania z „Innego świata” pozostawia czytelnikowi nadzieję:

„Jest zawsze miejsce na nadzieję, gdy życie okazuje się czymś tak beznadziejnym, że staje się nagle naszą wyłączną własnością”

Z kolei przykładem człowieka jako jednostki decydującej o losach innych ludzi, człowieka zdegenerowanego jest postać Jurgena Stroopa z „Rozmów z katem” Kazimierza Moczarskiego, w których autor zamieścił obraz bezwzględnego, okrutnego sadysty, pozbawionego wszelkich uczuć. Od dzieciństwa ojciec wpajał mu:

„Bij synku nieprzyjaciół jak najmocniej i bez litości, tak jak ja prałem wrogów Vaterlandii”

Był on głównym dowodzącym akcją likwidacji getta warszawskiego. To za jego sprawą zginęło tysiące Żydów i Polaków którzy im pomagali. Uważał on, że :

„wojna jest selekcyjnym zabiegiem biologicznym i psychologicznym, koniecznym dla każdego narodu”

Selekcja dokonywana była na „niepełnowartościowym towarze” lub zwierzętach. Tak właśnie Stroop nazywał Żydów.

„Zaczęliśmy strzelać do tych zwierząt za murami żydowskiego ogrodu zoologicznego” 

System totalitarny zabił u zbrodniarza zasady moralne, którymi człowiek powinien się kierować. Nie żal mu było dusz tylu tysięcy młodych, których w sposób bezpośredni, bądź pośredni pozbawił życia:

„Kto chciał być silnym musiał działać jak ja”

Do ostatnich chwil Jurgen Stroop dumny był ze swych czynów związanych z uśmiercaniem Żydów lub umieszczaniem ich w licznych obozach.

Zbrodniarze ukazani są również w „Medalionach” Zofii Nałkowskiej. Są oni ofiarami systemu, który spustoszył ich psychikę i uczynił z nich narzędzia zbrodni. Postawa młodego człowieka z opowiadania „Profesor Spanner”, dla którego udział w produkcji mydła z ludzkich szczątków jest tylko przykładem niemieckiej zaradności. Jest on zafascynowany zdolnościami ekonomicznymi Niemców. Widoczne jest to w jego stwierdzeniu:

„W Niemczech, można powiedzieć, ludzie umieją coś zrobić – z niczego…”

Autorka w swoich reportażu poruszyła problem upadku moralnego i przewartościowania wartości o czym świadczy fakt traktowania ciała ludzkiego jako surowca do wyrobu mydła. Człowiek w hierarchii wartości zajmował miejsce niższe niż przedmiot. Ta sama autorka zwróciła uwagę na brak litości, współczucia, zrozumienia dla ludzkich uczuć i emocji ze strony Niemców, nastawionych jedynie na wyzysk i zniszczenie psychiczne drugiego:

 „Człowiek jest mocny, może jeszcze dobrze popracować”

W innym opowiadaniu-reportażu możemy odnaleźć przypadki kanibalizmu, będące dowodem okrutnego postępowania z więźniami :

„Jakie robili zbrodnie na ludziach. Ściągano z ludzi krew dla żołnierzy. Trupy miały ręce i nogi związane, wyjedzone wnętrzności”

Pobyt w obozie koncentracyjnym powodował zniekształcenie psychiki wszystkich, w szczególności dzieci, które zapytane o to, w co się bawią, odpowiadają:

„My się bawimy w palenie Żydów”

II wojna światowa nie oszczędziła również młodego pokolenia Kolumbów którego przedstawicielem m.in. jest K.K. Baczyński. W utworze „Pokolenie” scharakteryzował siebie i towarzyszy będących jak i on naocznymi świadkami i ofiarami tamtych zdarzeń:

  „Nas nauczono. Nie ma litości,

   Nas nauczono. Nie ma sumienia,

   Nas nauczono. Nie ma miłości

   Nas nauczono. Trzeba zapomnieć (…)”

Zapomnieć trzeba o tym co ludzkie i piękne, a nauczy   się być twardym, sprytnym i nieczułym, aby móc przeżyć. To właśnie stało się główną ideą wszystkich prześladowanych i nękanych przez oprawców. Przypadek Kamila Baczyńskiego nie jest odosobniony. Wielu młodych ludzi dotknął ten sam los, ta sama wojna i ta sama śmierć.

