Holocaust jako wyzwanie człowieczeństwa. Postawy Polaków w znanych utworach


„Czy jest moją winą

 że urodziłem się Żydem?”

(Andrzej Szczypiorski: „Początek”)

Temat żydowski w literaturze powojennej to przede wszystkim martyrologia „narodu wybranego”. W epoce krematoryjnych pieców, w czasie bezprawia i pogardy dla człowieka rasistowska nienawiść skierowana głównie była przeciwko Semitom, jako „podludziom”. Hitlerowcy po dojściu do władzy w Niemczech zaczęli realizować pan systematycznej zagłady Żydów. Ideologiczną podstawą do działania był rasizm,  faszystowscy przywódcy wyrażali poglądy o niższości rasy Izraelitów („Żydzi to nie ludzie”). Od 1941 do 1945 roku istniały w Europie wielkie obozy śmierci, które były ostatnim etapem „prześladowanych”. Podczas II wojny światowej zamordowano ich około 6 milionów. Ta niespotykana w historii zagłada 85% europejskich Żydów – holocaust, czyli „ofiara całopalna” do dzisiaj wywołuje grozę. Ciągle żywa jest pamięć o Auschwitz, Bergen Belse, Buchenwaldzie, Treblince, Majdanku czy Dachau. Nazwy te na zawsze wpisały się w dzieje ludzkości jako symbol okrucieństwa człowieka wobec człowieka. Prześladowanie zakończone śmiercią milionów ludzi to tragedia, której nikt i nic nie potrafi wymazać ze świadomości narodów, dlatego „motyw”: ten jest tak często obecny w literaturze. Prozaicy, poeci nie ograniczają się jednak tylko do ukazania ludobójstwa, uwieczniają w swych utworach także tych, którzy ludziom torturowanym, ściganym jak zwierzęta udzielali pomocy. Dla niektórych gorsza była postawa biernego przyglądania się śmierci „niewinnych” od  postawy kata, choć zdarzali się i tacy, którzy ten „układ” woleli.

Najlepszym przykładem obrazującym stosunek Polaków (i nie tylko) do Żydów w czasie okupacji jest „Początek” Andrzeja Szczypiorskiego. Pisarz obala twierdzenie, jakoby Polacy byli bierni, nie brali udziału w ratowaniu Semitów. Bohaterowie tego utworu (zdarzały się postacie marginesowe) przyjmują wyzwanie, jakim jest dla nich holocaust. Wspaniała akcja ratowania dwóch Żydówek: małej Joasi Fichtelbaum i Irmy Seidenman z rąk oprawców, jest typowym przykładem. Sędzia Romnicki, matka Pawła Kryńskiego, siosrta Weronika, kolejarz Filipek, profesor Winiar i wielu innych nie potrafi przyglądać się bestialskim mordowaniu ludzi – wiedzą, że Żydzi to też ludzie. Nawet opryszek, wydawałoby się nie posiadający ludzkich uczuć, podejmuje się wywożenia ludzi z warszawskiego getta. Misję wykonuje odpłatnie, lecz po wielu latach Suchwiakowi, człowiekowi staremu, schorowanemu, będzie śnić się wojna i okupacja, ludzie, którym uratował życie. Fakt ten wskazuje na posiadanie sumienia i zdawanie sobie sprawę ze spełnienia „dobrych uczynków”. Drugą, według mnie postacią, która zasłużyła swym poczynaniem na „nagrodę pokoju” jest profesor matematyki, Winiar. Mogłoby się wydawać, że epizod z jego życia niewiele znaczy, lecz właśnie ten „rozdział” bardzo wymownie mówi o postawach Polaków wobec holocaustu. Nauczyciel, stojąc na przystanku, słyszy wystrzały karabinu, ale również dobiega go melodia katarynki i śmiech ludzi kręcących się na karuzeli. Karuzela ta nie po raz pierwszy pojawia się w literaturze polskiej. Kolorowe koniki, powiewające wstążki, muzyka,  śmiech i piski kręcących się dzieci i dorosłych – taki obraz przedstawił również Czesław Miłosz w wierszu „Campo di Fiori”, wierszu wspominającym los Żydów. Wesołość towarzysząca zabawie na drewnianych konikach jest symbolem obojętności ludzkiej, gdy po drugiej stronie muru słychać jęki palonych mieszkańców getta.

