Człowiek wobec śmierci. Refleksje oparte na znanych Ci dziełach literackich i filmowych


Śmierć jest wpisana w każde ludzkie życie. Nikt przed nią nie umknie. A łacińska sentencja memento mori – pamiętaj, że umrzesz – towarzyszy nam od najmłodszych lat. Od dzieciństwa bowiem stykamy się z problemem śmierci. Umierają znajomi naszych dziadków i rodziców. Umierają nasi najbliżsi, członkowie naszych rodzin: babcia, dziadek, wujkowie, ciotki. Jeśli są to ludzie starzy, to śmierć ich uważamy za bolesną, ale normalną kolej rzeczy. Jeśli natomiast umiera nasz rówieśnik lub ktoś jeszcze młodszy, to nie możemy się z tym faktem pogodzić. Od razu mamy pretensje do losu. Zadajemy retoryczne pytanie: dlaczego umarł tak młody człowiek? Normalne jest, gdy umiera kolejno dziad, ojciec, syn wnuk, ale sprzeczna z prawami natury wydaje się śmierć syna czy córki, gdy jeszcze żyją rodzice. Los osieroconych rodziców jest moim zdaniem najgorszy z najgorszych, jaki może spotkać człowieka. Ich ból jest nieporównywalny z żadnym innym. Jaką tragedię przeżywają ci ludzie, ukazują wiersze Jana Kochanowskiego i Władysława Broniewskiego. Chociaż obu poetów dzielą bez mała cztery wieki, w ich dziełach odczytujemy ten sam ból, smutek, rozpacz i bunt przeciw spotykającej ich tragedii. Obaj kochali swoje córki. Jeden Urszulkę, drugi Joasię.

Urszula-Orszula umarła, mając zaledwie dwa i pół roku, Joanna-Anka była już mężatką. Jak widać, dla osieroconego ojca wiek dziecka nie ma znaczenia. O pustce i niemożności pogodzenia się z tragicznymi faktami pisał w Trenie VIII Kochanowski:

„Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,

Moja droga Orszulo, tym zniknieniem swoim.

Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:

Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło (…)

Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,

A serce swej pociechy darmo upatruje.”

  Podobne uczucia odnajdujemy w wierszu Broniewskiego pt. „Obietnica”:

„Córeczko moja daleka,

pusto, pusto koło mnie,

serce krwawi i czeka,

ono nie umie zapomnieć.”

I wiersz pt. „Moje serce”:

„…o jedną osobę jest mi

za mało w pustym pokoju”.

Ten ostatni utwór jest wstrząsającym portretem psychologicznym osieroconego ojca. Poeat mówi w nim, że fizyczny ból serca można leczyć, ale bólu serca wywołanego rozpaczą nie sposób uśmierzyć. Kochający rodzic, dla którego życie w jednej chwili straciło sens, bo los nagle odebrał mu dziecko, gotów byłby oddać za nie życie.

„niech sobie śpiewa słowik

dla innych wieczory i ranki,

ja bym skonał za zmrużenie powiek

Anki.”

Jakże tragiczne i pełne bezmiernego cierpienia jest zawołanie Kochanowskiego w trenie XIII:

„Moja wdzięczna Orszulo, bodaj ty nie była

albo nie umierała, lub się nie rodziła!”

  Jak ogromne wrażenie robią na czytelniku słowa wiersza Broniewskiego pt. „Anka”:

„Zawsze piękna, choć nie żyjąca,

choć taka na pozór daleka,

jedyna spośród tysiąca –

a ojciec czeka…”

Ten mężczyzna nigdy nie pogodził się ze stratą, będzie czekał do końca swoich dni.

Osieroconych rodziców odnajdujemy również w powieści Marii Dąbrowskiej „Noce i dnie” oraz w filmowej adaptacji tego utworu przez Jerzego Antczaka. Bogumił i Barbara Niechcicowie tracą swego pierworodnego synka Piotrusia. Chłopiec umiera na skutek zapalenia płuc w wieku zaledwie czterech i pół roku. Zrozpaczona matka przez cztery dni i noce leży bez zmysłów w gorączce. Później biega codziennie na grób dziecka. Samotnie przesiaduje na śniegu przy mogile po kilka godzin. Ojciec traci panowanie nad sobą, usiłuje nawet popełnić samobójstwo. Rozpacz tych młodych ludzi jest przejmująca.

A jaka jest postawa człowieka wobec perspektywy własnej śmierci? Pewna amerykańska lekarka wyodrębniła pięć stopni intelektualno-emocjonalnych, przez które przechodzi na ogół osoba umierająca:

  • zaprzeczenie i izolacja,
  • złość i oburzenie,
  • pertraktowanie i odwlekanie,
  • depresja i poczucie zatracenia,
  • akceptacja nieuchronności śmierci.

Wydawać by się mogło, że nieuchronną śmierć zaakceptował Stanisław, bohater opowiadania „Brzezina” Jarosława Iwaszkiewicza. Ten młody człowiek, od lat chory na gruźlicę, przyjechał z zagranicznego sanatorium do leśniczówki brata po to, aby u niego spędzić ostatnie tygodnie życia i tam umrzeć. Mając już niewiele dni przed sobą, pragnie ten czas odpowiednio wykorzystać. Zaczyna zachłannie, mocno i szczęśliwie żyć. Wszystkimi swoimi zmysłami chłonie urodę świata. Cieszy go nawet niepogoda. Wszystko zaczyna być dla niego ogromnie ważne, piękne i cenne. Każde nowe wyzwanie urasta do rangi wydarzenia. I wreszcie w ostatnich dniach życia wyznaje bratu, że nie chce umierać tak młodo, że nie może się z perspektywą śmierci pogodzić.

O własnej śmierci pisały poetki: Ewa Lipska i Halina Poświatowska. Obie żyły z piętnem śmierci. Ewa Lipska była bardzo młodą dziewczyną, kiedy przyszło jej się zmierzyć z myślą o własnej śmierci. W pierwszych wierszach ukazuje ona wyraźnie swój własny dramat, żal, smutek, pretensje do losu, swoje zagubienie i świadomość, jak mało znaczy ludzkie istnienie. W wierszu pt. „Nieczętnie” pisze:

„A gdybym umarłą naprawdę – nic by się nie działo.

Zebrałyby się rodzina (…)

Może by się im nawet przez chwilę płakać udało(…)

Nikt nie przerwałby dzwonków spotkań telefonów…”

Bardzo ciekawym wierszem tej poetki jest utwór pt. „Ucz się śmierci”. Od poprzedniego dzieli go olbrzymi skok myślowy. Nie znajdziemy w nim bezpośredniego lęku o własne istnienie. Widać wyraźnie, że poetka zaakceptowała nieuchronność śmierci, pisze bowiem:

„Ucz się śmierci. Na pamięć.

Zgodnie z zasadami pisowni

Wyrazów martwych.(…)

Przepytaj siebie.

Przepytaj na żywo.”

Poetka Halina Poświatowska, z wykształcenia filozof, żyła krótko, bo zaledwie trzydzieści dwa lata. Ale żyłą bardzo intensywnie. Chciała wykorzystać do maksimum wszystkie dane jej dni. O swoim życiu pisała tak:

„Halina Poświatowska to jest podobno człowiek

i podobno ma umrzeć jak wielu przed nią ludzi

Halina Poświatowska właśnie teraz się trudzi

Nad własnym umieraniem…”

W swoich wierszach usiłowała zdefiniować zjawisko śmierci. Zadawała pytanie, czym jest jednostkowe życie, czy gdy przeminie, zostaje po nim ubytek we wszechświecie.

Pisała:

„A jednak miło jest pomyśleć

że świat umrze trochę kiedy ja umrę”

Biografię tej poetki jeszcze bardziej dramatyczną czyni fakt, że jej mąż – który też był chory na serce – zmarł po kilku miesiącach małżeństwa. Los zatem nie oszczędził Poświatowskiej i tego doświadczenia, doświadczenia osieroconej małżonki. Samotna, nieutulona w bólu kobieta tak pisała o swoim ukochanym:

„ Znaleźć ciebie – spojrzeć na ciebie – to zaledwie przedsionek

wyobraźni – ale już niedostępny moim oślepionym przez żal

zmysłom. Nie potrafię przypomnieć rysów twojej twarzy…

I ręce twoje pogubiłam i usta i wszystko to co było tobą odeszło

Żeby zrodzić się na nowo w nagłym ostrym bólu po tobie.”