Spoglądając w przeszłość na wydarzenia ostatniego stulecia trudno uwierzyć, że „ludzie ludziom zgotowali ten los”. W tych słowach Zofii Nałkowskiej brzmi przerażenie, ale i także niepomierne zdumienie. Jak okrutną, bezlitosną i bezwzględną bestią potrafi być istota ludzka? Do czego jeszcze zdolny jest człowiek?

„Patrz, w jakim oryginalnym świecie żyjemy: jak mało jest w Europie ludzi, którzy nie zabili człowieka! I jak mało jest ludzi, których by inni nie pragnęli zamordować”

Przytaczając te wszystkie utwory pragnąłem dowieść stwierdzenia G.Herlinga-Grudzińskiego:

„Gdyby nie było w życiu ludzkim na ziemi rzeczy, wobec których nasza wyobraźnia rozkłada ręce, musielibyśmy złorzeczyć rozpaczy przenikającej literaturę zamiast szukać w jej utworach nadziei”

Krajobraz jako motyw literacki – przedstaw jego funkcjonowanie w twórczości pisarzy różnych epok


 Siądź z książką na fontanny krawędzi kamiennej Gdzie ogród się odbija i błękit czysty Połóż przy sobie uschły kwiat, pożółkłe listy Wstążkę i mandolinę – instrument piosenny. To słowa Leopolda Staffa z wiersza Jak czytać wiersze, w których melancholia uschłych kwiatów, pożółkłych listów, wstążek – wypłowiałych zapewne, przesyconych zapachem wspomnień, równoważona jest przez przywołanie motywu wody – odwiecznego symbolu życia; wody czystej, przezroczystej, w której jak w zwierciadle odbija się ludzka egzystencja – ta najprostsza, a może najbardziej wysublimowana – nie jest to ważne; ludzka w każdym razie – moja i Twoja również… W wodzie odbija się również ogród – specyficzna forma realizacji krajobrazowej przestrzeni w utworze literackim; motyw ponadczasowy, bardzo mocno zakodowany w ludzkiej świadomości ( czy raczej podświadomości) jako odpowiednik tej pierwotnej przestrzeni, w której człowiek kiedyś się narodził – Raju, edenu, Arkadii – a której drżąca kopia lśni za fontanny krawędzią kamienną.

Rozważania na temat funkcji krajobrazu w literaturze warto rozpocząć właśnie od przykładu przestrzeni roślinnej, do której człowiek wbrew pozorom dąży, z którą czuje nieodparty związek (tłumiony zresztą dość skutecznie przez cywilizację). To krajobraz ogrodu. Nikt nie zaproponował dotychczas piękniejszej organizacji roślinnej przestrzeni niż Anglicy w XVIII wieku. Tak zwany ogród angielski, sprawiający wrażenie dzikiego, nietkniętego ludzką ręką, odpowiada chyba najpełniej tym, którym zew natury, sentymentalizm i melancholia jednocześnie nie pozwalają zapomnieć o korzeniach, źródło, Raju chyba również – o rajskim ogrodzie – motywie literacko spenetrowanym przez anonimowych pisarzy biblijnych, średniowiecznych, potem Dantego, Miltona. Właśnie taki ogród – dziki, naturalny – pojawia się w utworze Frances Hoggson Burnett – Tajemniczy ogród – książce przeznaczonej dla młodzieży, której ukryte sensy przesłania, symbolizm (również samego krajobrazu) sprawiają, że wbrew pozorom jest to lektura w pełni możliwa do zrozumienia już raczej tylko przez osobę dorosłą, dojrzałą (literacko w szczególności). Ogród… ale nie ten, który znamy ze średniowiecznej symboliki. Nie jest to ogród rozkoszy, wręcz przeciwnie to ogród milczenia, a może nawet śmierci.

Pamiętający cudowną miłość małżonków, teraz wydaje się być skazany ostatecznie na zapomnienie, na cichą egzystencję za murem, za bramą zamkniętą przez wdowca – nieodwołalnie (klucz zakopany na zawsze). Będąc ogrodem smutku i milczenia, wydaje się przestrzenią krajobrazową, w którą wkroczyć można jedynie po to, by „(…) liście zrywać kolejno / jakby godziny istnienia (…)” (Edward Stachura Jesień). Ogród jesienny – poważny, dostojny, nie tak doskonale kamienny i monumentalny jak zimowy wydaje się jeszcze smutniejszy – zawieszony między witalizmem lata a ostatecznym (pomijając cykliczność zmian) zimowym skostnieniem. Może pogrążyć człowieka psychicznie, pogłębić depresję, odzwierciedlić stan ducha.