„Początek” i „Campo di Fiori” – te utwory kojarzą mi się również z obrazem Breughla „Upadek Ikara” i wierszem Miłosza „Piosenka o końcu świata”. Ludzie giną w płomieniach, mękach, giną niewinnie, bawią się inni, pracują nie zauważają niczego wokół siebie. Tak było właśnie z bohaterem „Początku”. Profesor Winiar nie należał do obojętnych na czyjeś nieszczęście, jego serce nie wytrzymało widoku śmierci, „padł na posterunku”. Szczypiorski, być może, celowo wprowadził kontrastową postać, która w kilka dni po śmierci matematyka powie: „Żydki się smażą aż skwierczy”. Bliskie postawie tego „negatywnego” bohatera jest zachowanie się Pięknego Lola (prawdopodobnie to on wypowiedział wyżej wymienione słowa) i Bronka Blutmana – Żyda. Obydwaj (dla ratowania własnego życia) „pozbawiali go innych”, o semickim pochodzeniu. Nie tylko Polacy ratowali prześladowanych. Johan Muller, „Niemiec z ciała, Polak z duszy” w największym stopniu przyczynił się do uratowania pani Seidenman z rąk gestapowców.

Wyzwanie, jakim był holocaust, podejmuje główny bohater książki „Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanny Krall- Marek Edelman. Jego głównym celem było utrzymać przy życiu jak najwięcej Żydów. Pielęgniarki w swoisty sposób „ratowały” dzieci. By nie ginęły w płomieniach pieców krematoryjnych lub od kul esesmanów, podawały im truciznę. Semici dla zachowania swego honoru, godności,  wyskakiwali przez okna, popełniali zbiorowe samobójstwa. Niektórzy, np. Henryczek Fichtelbaum, po ucieczce z getta wracali do niego, „aby przyjąć swoje przeznaczenie z podniesioną głową”. Nie wszyscy świadkowie morderstw hitlerowskich byli tak ofiarni. Bohaterowie „Medalionów” Zofii Nałkowskiej nie podejmowali wyzwania lub, jeżeli to robili, to w ujemnym znaczeniu. W opowiadaniu „Przy torze kolejowym” ukazani są sparaliżowani strachem przed śmiercią ludzie, od których oczekiwała pomocy umierająca Żydówka, zbiegła z transportu. „Leżała jak ranne zwierzę, którego zapomniano dobić”, dopiero młody człowiek zastrzelił kobietę na jej prośbę. Sam „naród wybrany” nie chciał się szybko poddać niezawinionemu cierpieniu. Jedni skakali z okien, drudzy, jak w „Rozmowach z katem” stawiali czynny opór, jeszcze inni żyli tylko po to, by świat dowiedział się ,co Niemcy robili („Dwojra Zielona”).Oznaczeni „gasnącą gwiazdą Dawida” nie chcieli umierać bez walki, choć zdarzali się i tacy, którzy chcieli przeżyć cudzym kosztem. Gustaw Herling- Grudziński pokazuje w epilogu „Innego świata” Żyda, który złożył fałszywe zeznanie, wskutek czego zginęło czterech niewinnych więźniów. Po wojnie ów człowiek prosił autora o wybaczenie i zrozumienie tego faktu, jednak Grudziński nie uczynił tego. Jest tu ukazana psychika człowieka, na której ciąży śmierć innych, człowiek bierny wobec holocaustu lub żyjący czyimś kosztem nie może być spokojny, potrzebne jest mu katharsis. Holocaust, jako wyzwanie człowieczeństwa, pisarze ukazują jako różne postawy ludzkie wobec nieszczęścia. Niedola, zagrożenie życia powinny jednoczyć narody, jednostki będące w środku kręcącej się maszyny śmierci. Jednak nie każdego było stać na ryzykowanie swego dobra, nie każdy umiał zajrzeć śmierci  oczy.

Najpiękniejszym świadectwem, dowodem na to, że los umęczonych, niewinnych ludzi nie był obojętny innym, jest ekranizacja utworów o tej  tematyce, felietony, programy poruszające wciąż żywy problem żydowski. Około rok temu miała miejsce premiera filmu wyreżyserowanego przez Stevena Spielberga „Lista Schindlera”. Kinowy „hit” opowiada o faktach autentycznych, o Oskarze Schindlerze, Nimcu, który podobnie jak Muller z „Początku”, pomaga Semitom. W każdej chwili mógł utracić pozycję, jaką pełnił (był oficerem), mógł być usunięty ze stanowiska jako zdrajca, lecz on nie dbał o karierę polityczną. Słyszał „niemy” krzyk i płacz Żydów i dlatego też poświęcił się pomagając im, ratując ze szponów nazistów. O. Schindler, jak niewielu spośród Niemców, nie zastanawiał się, czy kobiety, mężczyźni i dzieci niezasłużenie maltretowani, prześladowani i pozbawieni godności w tak bestialski sposób, są rasy białej, czarnej czy żółtej, czy są wyznania chrześcijańskiego czy mahometańskiego. Dla niego byli to „tylko” ludzie i być może robił wszystko by uratować nawet jedno jedyne życiem gdyż „słyszał” rozdzierające serce pytania: „Czy jest moją winą, że urodziłem się Żydem?”.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.