Jakie uczucia targają osieroconym mężem, zobaczyć możemy w wierszu Władysława Broniewskiego „Do umarłęj”:

„Marychna!

Modlę się do Ciebie.

Jesteś w jakimś (…) niebie,

A ja sobie tu chodzę po tym życiu, (…)

Kocham się w mojej żonie,

Płaczę w ukryciu…”

Ileż ciepła odnajdujemy w tych strofach. Ile samotności kochającego serca. Ile skrywanych, męskich łez.

O umierającym mężu napisał Bolesław Prus przepiękne opowiadanie „Kamizelka”. Młody małżonek, chory na gruźlicę, obawia się najgorszego. Nie chcą jednak martwić żony złym stanem zdrowia i ciągłym chudnięciem, co dzień przesuwa sprzączkę w kamizelce, by udowodnić żonie, że przybiera na wadze, a więc czuje się coraz lepiej. Ona zaś, choć wie od lekarza o śmiertelnej chorobie ukochanego, skraca pasek kamizelki, aby dostarczyć mężowi namacalnych dowodów na to, że zdrowieje. Chce dać mu nadzieję i wiarę. Opowiadanie to pokazuje, ze nawet wobec śmierci oddani sobie i kochający się ludzie nie opuszczają rąk, że nawet niewinnymi kłamstwami można dodawać sobie otuchy w godzinach próby.

O umierającej żonie traktuje powieść Ericha Segala „Love story” i nakręcony według niej film o tym samym tytule. Młodzi ludzie – Olivier i Jenifer – niemal na początku swego wspólnego życia dowiadują się, że ona jest nieuleczalnie chora na białaczkę. Wiadomość ta spada na nich niczym grom z jasnego nieba, gdy właśnie zaczynają marzyć o dziecku. Zamiast realizować swe plany życiowe, zwiedzać świat, muszą stawić czoło dniom przepełnionym chorobą i niemocą. Wobec nadchodzącej śmierci są bezsilni, z mimo to wiele się od siebie uczą. On daje jej poczucie bezpieczeństwa. Opna do końca swych dni stara się pogodzić męża z jego ojcem. Uczy Oliviera dawanie uczuć i ciepła.

Wychowani w chrześcijańskiej kulturze europejskiej, odczuwamy strach przed śmiercią, uważamy ją za ostateczność. A jeśli nawet godzimy się z losem, to nie do końca. Czy zatem w imię sprawiedliwości mamy prawo domagać się kary śmierci dla innego człowieka?

 „Dekalog V – czyli krótki film o zabijaniu” Krzysztofa Kieślowskiego zmusza do refleksji na ten właśnie temat. Reżyser ukazuje najpierw bezwzględny mord, którego przestępca z zimną krwią dokonuje na taksówkarzu. Potem morderca skazany zostaje na karę śmierci i pokazana jest jego egzekucja, równie odrażająca jak wcześniejsze zabójstwo. Komentarz autorskiego w filmie brak. To sam widz – człowiek żyjący współcześnie – ma odpowiedzieć w swoim sumieniu, jaki jest jego stosunek do takiej śmierci.

I nasuwa się tu pytanie: czy śmierć, postrzegana przez nas tak negatywnie, może mieć również jakieś pozytywne aspekty? Moim zdaniem – tak, gdy staje się dla człowieka wyzwoleniem od bezmiernego cierpienia zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Gdy kładzie kres bólowi w ciężkiej, nieuleczalnej chorobie.

Uważam także, iż w obliczu śmierci czy innego zagrożenia ludzie zdejmują ze swych twarzy maski i ukazują swe prawdziwe oblicza. Często stają się do tego stopnia innymi ludźmi, że sami siebie by o to nie podejrzewali. Bardzo ciekawie ten problem ukazał Albert Camus w „Dżumie”. Zaraza w tym utworze jest metaforą zła i śmierci. Epidemia w mieście Oran stawia mieszkańców przed trudnymi wyborami: zamknięcie w sobie, izolacja, nieczułość i obojętność lub otwarcie na potrzeby innych, zaangażowanie i praca z narażeniem własnego życia. Ludzie tacy jak doktor Bernard Rieux, Jean Tarrou czy Raymond Rambert wybrali tę drugą drogę. Można powiedzieć, że wyszli zwycięsko z potyczki ze śmiercią. Zachowali swe życie, ale przede wszystkim ocalili albo odnaleźli w sobie pełnię człowieczeństwa.

Na zakończenie tej pracy chciałbym przytoczyć cytat z wiersza Haliny Poświatowskiej:

„Kto potrafi pomiędzy miłość i śmierć wpleść anegdotę o istnieniu?” Fragment ten jest piękny i mądry. Uważam bowiem, że jeśli komuś to się uda – pomimo że boi się śmierci, bo jest wielką niewiadomą – w ostatniej swej godzinie będzie mógł powiedzieć, iż godnie przeszedł przez dane mu życie i odejdzie z podniesionym czołem.

Dlaczego rok 1998 jest rokiem Mickiewiczowskim


Rok 1998 nazywamy jest „Rokiem Mickiewiczowskim”, ponieważ obchodzimy dwusetną rocznicę urodzin wybitnego poety polskiego romantyzmu.
A. Mickiewicz urodził się 24 XII 1798 r. w Zaosiu koło Nowogródka. Po ukończeniu szkół dominikańskich w Nowogródku wstąpił w 1815 r. na Uniwersytet w Wilnie. W czasie studiów poeta należał do Towarzystwa Filomatów, któremu podlegał założony przez Mickiewicza i Zana „Związek Przyjaciół”, utworzone w 1820 r. „Towarzystwo Filaretów”. Organizacje te miały za zadanie przygotować młodzież wileńską do działalności patriotyczno – politycznej. W 1823 r. dzialalność organizacji została przerwana w skutek aresztowań i słynnego procesu filomatów. Do procesu filomatów Mickiewicz pracował jako nauczyciel w Kownie. Po procesie został skazany na przymusowy pobyt w Rosji. Przebywał w Petersburgu, Odessie i Moskwie. W 1829 r. wyjechał do Niemiec, a potem przez Francję do Włoch. Na wieść o wybuchu powstania listopadowego przybył w Poznańskie, a po upadku powstania wraz z falą emigrantów znalazł się w Dreźnie, a następnie udał się do Paryża. W roku 1839 był wykładowcą literatur słowiańskich w College de France. W okresie Wiosny Ludów redagował „Trybunę Ludów”. W 1855 r. wyjechał do Konstantynopola, aby u boku armii tureckiej organizować legion polski do walki z caratem. Zamierzenia te przerwała nagła śmierć poety 25 XI 1855r.
Twórczość Adama Mickiewicza jest bardzo bogata i różnorodna. Obejmuje ballady, sonety, dramat, artykuły publicystyczne w „Trybunie Ludów”, oraz wielką epopeję narodową: „Pan Tadeusz”. Poeta uznany jest za naszego wieszcza narodowego.
W 1822 roku ukazał się w Wilnie I tom „Poezji” Mickiewicza, w skład którego weszło 14 ballad i romansów. Tematyka tych utworów oparta jest na motywach fantastycznych, najczęściej pochodzenia ludowego.
Akcja ballady pt:”Świteź” rozgrywa się w okresie walk Litwy z Rusią. W pierwszej części utworu poeta opisuje jezioro Świteź, które urzeka pięknem, tajemniczością i grozą. Nikt nie odważy się oglądać tego pięknego krajobrazu nocą, ponieważ wówczas panują tam zjawy, mary i straszydła. Z jeziora dochodzą odgłosy walczących i krzyki kobiet. Dziedziniec z Płużyn próbował odkryć tajemnicę jeziora. Ksiądz pobłogosławił jego zamierzenia oraz sprzęt, jaki miał mu służyć. Z dna jeziora wyłowiono rusałkę, która opowiedziała tragedię Świtezi. Bohaterowie ballady Mendog i Tuhan są postaciami fikzyjnymi. Władca Świtezi Tuhan udał się na pomoc obleganemu przez cara Rusi – Mendogowi. W grodzie pozostały bezbronne kobiety, dzieci i starcy. Po odjeździe Tuhana gród oblegały ruskie wojska. Przerażone kobiety postanowiły raczej umrzeć, niż zostać zhańbione przez wroga. Aby zapobiec mordom, córka Tuhana błagała Boga o smierć. Wówczas wody jeziora Świteź wystąpiły z brzegów i zatopiły miasto. Kobiety i dzieci zamieniły się w kwiaty. Kwiaty te posiadały tajemnicza moc. Kto je zerwał, padł dotknięty chorobą i śmiercią. Jest to motyw charakterystyczny w balladzie. Zgodnie z ludowym pojęciem każda zbrodnia – a był nią atak na bezbronny gród – pociąga zasłużoną karę. Kwiaty zerwał car i „ruska zgraja”. Śmierć była dla nich odpowiednią karą. W balladzie „Świteź” A. Mickiewicz przedstawił również ludową wiarę w istnienie boginek wodnych, w zatopione na dnie jeziora miasto. Utwór rozgrywa się w romantycznej scenerii zawierajacej wiele elementów ludowych, fantastycznych i tajemniczych.
Problem winy i kary zawarty jest również w balladzie pt: „Świtezianka”. Jej akcja rozgrywa się w romantycznej scenerii jeziora Świteź koło Nowogródka. Bohaterem utworu jest młody strzelec i dziewczyna imieniem Świtezianka. Przystojny młodzieniec codziennie wieczorem przy blasku księżyca spacerował z tajemniczą nieznajomą. Przyrzekał jej wierność i miłość. Prosił ukochaną, by zamieszkała z nim w jego chacie, gdzie jest pod dostatkiem owoców, mleka i zwierzyny. Nie chciał, aby dziewczyna błąkała się jak upiór po kniejach. Wówczas strzelec został poddany próbie, ponieważ dziewczyna pamiętała ostrzeżenia ojca:

„Słowicze wdzieki mężczyzny głowie,

A w sercu lisie zamiary”.

Ta sama Świtezianka przybrała postać innej dziewczyny o przecudnej urodzie. Gdy strzelec wracał do swojej chaty wyłonia się z wód jeziora. Piękna zjawa zaczęła uwodzić młodzieńca, obiecując mu niesamowite rozkosze i przeżycia. Strzelec urzeczony urodą dziewczyny zlekcewżył złożoną przysięgę i uległ namowie. W świetle księżyca, w którym stała Świezianka oszołomiony młodzieniec rozpoznał dziewczynę,której tak niedawno przyrzekał miłość i wierność. Za niedochowanie przysięgi niewiernego strzelca spotkała okrutna kara. Jego i tajemniczą dziewczynę pochłonęły wody jeziora. Świtezianka nadal pląsa się po falach, a nieszczęśliwa dusza młodzieńca jęczy pod pobliskim modrzewiem. Utwór „Świtezianka” jest balladą, ponieważ zawiera elementy epickie. Opowiada o niezwykłych wydarzeniach, treść oparta jest na wierzeniach ludowych, w utworze panuje nastrój grozy i tajemniczości bogaty w zjawy i duchy. Poza tym podobnie jak w poprzedniej balladzie winny poniósł zasłużoną karę.
Kolejną balladą A. Mickiewicza jest „Powrót taty”. Autor opowiada w niej o sile modlitwy, sile wiary, która nawet na zabójcy czyni wrażenie.
Dzieci kupca, który długo nie wracał z podróży, modliły się za niego za miastem, przy cudownym obrazku. On odprawił sługi z wozem kupieckim i ruszył ku miastu do dzieci. Drogę zastąpili im zbójcy. Prawdo podobnie kupiec stracił by życie, gdyby nie postawa przywódcy bandy. Wzruszyły go modlitwy dzieci czekających na ojca. Przywódca poprosił dzieci, aby czasami pomodliły się rownież za jego duszę. A więc wierzy w Boga i pragnie zbawienia. Pouczenie czyli morał ballady zawiera się w myśli, iż potężna jest siła modlitwy. To ona przemienia zbójcę w istotę ludzką, która odczuwa współczucie dla swojej ofiary i daruje kupcowi życie.
Cechy romantyczne takie jak: ludowość, fantastyka i tajemniczość zawiera II część „Dziadów” A. Mickiewicza wydana w 1823 r. W przedmowie do dramatu poeta wyjaśnił powstanie tytułu. Otóż pochodzi on od nazwy uroczystości obchodzonej w Dzień Zaduszny przez lud Wielkiego Księstwa Litewskiego, w ustronnyc kaplicach, z dala od ludzi. Istotą jej było udzielenie pomocy duszom zmarłych przodków, czyli „dziadów”, męczącym się w czyśćcu. Urocystość nazwano również „ucztą kozła”.
Wieczorem w starej cmentarnej kaplicy zbierali się pod przewodnictwem guślarza wieśniacy, którzy tworzyli chór. Biorący udział w obrzędzie wzywali kolejno dusze. Prowadzący ceremonią guślarz zachęcał dusze „dziadów” do przybycia na uroczystość. Żywi pragnęli udzielić zmarłym pomocy, czętując ich przygotowanym wcześniej posiłkiem.
Jako pierwsze pojawiły sie tak zwane „duchy lekkie”. Były to dwa aniołki – duszyczki dzieci, Rózi i Józia. Dzieci te nie zaznały w ziemskim życiu cierpienia i goryczy. Były na ziemii zbyt szczęśliwe, więc po śmierci nie mogły od razu pójść do nieba. Prosiły zebranych o dwa ziarnka gorczycy i wówczas będą mogły odejść. Guślarz dał gorczycę i widma odeszły.
Jako drugie ukazały się zebranym „duchy najcięższe”. W utworze takim duchem jest Widmo złego pana, który cierpi z powodu głodu i pragnienia. Prosił o trochę napoju i pożywienia. Otrzymał je, ale natychmiast zjawił się chór ptaków – wrony i kruki, które zjadły pokarm. Ptaki były duchami męczonych w przeszłości przez pana ludzi. Kruk był duchem człowieka, który będąc głodnym, zakradł się do ogrodu pana i ukradł kila jabłek. Za karę zchłostano go na śmierć. Sowa to duch kobiety, która w zimie z rozkazu pana została pobita i wyrzucona za wrota, chociaż w tym czasie we dworze bawiono się i ucztowano. Zamarła na śmierć. Pan jest winien tej tragedii. Widmo stwierdza, że będzie tak musiał cierpieć wiecznie, gdyż:
                                                                            „Kto nie był za życia człowiekiem,

Temu człowiek nic nie pomoże”.

Jako trzecie pojawiły się „duchy pośrednie”. Takim duchem jest widmo Zosi, która żyła „nie dla ludzi, nie dla świata”. Była kiedyś najpiękniejszą dziewczyną we wsi, ale nie pokochała żadnego chłopca, za żadnego nie wyszła. Pogardziła miłością, była zbyt dumna, nigdy „nie dotknęła ziemi”. Teraz nie chciała jedzenia, chciała, by chłopcy podbiegli do niej, chwycili za ręce i ściągneli ją na ziemię. Jest to jednak niemożliwe. Guślarz nakazał parobkom zostawienie widma w spokoju. Odkrył jednak przed duchem Zosi przyszłość. Oto po dwóch latach błąkania się po ziemi, będzie mogła dostać się do nieba. Duch Zosi zginął, ale pozostawił po sobie kilka słów nauki:
                                                               „Kto nie dotknął ziemi ni razu,