Podmiot liryczny zanurzający się w ogrody rudej jesieni jawi się człowiekiem kontemplującym swoją sytuację jako kogoś, kto najpiękniejsze chwile życia ma już za sobą, kto zbliża się ku drugiemu brzegowi, który każdy z nas musi kiedyś osiągnąć… „Chodzić od drzewa do drzewa Od bólu i znów do bólu (…) I liście zrywać kolejno z uśmiechem ciepłym i smutnym A mały listek ostatni Zostawić komuś i umrzeć (…)” (Edward Stachura Jesień) Mały listek ostatni wydaje się pozostawionym komuś wspomnieniem, tą cząstka nas, która pozostając w czyjejś pamięci nie pozwala nam umrzeć do końca, ostatecznie zapaść się w nicość, zbawia nas od totalnej śmiertelności. Może pozostać jako fragment bolesnego krajobrazu naszej duchowej samo świadomości lub jako strzęp niedookreślonego wspomnienia, obrazu, ogrodu jesiennego lub wiosennego – odzwierciedlającego symbolicznie nas samych… Mary z Tajemniczego ogrodu staje na początku, a nie na końcu swojej życiowej wędrówki, co znajduje wyraz w symbolicznej (jak prawie wszystko w utworze) kreacji krajobrazowej przestrzeni. Otwierając samowolnie ogród, uczestniczy w całości cyklu wegetacyjnego przyrody – to symbol ewolucji, przekształcanie się wewnętrznego, samopoznania… Sama kształtuje ten krajobraz – początkowo samotnie okopując grządki, później już z przyjaciółmi, których ogród łączy, scala, integruje. Dla nich zawsze pozostanie w słonecznym blasku, będzie symbolem dzieciństwa, młodości, będzie przypominał najpiękniejsze chwile życia.

Cóż z tego, że „Ogród w słonecznym blasku stygnie już krzepnie w zmierzch, Nie zamkniesz chwil w więzieniu Ich własnych złotych wież (…)” (L.Mc Neice***) Nie ma sensu błagać czasu o łaskę, gdyż nikt i nic naszych próśb nie wysłucha. Warto skupić się na wspomnieniach, ich nikt nam nie odbierze, nikomu na to nie pozwolimy. Pamięć o krajobrazie lat dziecinnych (rozumianym oczywiście w bardzo szeroki sposób) pozwoli nam na komfort wyboru, możliwość powrotu tam, gdzie czas się zatrzymał.

Co prawda możliwość ta, wybór, tkwi między dwoma żywiołami – naturą i transcedencją (Jaspers) – jednak samo zwycięstwo nad przemijaniem, zapomnieniem, śmiercią tkwi w tym, że …żyliśmy, mieliśmy świadomość najwyższą – świadomość człowieka po tysiącach lat rozwoju gatunku… (Mieczysław Jastrun Wolność wyboru) „Nie oczekując łaski, wiem – W sercu skrzepnie zmierzch, Lecz dobrze, że choć razem mieliśmy grzmot i deszcz I ogród też i ogród w słonecznym blasku” (L.Mc Neice***) Krajobraz w deszczu, w ulewie, w słońcu, upale, zimnie. Ogród, przez który z głuchym pomrukiem przetaczają się grzmoty, to zapewne literackie ujęcie wielkich emocji, uczuć, być może miłości; zapomnianej co prawda, wygasłej, po której pozostało jednak wspomnienie. Ono jest najwyższe. Emocje towarzyszą także bohaterom powieści Burnett. Co prawda są to tylko kilkunastoletnie dzieci, lecz rodzi się między nimi coś na kształt wielkiej fascynacji – prawie pierwsza miłość. Współgra z nią przestrzeń, którą odkryli. Patrząc z tej perspektywy – ogród, misterium wykopywania klucza otwierającego drzwi ku jednemu w swoim rodzaju z wszystkich ziemskich krajobrazów (freudowska symbolika inicjacji seksualnej) poszerza możliwości interpretacyjne utworu. Wspólne odkrywanie ziem zakazanych – przekształca tych dwoje wewnętrznie.