Ten nigdy nie może być w niebie”. Gdy uroczystość „dziadów” dobiega końca okazało się, że bez zaproszenia pojawiło się jeszcze jedno widmo – duch młodzieńca z krwawą raną na piersi. Widmo stało nieruchomo i wpatrywało się w jedną z pasterek wskazując ręką na serce. Cały czas milczało. Dopiero gdy chłopi wyprowadzili dziewczynę, widmo wyszło z kaplicy za nimi i uroczystość dobiegła końca.
II część „Dziadów” ukazuje obrzęd, w czasie którego żyjący usiłują pomóc duchom swoich zmarłych bliźnich przebywających w czyśćcu. Mickiewicz, opierając się na wierzeniach ludu dzieli grzechy na różne kategorie. Grzechami, jak wynika z utworu mogą być złe uczynki lub nawet bezczynność. W życiu nie wolno bowiem przyjmować postawy biernej, trzeba coś robić, rozwijać się, dawać radość innym i pozostawić po sobie ważny ślad. To bardzo ważna wskazówka moralna i etyczna dla każdego człowieka.Trzeaba być wzorowym człowiekiem, bo każda wina pociąga za sobą karę. Podobnie jak w balladach tak i w tym dramacie poruszony jest problem winy i kary oraz odpowiedzialności człowieka. Nastrój tajemniczości i grozy jest również charakterystyczny dla tego utworu, gdyż są to elementy typowo romantycznej poezji.
Do liryki patriotycznej A. Mickiewicza zaliczamy wiersz pt: „Śmierć pułkownika”. Utwór poświęcony jest bohaterskiej uczestniczce walk powstańczych na Litwie w 1830 r. Emilii Plater. Poeta opisuje moment jej śmierci, porównując ją do śmierci Stefana Czarnieckiego, który umierając poprosił o wprowadzenie do izby swego konia, z którym się pożegnał. Podobnie kazała zrobić Emilia Plater. Żegnający ją żołnierze, płakali po swoim dzielnym wodzu, którym była kobieta – pułkownik. Także prosty, wiejski lud płakał, kiedy dzielna kobieta żegnała się ze swym koniem, a potem ze światem i swoimi żołnierzami. Nazajutrz Moskale zajęli okolicę, a lud schronił zmarłego wodza do pasterskiej chaty.
„Reduta Ordona” to jeden z najpiękniejszych wierszy powstańczych, napisany na podstawie opowiadania adiutanta, Stefana Garczyńskiego. Pierwsza część utworu to opis układu sił wrogich sobie wojsk. Refleksje poety dotyczą niezwykłej przewagi liczebnej wroga, a także siły carskiego okrucieństwa, która każe tysiącom ludzi iść w bój i ginąć za państwo cara. Jego władza sięga od Niemna do Chiwy. Nieposłuszni jego rozkazom wywożeni są na Syberię. Wielka jest chwała i bohaterstwo Polaków, którzy stanęli do walki z szatańskim władcą połowy świata. Obserwując pole walki adiutant relacjonuje zdobycie reduty. Walczącym powstańcom zabrakło amunicji. Zanim Moskale zdążyli zawładnąć redutą Ordon zdecydował się na odważny i bohaterski czyn – wysadził redutę, aby amunicja nie dostała się w ręce wroga. W relacji Mickiewicza Ordon zginął, chociaż wiadomo, że w rzeczywistości uratował się. Takie przedstawienie losów Ordona służy do podkreślenia jego bohaterstwa. Wiersz kończy się opisem pola bitwy, na którym pozostały ciała poległych żołnierzy, obrońców i napastników, którzy po śmierci zawarli „wieczny pokój”. Poeta wyraża nadzieję, że musi kiedyś nadejść kres carskiego despotyzmu.

Krytyka szlachty w literaturze polskiej


jedno z dłuższych wypracowań

Szlachta przez wiele wieków naszej historii była nie najliczniejszą, ale za to najważniejszą grupą społeczną, dbając o obronę granic, tworząc kulturę i tradycję narodową. Mimo to wielokrotnie była wówczas krytyko­wana i atakowana przez przedstawicieli samej szlachty.

Pierwsze słowa krytyki pojawiają się już w epoce renesansu. Mikotaj Rej w „Krótkiej rozprawie między trzema osobami Panem, Wójtem i Plebanem” krytykuje szlachtę za przekupstwo panujące w sejmach, w których pomyślność wyroku uzależniona jest od wysokości łapówki. Jeszcze bardziej boli Mikołaja Reja brak troski o losy kraju i prywata oraz niezgoda panująca w polskim sejmie.

Każdy na swe skrzydło goni (…) Pewnie Pospolitej rzeczy

Żarty tam nie ma na pieczy

Także najwybitniejszy poeta polskiego renesansu nie szczędzi stów krytyki pod adresem szlachty. W pieśni „O spustoszeniu Podola” stwier­dza, że Polacy okryli się wieczną hańbą, dopuszczając do najazdu Tatarów na Podole. Pozwolili się zawojować narodowi dzikiemu, koczowniczemu, który nie umie nawet zbudować wsi ani miast. Kochanowski zarzuca też polskiej szlachcie krótkowzroczność i lekkomyślność. Nie umieją oni skutecznie odeprzeć ataku Tatarów, a przecież rośnie w oczach nowa potęga – Turcja, która już ingeruje w sprawy wewnętrzne Polski, próbując wpłynąć na wybór króla. Poeta przestrzega też tak mafio odpowiedzialnych Polaków, żeby porzucili wystawne życie, przetopili talerze na talary i pomyśleli o obronie.

W „Odprawie postów greckich” Jan Kochanowski krytykuje społeczeń­stwo trojańskie przekupne, pozbawione troski o losy kraju. Czytelnik jednak doskonale orientuje się, że poecie chodzi o społeczeństwo polskie. Świadczą o tym takie szczegóły jak marszałek obrad z laską, głosowanie przez rozstąpienie się itp. Społeczeństwo to pozbawione jest silnego rządu, brak w nim poszanowania prawa i sprawiedliwości, wszystko zaś „złotem kupić trzeba”. Także słowa skierowane pod adresem młodzieży trojań­skiej, dotyczą młodzieży polskiej, Ienistwo, obżarstwo, pijaństwo do­prowadziło do tego, że ledwo zdołają się oni poruszać w lekkich jedwabiach, a cóż dopiero mówić o ciężkiej zbroi. Śpią, wylegują się do południa, nie potrafią więc stanąć na warcie. Są zupełnie nieprzydatni do obrony ojczyzny,

Podobnie problem ten dostrzega Wacław Potocki we fraszce „Pospolite ruszenie”. Ta formacja polskiej szlachty zwoływana tylko na wypadek wojny również była całkowicie nieprzydatna do obrony granic. Świadczy o tym przedstawiony przez poetę epizod rozgrywający się w obozie. Rotmistrz przed spodziewanym, nocnym atakiem wroga rozkazuje szlach­cie, aby zajęta wcześniej wyznaczone stanowiska. Szlachta jednak obra­żona jest zuchwalstwem rotmistrza, który odważył się przerwać im pierwszy, najbardziej brogi sen.

Wacław Potocki krytykuje także niezwykłe zamiłowanie polskiej szla­chty do przepychu, bogactwa i życia ponad stan w satyrze pod tytułem „Zbytki polskie”:

O czymże Polska myśli i we dnie, i w nocy? Żeby sześć zaprzgano koni do karocy,

Żeby srebrem pachołków od głowy da stopy, Sługi odziać koralem, burkatelą stopy; Żeby na panie] perły albo djamenty, A po służbach złociste świeciły się sprzęty.

Dziwi go też niepomiernie niezwykła niefrasobliwość polskiej szlachty, która nie chce zrozumieć, że jeśli Polska utraci niepodległość, wówczas przepadną wszystkie jej bogactwa. Natomiast w jednym z fragmentów „Wojny chocimskiej” Wacław Potocki ubolewa nad upadkiem ducha rycerskiego. To właśnie zamiłowanie do wystawnego życia i zbyt wy­szukanego, obfitego jedzenia doprowadziło szlachtę niegdyś odważną, pełną wigoru i gotową do obrony ojczyzny do całkowitej zmiany postawy:

Patrzmy też, co Za ludzi mialy tamte wieki, Którzy nam tę ojczyznę dali do opieki! (…) Przebóg! Cóż w nas w tak drobne przerobiło mrówki?

Zbytkami nieszczęsnymi, lakomymi garły Samiśmy się w pigmejów postrzygli i w karty.

Wszechstronną krytykę polskiej szlachty przynosi dydaktyczna literatu­ra wieku Oświecenia, której głównym celem stało się pouczanie społe­czeństwa poprzez wyszydzanie i piętnowanie jego wad.

Bezlitosnym szydercą był przede wszystkim Ignacy Krasicki. W satyrze „Do króla”, stosując subtelną ironię, ośmieszył polską szlachtę, która stawiała królowi bezsensowne zarzuty dotyczące jego młodego wieku, szlacheckiego i polskiego pochodzenia, wykształcenia i łagodnego sposo­bu rządzenia. W ten sposób nie król lecz polska szlachta została wy­szydzona za swą ciemnotę, konserwatyzm, brak zmysłu politycznego.

Skłonność szlachty do naśladowania cudzych wzorów przedstawił Ignacy Krasicki w satyrze „Żona modna”. Bohaterka utworu jest cał­kowitą niewolnicą cudzoziemskiej mody. Zabawna jest scena wyjazdu młodej pani na wieś – w karecie musi pomieścić się suczka, kotka z kociętami, kanarek i mysz na łańcuszku – pan Piotr z trudem znajduje miejsce dla siebie. Niezwykle skutecznie trwoni szlachecką fortunę żona modna po przybyciu do posiadłości męża. Wkrótce szlachecki dworek upodabnia się do warszawskich pałaców, a w ogrodzie zgodnie z aktualną, sentymentalną modą znajdują się meczeciki, cyprysy, świątynie dumania i szemrzące strumyczki. W czasie fajerwerków płoną zabudowania gospodarcze, stodoły pełne zboża. Nie żal nam jednak pana Piotra, wszak ożenił się, mając na uwadze „owe wsie dziedziczne” przyszłej żony, graniczące z jego dobrami.