Ogród rozkwita, świadomość dzieci ewoluuje pod jego wpływem. Kontakt z przyrodą, odkrywanie misterium życia sprawia, że Mary przestaje myśleć tylko o samej sobie, a Colin z histerycznego hipochondryka zmienia się w normalnego chłopca wolnego od egotycznych pretensji. O ile ogród to subtelna, złożona tajemnicza struktura, o tyle druga wersja krajobrazu w utworze – wrzosowiska – to symbol naturalności, swobody, prostoty równej prostocie (w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu) chłopca z wrzosowisk – Dicka. Warto wspomnieć, że angielskie moors (wrzosowiska) stanowią nieodłączny element wiejskiego krajobrazu. Zgodnie z angielską mentalnością – trudno wyobrazić sobie bezludne wiejskie przestrzenie w jakiś inny sposób wykreowane (wiatr od wrzosowisk w Wichrowych Wzgórzach Emily Bronte). Jak niezwykle trafnie spostrzega Andrzej Sulikowski (Otworzyć ogród, pracować w ogrodzie), ogród stanowi dla Mary i Dicka coś na kształt przyrodniczego wszechświata, przez który dzieci te poznają całość stworzenia.

To krajobraz ocalający dziecięcą świadomość – świadomość jedności z otaczającą przyrodą. Trudno w tym momencie nie przypomnieć sobie pięknego utworu Edwarda Stachury Wszechświat „Cudu wszechświata, nocny ład Niewysłowiony bukiet gwiazd. Każda z gwiazd samotna (…) Wszystkie razem zaś- Wiszący Ogród! Promienny Park!” Gwiezdny krajobraz nad naszymi głowami, to przestrzeń będąca marzeniem wielu -spokój, jedność, wieczność…Szkoda tylko, że my – zapatrzeni w te światy tam – na górze – nie jesteśmy w stanie pojąć tej metafizycznej struktury jedności gwiezdnych punktów, pozostajemy samotni… „Każdy z nas samotny Każdy z nas samotny Czemuż, czemuż więc my, Gwiezdne dzieci, w krajobraz piękny przepiękny wręcz Nie skupimy serc?” (E.Stachura Wszechświat) Krajobraz ogrodu to symbol pierwotnej, metafizycznej, doskonałej integracji z samym sobą – ciała z duszą, duszy z ciałem, świadomości z transcedencją, specyficznego wewnętrznego ułożenia, uładzenia, tak potrzebnego człowiekowi od zawsze, odkąd stał się istotą myślącą.

Pozbawiony kontaktu z samym sobą i ze światem staje się martwy, pusty wewnętrznie. Krajobraz jego duszy staje się pustynią, jak w innym wierszu Leopolda Staffa Deszcz jesienny” Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie i zmienił go w straszną, okropną pustelnię z ponurym na piersi zwieszonym szedł czołem i kwiaty kwitnące posypał popiołem. Trawniki zarzucił bryłami kamienia i posiał szał trwogi i śmierć przerażenia. Aż strwożon swym dziełem – brzemieniem ołowiu położył się na tym kamiennym pustkowiu (…)” Pustka, szarość, próżnia.

Szatan, który wielokrotnie pojawiał się w twórczości okresu Młodej Polski jako postać dynamiczna, uwikłana często w konflikt dobra i zła (wiersze i poematy prozą Tadeusza Micińskiego) tutaj jest smutny śmiertelnie, strwożon swym dziełem – śmiercią złem, przerażeniem, które posiał na ziemi. Ta kamienna pustka to w moim przekonaniu odzwierciedlenie duszy autora. Krajobraz tchnie typowo młodopolską melancholią. Nie ma w sobie, na szczęście, nic z katastroficzno – przerażającej wizji poetów późnego dwudziestolecia międzywojennego. To nie jest ta potworna, sucha pustynia drugiego przejścia Wiliama Buttlera Yeatea. Tutaj nie zrodził się bestia o oku pustym jak słońce, pełznąca w stronę „Betlejem by tam się narodzić” „Dwadzieścia stuleci kamiennego snu rozkołysała w koszmar dziecinna kolebka”. W koszmar naszej epoki, realizacji odwiecznego ludzkiego barbarzyństwa. Nie piszemy jednak o tej pustyni, w którą zmieniło się pół Europy w połowie wieku, zbyt boli… Sięgnijmy po doświadczenia krajobrazowe Młodej Polski. Zamki, podziemia, bezkresne łąki, wulkany, grożący katastrofą świat planet – różne były sposoby organizowania krajobrazowej przestrzeni tego okresu. Istniała jednak wspólna cecha łącząca – pustka – przerażająca, klaustrofobiczna lub uspokajająca święta.. Krajobrazy młodopolskie z reguły pozbawione są ludzi.