Podsumowaniem krytycznego obrazu szlachty zawartego w „Satyrach” jest utwór pod tytułem „Świat zepsuty”. Poetę oburza panujące w kraju bezprawie, rozpusta, egoizm szlachty, brak troski o losy ojczyzny. W zakończeniu wiersza poeta przedstawia alegorię ojczyzny w postaci tonące­go okrętu, który należy ocalić lub razem z nim zginąć.

Komedia doby stanisławowskiej także walczyła z wadami i przywarami szlachty. Julian Ursyn Niemcewicz w utworze „Powrót posła” przed­stawia patriotyczny obóz, reprezentowany przez Podkomorzego i jego rodzinę. Popierają oni wszystkie postępowe projekty reform politycznych takich jak zniesienie liberum veto, wolnej elekcji i wprowadzenie dzie­dziczności tronu, wzmocnienie władzy królewskiej.

Natomiast obóz konserwatywny został przez poetę ośmieszony i skryty­kowany. Starosta Gadulski jest człowiekiem pozbawionym wszelkich uczuć patriotycznych. Tęskni za saskimi czasami anarchii, kiedy to „robiono co chciano”. Niefrasobliwie też przyznaje, że „wcale nie czyta lub przynajmniej mało”. Broni też z uporem szkodliwych dla Rzeczypospolitej starych przywilejów szlacheckich. Majątek swój po­mnożył różnymi, często nielegalnymi sposobami. Jest także starosta człowiekiem odpychającym w życiu prywatnym. Wciąż gada dużo i bez sensu, jest chciwy, gotów jest poświęcić szczęście swej jedynej córki Teresy i wydać ją za mąż, za takiego kawalera, który nie będzie żądał posagu.

Równie negatywnie został scharakteryzowany modny kawaler Szarman­cki, typowy ówczesny „łowca posagów”, dla którego sprawy ojczyzny są zupełnie obce. Kiedy przebywa w Londynie nie interesują go obrady tamtejszego parlamentu, lecz aktualnie obowiązująca tam moda, a bawiąc w Warszawie też nie myśli o obradach sejmu lecz odwiedza warszawskie lokale.

Krytyczny obraz polskiej szlachty odnajdujemy też w satyrze Adama Namszewicza pod tytułem „Chudy literat”. Chudy, gdyż „rzadko kto czyta księgi, rzadko kto je kupi”. Szlachta nie interesuje się rodzimą kulturą ani literaturą, prowadzi gnuśne, próżniacze życie, ulega nałogowi pijaństwa, prowadzi ustawiczne spory z sąsiadami.

Jednym gnuśne stępiło umysł próżnowanie Drugi rozum i serce utopi  we dzbanie,

Ów się tylko pieniactwem szarga, a z sąsiady Ustawicznie o lada zagon wszczyna zwady, Ten pańskiej pacholkując dumie i zawiści, Zwodzi, kłamie, namawia, a nuż do skarzyści”.

Szlachta nie potrafi służyć ojczyźnie w sejmie, gdyż wielu jej przed­stawicieli w ogóle nie umie przemawiać, ponieważ nigdy nic nie czytali. Szlachta została więc skrytykowana przez twórców oświecenia za swą głupotę, pychę, ciemnotę, ograniczone horyzonty umysłowe, chciwość, przebiegłość, bezmyślne naśladowanie cudzoziemskich wzorów, pijań­stwo i obłudę.

Romantycy, którzy głosili ideę walki narodowowyzwoleńczej nieco mniej krytycznie odnosili się do szlachty, być mole dlatego, że to właśnie szlachta dźwigała na sobie ciężar powstań narodowych i ponosiła najwięk­sze ofiary. Literatura więc stawiła przede wszystkim bohaterów narodo­wych, którzy gotowi byli oddać życie za ojczyznę.

Pojawiają się jednak i głosy krytyczne. Adam Mickiewicz w „Dzia­dach” cz. III ukazuje patriotyczną młodzież wileńską uwięzioną w celach klasztoru bazylianów, ale już w salonie warszawskim dzieli wyraźnie społeczeństwo na dwie grupy: towarzystwo przy drzwiach i towarzystwo stolikowe. Tu wiośnie skupiła się polska arystokracja, wyżsi urzędnicy i generałowie, damy z towarzystwa. Są to kosmopolici całkowicie po­zbawieni uczuć patriotycznych. Damy wolą czytać francuską poezję niż polskie wiersze, wszyscy żałują, że Nowosilcow wyjechał z Warszawy, gdyż umiał on organizować wspaniałe bale. Po wysłuchaniu tragicznej historii o męczeństwie Cichowskiego polscy literaci stwierdzają, że jest to temat zbyt świeży; a w dodatku za bardzo prozaiczny, gdyż trzeba było opisywać, jak ktoś jadał śledzie. Przede wszystkim jednak historia jest zbyt krwawa, a Polacy jako Słowianie wolą sielanki. Oburzeni patrioci skupieni przy drzwiach nazywają polskich arystokratów łotrami, a w koń­cu Piotr Wysocki w następujących słowach charakteryzuje polskie społeczeństwo:

Nasz naród jak lawa. Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa Lecz wewnętrznego ognia sto dat nie wyziębi, Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.

Gorąca lawa to patriotyczna młodzież polska, zaś twarda skorupa to pozbawiona uczuć polska arystokracja. Zdarzali się w narodzie polskim także jawni zdrajcy ojczyzny. W „Dziadach” byli to ludzie z otoczenia Nowosilcowa, postacie autentyczne Pelikan (Wacław Pelikan) i Doktor (August Becu, ojczym Juliusza Słowackiego). Rywalizują oni między sobą spiesząc z komplementami dla senatora oraz z donosami. Zdradzają własny naród, prześladują polską młodzież, jeden jest bardziej gorliwy od drugiego. Pelikan na polecenie Doktora policzkuje księdza Piotra, który odważył się wystąpić w obronie prześladowanej młodzieży i wdowy Rollisonowej. Obaj zdrajcy obmyślają też perfidny plan zgładzenia niewy­godnego więźnia, młodego Rollisona, który nie mogąc znieść tortur stosowanych w czasie śledztwa popada w obłęd. Otwierają okno jego celi na piętrze, umożliwiając mu w ten sposób samobójstwo. Ich okrucieństwo i podłość nie pozostaną jednak bez kary, a jej pierwszą zapowiedzią jest uderzenie pioruna, od którego zginął Doktor.

Wszechstronny obraz polskiej szlachty przedstawił Adam Mickiewicz w epopei szlacheckiej „Pan Tadeusz”. Akcję utworu umieścił poeta na Litwie, gdyż wspomnienia o „kraju lat dziecinnych”, tym najszczęśliw­szym i najpiękniejszym okresie w życiu byty potrzebne poecie-wygnań­cowi „na paryskim baroku”.

Szlachta polska została tu przedstawiona w całym swym zróżnicowaniu materialnym, kulturalnym, światopoglądowym. Adam Mickiewicz do­strzegł też jej wady, chociaż nie mógł o nich pisać inaczej, jak tylko z dobrotliwym, pełnym pobłażania uśmiechem. Cudzoziemska moda i skłonność do naśladowania obcych wzorów została skrytykowana na przykładzie Telimeny i Hrabiego.

Telimena niestety przypomina modną żonę z satyry Ignacego Krasickie­go. Pozuje na sentymentalną damę, a w rzeczywistości po prostu poluje na męża. Początkowo zarzuca sidła na Tadeusza, potem próbuje zaręczyć się z Hrabią, aby w końcu zadowolić się Rejentem, który w intercyzie ślubnej musi jej przyrzec, że będzie się ubierał zgodnie z francuską modą. Uczucia patriotyczne też jej są chyba obce, skoro wciąż chwali się, że mieszkała kiedyś w Petersburgu i ten okres w życiu uważa za najciekawszy. Z dumą wspomina też o swych znajomościach w środowisku carskich urzędników.