W zamian pojawiają się różnego typu postaci quasi – ludzkie widma, upersonifikowane pojęcia, szybujące w przestworzach, których zapatrzone w wieczność, nie dostrzegają. Próżnia natomiast jest wszechobecna, świat spowity jest w mgły jak w utworze Oeconomia divina Czesława Miłosza czy kreacyjnych światach Tomasza Stearnsa Eliota. „To nie jest pstka, to jest głusza Ja tu własnego głosu nie słyszę” pisał młodopolski poeta. Młodopolska pustka to także krajobraz wegetacyjnej klęski. W okresie pozytywizmu pojawia się niwa chętnie orana. Teraz nic – ugór – jałowa ziemia jak w utworze Leopolda Staffa pod tym tytułem. Jeżeli pojawia się ziemia uprawna (w formie motywu), to pozbawiona jest ona najważniejszego wyznacznika płodności – zboża – pozostają jedynie puste kłosy, jak w utworach Jana Kasprowicza „a jęk się niesie po pustych zagonach na rżyskach rusza rozrzucone kłosy”. Kompletny ugór, klęska, pustka – wyraz dekadenckich nastrojów. Krajobraz może stanowić również obszar przytłaczająco klaustrofobiczny, przygniatający człowieka: „Niebo ciemne, strop się chmurzy ale burza i orkan daleko” S.Wyspiański Wesele strop pozbawiony epitetu niebieski ewidentnie zamyka, ogranicza przestrzeń. Człowiek czuje się uwięziony. Szary, zamglony krajobraz wydaje się nieruchomy śmiertelnie – żadnego ożywczego wiatru, nawet powiewu… Człowiek jest jak zwierzę pochwycone w pułapkę, samotne Sam już na wielkiej pustej scenie S.Wyspiański Wyzwolenie Pustka może mieć jednak inny wymiar – może wyrażać spokój i absolut niemalże. Pustka gór …święta, przeczysta pustka… jak pisał Kazimierz Przerwa- Tetmajer. Podobna przestrzeń wyzwalająca do lotu, czysta świeża ukazana jest w Albatrosie tegoż autora. To wolność – chmury, niebo, morze, przestrzeń. Bezludna, ale dzięki temu ocalająca skołataną świadomość człowieka końca wieku. Góry i morze – antynomie jak mogłoby się wydawać a jednak… Pusty młodopolski krajobraz, to samotność ludzka jej symbol i wyraz.

To samotność genialnej jednostki – to wymarzona, stawiająca utalentowanego twórcę ponad innymi i ta stanowiąca więzienie z odwróconych pleców jak w wierszach Marii Konopnickiej czy jej utworze prozatorskim napisanym wespół z Wacławem Nałkowskim Forpoczty. To także samotność człowieka na świecie, gdzie „(…) niebo nad wodami zda się być bez Boga (…)” K. Przerwa-Tetmajer Młodopolscy poeci są pewni, że są w duszy głębie i otchłanie (L.Staff). Krajobrazy górskie – szczyty, jeziora inspirowały twórców. Pojawiają się również motywy ocalające – kładki, mosty – ratujące człowieka przed całkowitą próżnią, przed górskimi przepaściami i otchłaniami. Z czasem pojawiają się tendencje odrodzeńcze – krajobraz ulega zmianie – impresjonizmu Melodia mgieł nocnych…Tetmajera najdobitniej o tym świadczy. W miejscu uschłych, chorych, spróchniałych drzew (Próchno W.Berenta) pojawia się pustka, ale co najważniejsze skrysztalona jak w Albatrosie Tetmajera (zważmy na ponadczasową dodatnią wykładnię kryształu). W miejscu ugoru pojawia się żyzna ziemia – Bierzcie, dla was pracowałem… pisze Leopold Staff. Krajobraz ożywa, człowiek rezygnuje z chorej mizantropii… Pustką wciąż nieoswojoną pozostaje natomiast dom w Tajemniczym ogrodzie.