Także Hrabiego można nazwać „modnym kawalerem”, gdyż ubiera się po francusku, własny kraj wydaje mu się nudny, pozbawiony tajemniczo­ści i poezji, z sentymentem wspomina swe wojaże po Włoszech, a w szczególności spotkania ze zbójami. Dopiero tragiczna historia rodu Horeszków, miłość Jacka, zabójstwo Stolnika zaczyna go interesować jako prawdziwie romantyczna historia. Wyraża nawet zdziwienie, że mogła ona rozegrać się w Polsce, a nie wśród tajemniczych zamków Anglii (lub Szkocji. W istocie Hrabia pozbawiony jest uczuć patriotycznych, w zna­nym epizodzie chwali uroki lazurowego, włoskiego nieba, przyznaje też, że cywilizacja większa u Moskali.

W Soplicowie, w tym ośrodku patriotycznym goszczony jest jednak Asesor, który w istocie jest carskim urzędnikiem i w czasie najazdu na Soplicowo zwraca się do Hrabiego z następującym rozkazem:

..Areszt kładę. W imię Imperatorskiej Mości, oddaj szpadę, Panie Hrabio, ba wezwę wojskowej pomocy!”

Jednocześnie Mickiewicz podkreśla, że większość szlachty polskiej kochała swą ojczyznę, pragnęła odzyskania niepodległości, nienawidziła Moskali tak jak Maciek Dobrzyński i gotowa była poświęcić dla niej życie tak jak Jacek Soplica.

Poeta dostrzegał także inne wady litewskiej szlachty, chociaż traktował je dość pobłażliwie. Skrytykował ograniczone horyzonty umysłowe Dob­rzyńskich, Woźnego a nawet Sędziego, pieniactwo czyli skłonność do prowadzenia procesów, warcholstwo, protekcjonalną wyższość wobec niższych urodzeniem, konserwatyzm a także niezdolność do zorganizowa­nia się i wspólnego działania, o czym świadczy narada w Dobrzynie.

Bardziej krytycznym obserwatorem szlachty był Juliusz Słowacki, który dostrzegał jej wady, a w wierszu „Grób Agamemnona” przeprowadził bolesny rozrachunek z narodem, stwierdzając, że przyczyny klęski powsta­nia listopadowego tkwią w wadach szlachetczyzny. Na wstępie przypomina polskiemu, zniewolonemu narodowi o bohaterskiej postawie Spartan pod Termopilami. Żaden Polak, skrępowany łańcuchem rosyjskiej niewoli nie ma prawa stanąć nad tetmopilską mogiłą, nie może „spojrzeć w oczy” krążącemu tam wciąż duchowi bohaterskiego wodza Leonidasa. Wiadomo bowiem powszechnie, że wszyscy Spartanie woleli oddać życie za ojczyznę niż dostać się do niewoli perskiej. Polacy niestety nie umieli wykazać takiego bohaterstwa w walce z wrogiem. Winą za upadek niepodległości obarcza Słowacki polską szlachtę, nazywa ją pogardliwie „czerepem rubasznym” pod którym została uwięziona „anielska dusza narodu”. Oddziaływanie szlachty na naród polski zostało porównane do zabójczego działania koszuli Dejaniry, będącej przyczyną śmierci Heraklesa. Wreszcie oskarża Polaków o zamiłowanie do przepychu i zbytków oraz o bezkrytycz­ne przyjmowanie cudzoziemskich wzorów. W związku z tym Polacy zostali nazwani „pawiem i papugą narodów”. Jesteśmy też narodem lekkomyśl­nym, niestałym w poglądach, krajem „gdzie nie trwa myśl ani godziny”.

Krytyczny obraz szlachty, a przede wszystkim idei szlacheckiego rewolucjonizmu odnajdujemy w „Kordianie” Juliusza Słowackiego. W „Przygotowaniu” poeta skrytykował, a niejednokrotnie i ośmieszył wszystkich szlacheckich przywódców powstania. Generał Józef Chłopicki ma „sprzeczne z naturą nazwisko”, gdyż gardzi ludem i nie dopuszcza go do udziału w powstaniu. Książę Adam Czattoryski, jedyny „człowiek godny” też został wyśmiany, gdyż jego zabiegi dyplomatyczne na Zachodzie nie przyniosły rezultatu. Generał Jan Skrzynecki nie wykorzys­tał planów wojskowych zdolnego stratega generała Prądzyńskiego, a Ju­lian Niemcewicz, starzec jak skowronek prezentuje zbyt konserwatywne poglądy. Dyktator ostatniej fazy powstania generał tan Krukowiecki, który doprowadził do poddania Warszawy Rosjanom zostanie nazwany jawnym zdrajcą:

On rycerzy ginących porzuci (…) Kraj przedany on wyda pod miecz.

Poeta skrytykował też ogół szlacheckich rewolucjonistów, ukazując; ich błędy na przykładzie losów głównego bohatera Kordiana. Tak więc ulegli oni błędnej wierze, że sami bez pomocy chłopów potrafią wywalczyć niepodległość. Ilustracją tej zgubnej i jakże błędnej idei jest śpiew Nieznajomego:

Pijcie wino! Idźcie spać! My weźmiemy win puchary, By je w szklany sztylet zlać.

Sam Kordian natomiast wierzy naiwnie, że samo zabicie cara rozwiąże sprawę niepodległości Polski. Spiskowcy nie mieli też jasno sprecyzowa­nego programu politycznego, toteż w podziemiach katedry św. Jana nie umieli argumentom Prezesa przeciwstawić żadnych konkretnych kontr­argumentów.

Tak więc zgubiła szlacheckich rewolucjonistów nie tylko niedojrza­łość polityczna, której Kordian dał rozliczne dowody, ale także słabość psychiczna. To ona właśnie sprawiła, że Kordian pada zemdlony przed sypialnią cara, po bezskutecznej walce z własnym strachem i Imagina­cją. Bezsensowność jego własnych poczynań uświadamia Kordianowi Doktor w szpitalu wariatów, gdzie obłąkany człowiek, trzymając usta­wicznie ręce w górze wyobraża sobie, że zasłania ludzkość przed „nie­ba potopem”. Czyżby poświęcenie Kordiana było równie bezsensowne i bezowocne?

Z dwóch różnych punktów widzenia została przedstawiona szlachta w utworze Zygmunta Krasińskiego pod tytułem „Nie-boska komedia”. W trakcie rozmowy z hrabią Henrykiem Pankracy ostro atakuje arystokra­cję, stwierdzając, iż wybuch rewolucji jest następstwem jej występków, grzechów, ucisku wobec poddanych. Arystokraci chełpią się, że bronią odwiecznych, świętych ideałów, honoru i religii, a przecież to właśnie oni są małoduszni, pozbawieni poczucia honoru, tchórzliwi, gdyż myślą tylko o ratowaniu własnego życia w obliczu zagrożenia.

Arystokracja jest zdegradowana moralnie, majątki swe zdobyła na drodze oszustw i fałszerstw, a w stosunku do swych poddanych potrafiła być wyjątkowo okrutna. Pankracy słowa gorzkiego oskarżenia rzuca hrabiemu Henrykowi prosto w twarz:

Ów starosta baby strzelał po drzewach i żydów piekl żywcem. Ten z pieczęcią w dłoni i podpisem kanclerz – sfałszował akta, spalił archiwa, przekupił sędziów, trucizna przyspieszył spadki. Tamten czarniawy cudzołożył po domach przyjaciół, ów służył u cudzoziem­ców, a ta pani blada kaziła się z giermkiem swoim – tamta królowi była nałożnicą.

Hrabia Henryk próbuje oczywiście bronić arystokracji twierdząc, że szlachta w przeszłości była główną siłą narodu, broniła granic, tworzyła kulturę narodową, ale czasy jej świetności niestety minęły bezpowrotnie. Zdegenerowana, zdeprawowana szlachta sama poprzez swe nadużycia i okrucieństwo wobec poddanych doprowadziła do wybuchu rewolucji.

Zygmunt Krasiński obawiał się jednak rewolucji społecznej, o czym świadczy nie tylko jej wizja zawarta w „Nie-boskiej komedii”, ale także utwór pod tytułem „Psalmy przyszłości”, który został wydany w 1845 r. Rzeź szlachty (bo tak rozumiał Zygmunt Krasiński rewolucję społeczną) byłaby grzechem wobec Boga, uniemożliwiałaby rozwój i postęp. Poeta bronił Polski szlacheckiej i magnaterii, widząc w niej siłę duchową. W „Psalmie miłości” poeta prosi, aby nie zachęcać polskiego ludu do mordowania szlachty, bo to ona właśnie poprowadzi naród w przyszłość. „Rzeź dziecinna” nie jest jakimś wielkim, czy bohaterskim czynem, toteż poeta rzuca zgoła odmienne hasło:

Jeden tylko, jeden cud

Z szlachtą polską – polski lud.