O chorej wyobraźni świadczyłoby nazwanie jego komnat – pustych, zduszonych – krajobrazem nawet w cudzysłowie. Ja jednak nazwę krajobrazem po klęsce emocjonalnej, której wielokrotnie doświadczały dzieci rodzin mieszkających w domach, gdzie posłuszeństwo i przywiązanie do bogactwa liczyło się bardziej niż okazanie choć w minimalnym stopniu uczuć, miłości w szczególności… Ten dom, to symbol labiryntu (kolejnego odwiecznego motywu, archetypu wręcz). Odpowiada on zagmatwanym drogom rzeczywistości, po których musi poruszać się człowiek – gubić, odnajdywać swój szlak. Na szczęście istnieje przestrzeń ocalająca: „… te strony gdzieś są, gdzieś daleko za mgłą” E.Stachura Dookoła mgła Krajobraz rodzinnych stron – bliski sercu – ucieczka od szarej, okrutnej często rzeczywistości, która nie jest tą prawdziwą, autentyczną Jest obca nieznośnie ciasna, pełna pułapek, nieprzyjazna. Człowiek dąży ku temu, aby drogę dostrzec tam: „na drzewach owoce i strąca je wiatr do kosza je zbiera ta ręka jak kwiat” E.Stachura Dookoła mgła To cudowna przestrzeń, kojarząca się z domem, miłością, ciszą i spokojem. Nie warto z niej rezygnować. Leopold Staff również chce powrócić tam, gdzie kwitną niebem dziecinne niezapominajki (Niedziela). Taka przestrzeń potrzebna jest człowiekowi tych czasów, w których relatywizm moralny, ludzkie tragedie, śmierć, okrucieństwo, doprowadziły do sytuacji najpotworniejszej z możliwych – człowiek zagubił gdzieś w zgiełku i pomieszaniu życia (Desiderata XVI w.) swoje własne ja, swoją tożsamość. „Po nocach szalonych mordem i grabieżą… …obudzić się w godzinie wschodu I na słońce, na zieleń niewinną i świeżą.

Otworzyć drzwi do OGRODU” (L.Staff W tych czasach) Otworzyć drzwi, pochłonąć niemalże wzrokiem tę przestrzeń, ten krajobraz – żywy, pełen witalizmu, radości. Nie pozwolić jednocześnie, aby ktokolwiek wrzucił do niego kamień i zmącił naszą rozmowę z ptakami (Leopolda Staff Jesień) – ratując człowieka przed okrucieństwem, przed odwiecznym ludzkim vae victis. Krajobraz to pojęcie bardzo szerokie – mające wiele znaczeń – rzeczywistych, prawdziwych lub ukrytych, symbolicznych. W mojej pracy starałam się ukazać, na przykładzie utworów pisarzy – tak poetów, jak i ludzi wiernych epickim formom twórczości, w jaki sposób ludzkie wnętrze odnajduje swój wyraz na papierze, w ramach krajobrazowych kreacji (w których kształt ewoluuje, jak zresztą i świadomość samego człowieka). W twórczości średniowiecznej i renesansowej wielokrotnie pojawiała się przestrzeń ogrodu różanego, doliny lilij ,które zostały określone przez Tomasza z Kempis jako miejsce, gdzie człowiek doświadcza samotności. Pozostaje sam ze sobą, wsłuchany w wewnętrzny głos – głos absolutu. Tej przestrzeni warto było poświęcić więcej uwagi, co też uczyniłam… Od wieków pozwalała ona ludziom odczuwać jedność z przyrodą, powstałą tak jak my z tej pierwotnej, czystej siły, z którą człowiek po raz pierwszy zetknął się tam, gdzie: „…promień za promieniem cały winograd uplótł, a gdy wiatr blask pchnął dalej, stał się jednym (promieniem) Promieniejący ogród” K.I.Gałczyński Noctes aninenses

Literatura walcząca o niepodległość Polski


Burzliwe dzieje naszej ojczyzny sprawiły, że walka o niepodległość stała się trwałym, powracającym tematem literatury. W czasach zagrożenia i katastrof narodowych odżywa nurt poezji tyrtejskiej, zagrzewającej do boju, porywającej do czynu. Najpełniejszą realizację tych motywów przyniósł romantyzm. Epoka romantyzmu zrodziła się z buntu przeciwko światu, który nie rozwiązał problemów politycznych i społecznych, przeciwko wszelkim więzom ograniczającym wolność. Prawo człowieka do wolności uznano za najważniejszą zasadę. Skoro jednostka ma prawo być wolna, tym bardziej stosuje się to do narodów. W Polsce, dźwigającej brzemię niewoli i dążącej za wszelką cenę do wyzwolenia, nuta patriotyczna zabrzmiała ze szczególną mocą.

Z dramatycznym okresem naszych dziejów, gdy po klęsce powstania kościuszkowskiego nastąpił III rozbiór Polski, łączy się powstanie „Pieśni Legionów”. Słowa: „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy” znaczą, że ludzie zdolni są przedłużyć byt ojczyzny  niezależnie od warunków politycznych i dążyć do jego przywrócenia. Pieśń ta stała się symbolem jedności narodowej, wartością ogólnonarodową, a zrodziły ją uczucia miłości, nadziei i buntu. Pieśń Wybickiego utwierdza w przekonaniu, że ojczyzna żyje, dopóki żyją przechowujący ją w swoich sercach jej synowie.

Słowa: „… to, co nam obca przemoc wzięła, siłą odbierzemy” brzmią jak testament. Idea ta realizowana była w literaturze począwszy od okresu romantyzmu. Twórcy kreowali bohatera, którego celem i sensem życia była walka o wolność.

„Szczęścia w domu nie znalazł, bo go nie było w ojczyźnie”. Te słowa wypowiada Mickiewiczowski bohater – Konrad Wallenrod. Pod płaszczem mistrza krzyżackiego krył się, pojmany jako dziecko, Litwin, który skruszył potęgę Zakonu. Ale zwycięstwo nad Krzyżakami okupił Wallenrod męką całego życia. Porzucił dom, rozstał się na zawsze z ukochaną żoną. Jego dramat moralny pogłębiało życie w obłudzie, gwałcenie godności własnej, samotność w walce prowadzonej podstępem i zdradą. Konrad Wallenrod swoje życie, szczęście osobiste, honor rycerski i spokój sumienia poświęca ojczyźnie. Ta poetycka opowieść o cenie miłości ojczyzny przynosi także pochwałę pieśni podtrzymującej ducha walki o wolność narodu: „Z tej pieśni wstaje mściciel naszych kości”.

Przedstawicielem uciemiężonego, zniewolonego narodu jest Konrad z III części „Dziadów”. Niezwykła wrażliwość pozwala mu identyfikować się z cierpieniami wszystkich Polaków. Gigantyczna miłość Konrada wiodła do prometejskiego buntu przeciw bożej obojętności, do żądzy odebrania Bogu władzy nad światem. Konrad pragnie szczęścia narodu, ale chce je wywalczyć sam i dlatego ponosi klęskę

Innym samotnym bojownikiem o wolność jest tytułowy bohater dramatu J. Słowackiego. Kordian jest subtelnym, wrażliwym młodzieńcem, który szuka jakiegoś celu, jakiejś wartości wielkiej. Dopiero na szczycie Alp objawia mu się idea patriotyczna, której warto życie złożyć w ofierze. Sam chce dokonać zabójstwa cara, jednak załamuje się. Ponosi klęskę. Mimo tego, ocena bohatera nie prowadzi do zupełnej negacji, bo Kordian przezwycięża pustkę bezwartościowego życia i śmierć idzie w przeświadczeniu, że jest godny dawnych Polaków.

Zapowiedzią nowego sposobu walki o niepodległość jest Jacek Soplica – ks. Robak. Z warcholskiego Sarmaty, który szablą dochodził swych osobistych praw, przeradza się na żołnierskim szlaku w nowoczesnego Polaka, emisariusza, agitującego wśród szlachty. Jacek jest działaczem niepodległościowym, ale nie takim jak Konrad czy Kordian. Miejsce samotnego bojownika o wolność zajmuje działacz polityczny, organizator przygotowujący walką całego narodu.

Zarówno Mickiewicz, jak i Słowacki głosili przekonanie, że walka o wolną ojczyznę jest moralnym obowiązkiem Polaka, a zagrzewać do boju, przewodzić w walce ma poeta.