Jest to jakby zespolenie żywej duszy szlachty z żywym ciałem ludu, a z tego zespolenia powstanie jeden olbrzymi i potężny naród.

Z szlachtą polską – polski lud Dusza żywa z żywym ciałem, zespolone świętym szalem.

Z tego ślubu jeden Duch. Wielki naród polski sam.

Poeta wymienia zasługi szlachty wobec; narodu, gdyż składała ona wciąż ofiary na ołtarzu ojczyzny. Nie robili tego ani kupcy, ani żydzi, ani mieszczanie. Szlachta zaś pędzona była na Sybir ze s3owem ojczyzna na ustach, z mieczem w dłoni.

Nie zgadza się z takim stanowiskiem poety Juliusz Słowacki, dając wyraz swej dezaprobacie w wierszu „Odpowiedź na Psalmy Przyszłości”

Jest to płomienne wyznanie wiary w siłę i moc mas ludowych. Arysto­kracja natomiast jest skazana na zagładę, a hasła pojednania i sojuszu podyktowała Krasickiemu obawa przed rewolucją. Boi się on jako ma­gnat nie tylko ukraińskich kos, ale też mieszczan. Jeszcze nie doszło do żadnych czynów a już przerażony arystokrata wota „nie rżnij szla­chty”.

Wybitne powieści pozytywistyczne także przynoszą obraz polskiego społeczeństwa. Ponieważ tematem tej pracy jest krytyka wad szlacheckich milczeniem należy pominąć dzieje tych bohaterów, którzy oddawali swe życie za ojczyznę Lub służyli jej swoją pracą.

W powieści Elity Orzeszkowej „Nad Niemnem”, obok pozytywnych bohaterów odnajdujemy też zwykłych pasożytów, ludzi pozbawionych uczuć patriotycznych, czci i honoru. Spotykamy ich jednak tylko w szere­gach szlachty, nigdy zaś w bohatyrowickim zaścianku.

Jedną z ciekawszych pod tym względem postaci jest Dominik Korczyń­ski, uczestnik powstania zesłany na Syberię. Spotkała go tam – jakby powiedział Mickiewicz – „najsroższa niebios kara”. Kara, gdyż uległ wynarodowieniu, po odbyciu kary pozostał w Rosji, aby tam robić karierę. Utracił całkowicie wieź z własnym krajem, zapomniał o dawnych idea­łach, namawiał nawet brata Benedykta, aby opuścił ojczyznę, sprzedał ziemię ojców i osiedlił się w Rosji. Całkowicie pozbawiony uczuć patriotycznych jest także Darzecki – szwagier Benedykta. Proponuje on sprzedaż Lasu, w którym znajduje się powstańcza mogiła, aby tylko odzyskać należny mu posag żony. Niezwykle negatywną postacią jest także Zygmunt Korczyński, syn Andrceja, który jak typowy kosmopolita trwoni za granicą rodzinny majątek. Matka marsy o tym, aby wyrósł na artystę, który upamiętni kiedyś czyn ojca. On jednak nazywa powstanie romantyczną mrzonką, obce są mu uczucia patriotyczne, jest egoistą, pozbawionym ideałów życiowych a także skrupułów moralnych. Podobny typ szlacheckiego utracjusza reprezentuje Teofil Różyc, który do wad Zygmunta dodał jeszcze chorobę nadchodzącego wieku – był monistą, czyli po prostu narkomanem. Do tego samego grona należy jeszcze zaliczyć Kirłę – salonowego bawidamka, który ciężar utrzymania dość licznej rodziny spycha na barki żony.

Negatywny obraz polskiej arystokracji odnajdujemy również w „Lalce” Bolesława Prusa. Autor przedstawia tę klasę na przykładzie rodziny Łęckich, Krzeszowskich, do tej samej grupy należy Starski, hrabia Dalski, prezesowa Zasławska, Ochotki.

Są to ludzie zdegenerowani, niezdolni do jakiegokolwiek pożytecznego działania, do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Nie wiedzą co to jest praca, w życiu szukają przyjemności, bawią się, podróżują, trwonią rod2inne fortuny. Jednocześnie gardzą ludźmi niższymi stanem, tworzą zamknięty klan, do którego tak bardzo trudno się wedrzeć. Świadczą o tym trudności, przeżycia i upokorzenia na jakie naraził się Wokulski, chcąc zdobyć rękę Izabeli Łęckiej.

Arystokracja przedstawiona w „Lalce” pozbawiona też jest uczuć patriotycznych, jej rola w społeczeństwie jest wręcz szkodliwa. Na tle tego negatywnego obrazu wyjątkiem może być jedynie prezesowa Zasławska, kobieta rozumna i szlachetna, która ocenia ludzi według ich prawdziwej wartości, a także Julian Ochocki, jedyny w tym środowisku człowiek wykształcony, który ma ambicje twórczej i społecznie pożytecznej pracy.

W epoce Młodej Polski krytyczny obraz społeczeństwa został przed­stawiony w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego. Artystę interesuje przede wszystkim stosunek szlachty do walki narodowo wyzwoleńczej. Szlachecka inteligencja, która przybyła na wesele Lucjana Rydla z Jad­wigą Mikołajczykówną nie nadaje się do odegrania wielkiej dziejowej roli. Widzimy na weselu znudzonych paniczów, artystów chętnie zaglądają­cych do kieliszka, zauroczonych barwną ludową kulturą. Do chłopów jednak odnoszą się nieufnie, pamiętając zapewne krwawe wydarzenia rzezi galicyjskiej. Boją się broni w rękach chłopa, o czym świadczy życzenie Dziennikarza, wyrażone w rozmowie z Czepcem:

Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna,

byle polska wieś spokojna.

Nic nadają się też do podjęcia walki o wolność. Przecież reprezentujący szlachtę Gospodarz składa uroczystą przysięgę Wemyhorze, że będzie strzegł czarodziejskiego złotego rogu jak oka w głowie, po czym oddaje złoty róg Jaśkowi. Taki właśnie beztroski, obojętny, lekceważący jest stosunek polskiej szlachty do walki u wolność. Końcowy chocholi taniec ukazuje społeczeństwo pogrążone w apatii, w półuśpieniu, niezdolne do działania, poruszające się w takt muzyki Chochoła.

Negatywny obraz życia szlachty znajduje się też w „Przedwiośniu” Stefana Żeromskiego. Autor stara się przedstawić i zanalizować sytuację w nowo powstałym państwie polskim. Główny bohater Cezary Baryka ma okazję obserwować życie nawłockiej arystokracji. Ludzie ci prowadzą całkowicie beztroskie życie, wolne od kłopotów i problemów dnia co­dziennego. Ich dzień powszedni to spacery, przejażdżki konne, polowania, gra w karty, słuchanie muzyki, a przede wszystkim kilka posiłków dziennie, w czasie których cała gromadka służących czuwa, aby jaśnie państwu niczego nie brakowało. Wieczory wypełniają spotkania towarzys­kie, często też organizuje się bale, rauty i zabawy. Nikt tak naprawdę nie myśli o losie nowej ojczyzny, nikt nie dostrzega skrajnej nędzy chłopów w Chłodku.

Witold Gombrowicz, który tak skutecznie atakował wszystkie tradycje i przeżytki zaatakował i wyszydził w „Ferdydurke” także dwór szla­checki. Bohater powieści Józio trafia tam, przypadkowo wraz z Miętusem w trakcie „poszukiwania parobka”. Na dodatek jest to dom ciotki Józia – Hurleckiej. W tym szlacheckim domu panuje duszna atmosfera przeraź­liwej nudy, sztucznej grzeczności, odrętwienia. Między państwem a służbą funkcjonują od dawna ustalone normy zachowań. Dziedzic więc bardzo dobrze pierze po gębie, a lokaj musi to znosić w milczeniu i dobrze panu służyć. Syn Zygmunt na pewno będzie godnym następcą swego ojca w tym względzie, gdyż już potrafi go naśladować. Można więc powiedzieć, że obraz polskiej szlachty nie wypadł zbyt pozytywnie. Takie jednak zadanie wyznaczał temat tej pracy – należało szukać wad szlacheckich w utworach literackich. Nie znaczy to jednak wcale, że szlachta była tylko pasożytem narodu. W dawnych wiekach to ona tworzyła kulturę narodową, jej najlepsi synowie walczyli o wolność narodu, a nawet poświęcali swe życie.