O roli poezji i jej ożywczej sile mówił także C. K. Norwid w wierszu „Do obywatela Johna Brown”. Tekst przepaja niezłomne przekonanie:

„Bo pieśń nim dojrzy, człowiek nieraz skona,

A niźli skona pieśń, naród wpierw  wstanie”.

Tak więc pieśń ma być iskrą pobudzającą do czynu. Zacytowane słowa okazały się prorocze. W następnych latach naród wstawał niejednokrotnie. I w każdym ze zrywów miał swojego poetę.

W latach drugiej wojny światowej, kiedy narodowi polskiemu groziła zagłada „Mazurek Dąbrowskiego” przypominał Polakom w kraju i tym rozproszonym na wszystkich frontach, że  „jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy”. We wrześniu 1939 r. J. Przyboś napisał wiersz  będący aluzją do tekstu „Pieśni Legionów”. Wyraża w nim pełną gotowość do walki, patriotyczną przysięgę, zobowiązanie wobec ojczyzny:

„z jeszcze żywych ostatniego tchu |

odtworzyłbym nasz hymn narodowy”.

Piewcą polskiego żołnierza stał się Wł. Broniewski, dla którego miarą najwyższą była poezja romantyczna. W roku 1943 wydał tomik wierszy pt.”Bagnet na broń” sławiący nieustępliwą walkę Polaków o wolność w kraju i na obczyźnie, na dalekich lądach i morzach. Jest w tych wojennych wierszach i tragizm polskiego żołnierza. Bohater liryczny wierszy Broniewkiego, to przede wszystkim polski żołnierz, pragnący walczyć, świadomy konieczności wyrzeczeń i najwyższych ofiar w imię odzyskania niepodległości:

„Ja jestem żołnierz piechoty! |

Ja wiem, że jedyna droga |

do Polski – to droga Golgoty”.

Nie tylko poeci starszego pokolenia ogłaszali alarm, którego nikt nie odwoła, dopóki kraj jest zagrożony. Także młodzi, urodzeni około roku 1920, określani mianem „Kolumbów”, byli poetami czynu – swoim życiem udowodnili głoszoną przez siebie prawdę. Jednym z nich był K.K. Baczyński, który w wierszu pt. „Z głową na karabinie” chce wyznaczyć rolę swemu pokoleniu w ówczesnym świecie. Okazuje się, że ci młodzi ludzie  muszą stać się żołnierzami. Mają oni wprawdzie prawo wyboru, ale i tak są skazani na śmierć. Dlatego powinni oni nadać tej śmieci jakiś sens moralny – najlepiej poprzez walkę. K.K. Baczyński zginął w czwartym dniu powstania warszawskiego. Właśnie wokół powstania warszawskiego osnuta jest powieść Romana Bratnego pt. „Kolumbowie rocznik 20”. Bohaterowie utworu mając 18 – 20 lat musieli stawić czoło okrutnej rzeczywistości wojennej. nie byli już dziećmi i musieli wziąć na siebie część ciężaru prowadzenia wojny. Są konspiratorami, należą do Armii Krajowej, walczą, organizują zamachy, akcje odwetowe. Łączy ich przyjaźń, ale przede wszystkim wspólny cel – walka o wolność Polski.

Po roku 1945 nasz dom – ojczyzna płonie od wewnątrz. W dniach najważniejszego polskiego zrywu, po sierpniu 1980 roku świat dał Polsce „nowego poetę”. Nobel dla Czesława Miłosza przywrócił nam jego twórczość w czasie, gdy społeczeństwo znów żądało poety walczącego. W wierszu „Który skrzywdziłeś” autor porusza zagadnienie odpowiedzialności poety za dobro i zło, wie, że życie niesie krzywdę i cierpienie, ale wówczas zadaniem poety jest opwiedzene się po stronie sprawiedliwości, upomnienie się o skrzywdzonych.

Polacy nigdy nie ugięli się pod ciężarem  przemocy. Wraz z walczącym narodem walczy także poeta. Program poezji walczącej wyznacza poecie niezwykle ważną rolę. Literatura przechowuje w sobie pamięć o tragicznych wydarzeniach, pielęgnuje legendy o bohaterach i jest inspiratorką buntu przeciw bezsensownej śmieci i wszelkiej tyranii.