Co z dorobku literatury staropolskiej godne jest ocalenia?


bardzo dobre wypracowanie

Literatura epoki staropolskiej rzadko przyciąga czytelników. Najczęściej są nimi uczniowie czy studenci, którzy z racji swojej edukacji muszą się z nią zapoznać bądź badacze historii literatury, którzy sięgają po nią z powodu fascynacji tym okresem.

Nie ulega jednak wątpliwości, że literatura staropolska jest skarbem, który powinien i istnieć i do którego powinno się sięgać. Dzieła tego okresu godne są utrwalenia, ponieważ informują o kulturze, obyczajach i historii minionych czasów, zawierają głębokie myśli naszych przodków, uniwersalne prawdy, bez których my ludzie współcześni również nie moglibyśmy żyć. Wreszcie posiadają walory estetyczne, które zwracają uwagę na to co jest piękne, a co niegodne naśladowania.

Swoje rozważania rozpocznę od średniowiecza. Na uwagę zasługuje tu utwór „Rozmowa Mistrza Polikara ze śmiercią” i choć jeżyk tego utworu nie jest wzorem literackiej wypowiedzi, to zawarta w nim przestroga: „memento mori” oraz uświadomienie, że przed obliczem śmierci wszyscy ludzie są równi, jest godne uwagi. Stwierdzenie takie ukazuje nam ponadczasową mądrość. Zmusza do zadumy i refleksji nad własnym życiem. Nakazuje na chwilę zatrzymać się i pomyśleć o śmierci, o tym iż jest ona równie aktualna dziś jak i wczoraj. Przedstawiony w średniowiecznym dyskursie Mistrz Poilkarp był tylko pretekstem do przytoczenia motywu „dance macabre” tańca śmierci, który porywa w swój wir wszystkich bez wyjątku i względu na stan czy pochodzenie.

Nie można pominąć też kronik, które są ważnym świadectwem przeszłości narodowej, cennym materiałem dla historyków. Ukazują bowiem panoramę obyczajów, wydarzeń, mentalności ludzi. Kroniki nie zawsze są obiektywne, ale ich wartość, o której wcześniej wspomniałem, tę niedoskonałość usprawiedliwia. „Kronika polska” Galla Anonima ukazuje czytelnikowi obraz trzech Bolesławów, mimo wyidealizowania władców posiada ona wartość historyczną, rzetelnie relacjonuje niektóre fakty, chociażby obronę Głogowa, ale przede wszystkim jest mistrzowsko napisana pod względem stylistycznym. Najbardziej rzetelna pod względem historycznym jest kronika Jana Długosza. Czytając zaś dzieło Kadłubka z przymrużeniem oka podchodzimy do relacjonowanych tam zdarzeń, mimo iż samo obcowanie z utworem jest niezwykle przyjemne.

Średniowieczną perłą poezji religijnej jest „Bogurodzica”. Powinna ona ulec ocaleniu, choćby ze względu na to, że była pierwszym hymnem Polski. „Żale Matki Bożej pod krzyżem”, „Legenda o świętym Aleksym” to utwory, o których nie powinno się zapomnieć ze względu na ich, szczególnie w przypadku pierwszego utworu, ponadczasową wymowę. Płacz matki nad cierpieniem syna w każdej epoce znajduje swe odbicie: w czasach wojny i obecnie. Legenda należąca do hagiografii może irytować naiwnością poglądów, ale jest interesująca ze względu na mentalność ówczesnych ludzi i ukazanie wzorca, który tym ludziom przyświecał.

Renesans jest epoką bliższą czytelnikowi jeżeli chodzi o ukazane problemy i ich sposób prezentacji. Z pewnością zachwycają utwory Kochanowskiego, ziemiańskie obyczaje utrwalone przez Mikołaja Reja w „Żywocie człowieka poczciwego”, zmusza do refleksji obraz wsi w „Żeńcach” Szymonowica.

Nie ulega wątpliwości, że mistrzem pióra był w tej epoce Jan Kochanowski. Jego fraszki: „O koźle”, „O doktorze Hiszpanie”, „Na lipę” uderzają humorem, „Na dom w Czarnolesie”, „O żywocie ludzkim”, „Do gór i lasów” podkreślają jak trafnie Kochanowski odbiera otaczający świat i na podstawie jego obserwacji formułuje prawdy moralne i filozoficzne.

Przyrównanie człowieka do marionetki, która wypuszczona z mieszka odgrywa swoją rolę po to, by za chwilę znowu zostać zamkniętą, trafnie charakteryzuje życie człowieka, sugeruje stwierdzenie, że świat jest teatrem, a człowiek aktorem odgrywającym w nim swoją rolę życia.

Ładunkiem filozoficznym i patriotycznym przepełnione są pieśni Jana Kochanowskiego. Możemy w nich odnaleźć zachętę do korzystania z uroków życia słynne epikurejskie „carpe diem” – chwytaj dzień, chwytaj chwilę występujące w pieśni „Chcemy sobie być radzi”.

Postawa stoickiego spokoju, który nakazuje przyjąć i zaakceptować jednako radości i smutki pojawia się w pieśni XIX. Nacechowana żarliwym patriotyzmem jest pieśń „O spustoszeniu Podola”, w której autor uświadamia, że trzeba zrewidować swe dotychczasowe postępowanie i myśleć o losach ojczyzny poświęcając na ten szczytny cel swe finanse. Myślę, że wspomniane utwory są ważne ze względu na ukazanie piękna świata oraz zawarte wskazówki jak z uroku otaczającej nas rzeczywistości korzystać.

Nie sposób pominąć „Trenów”, które uważane są za wyżynę kunsztu poetyckiego. Ukazują one cierpienie ojca po stracie ukochanego dziecka, dowodzą, że cios jaki dotknął Kochanowskiego może „rzucić w gruzy” cały dotychczasowy uformowany światopogląd. Dopiero tren XIX „Sen” zapowiada powrót równowagi duchowej. Treny mogą być wzorem, który ukazuje poszczególne stadia cierpienia w związku z odejściem szczególnie bliskiej osoby.

Poezja Kochanowskiego to piękna karta naszej literatury, ukazuje rozległy obraz świata, bogactwo myśli filozoficznej, misterność kompozycji. Niezwykle interesujący jest utwór „Pieśń Świętojańska o Sobótce”, który swym czarem propagującym zalety wsi oddziaływuje nawet na wybrednego czytelnika.

Pragnąłbym kilka uwag poświęcić Mikołajowi Sępowi Szarzyńskiemu. Poeta ten określany jest mianem „zachodzącego słońca renesansu”, bowiem utwory jego zapowiadają barok. Na kartach sonetów uwidacznia się podmiot liryczny, który jest człowiekiem skazanym na walkę z pokusami świata, szatana i ciała. Walka ta doprowadza do tego, iż podmiot liryczny jest niepewny, rozdwojony w sobie, słaby wewnętrznie, posiadający mnóstwo dylematów typu „i niemiłować ciężko i miłować nędzna pociecha”. Refleksje Szarzyńskiego skłaniają współczesnego człowieka, który często ulega tak silnemu zmaterializowaniu do zastanowienia się nad własnym życiem.

Przechodząc do baroku uważam, że należy wspomnieć o pamiętnikach Paska, będących świętym zapisem obyczajów szlacheckiego sarmaty. Czytając utwory z jednej strony podziwiamy przedstawionych w nich bohaterów, z drugiej zaś denerwuje nas chełpliwość, pyszałkowatość, kłótliwość sarmcka ukazanych na kartach postaci.

Interesującym dziwactwem wydają się być wiersze Morsztyna, polskiego marynisty, które bawią, śmieszą, są pełne sytuacji absurdalnych, nierzeczywistych.

Mnóstwo przemyśleń filozoficznych zawiera poezja Daniela Naborowskiego. W stwierdzeniu „był przodek, byłeś ty sam, potomek się rodzi” możemy odnaleźć śrredniowieczną myśl o przemijaniu, kruchości życia ludzkiego, zawartego w filozofii Pascala czy też Księdze Koheleta.

Wielkim moralistą, który uczy współczesnego człowieka patriotyzmu, tolerancji, poszanowania historii jest Wacłąw Potocki. Jego twórczość, a szczególnie utwory takie jak „Pospolite ruszenie”, „Nierządem Polska stoi” są przesycone dydaktyzmem, czymś co być może nuży dzisiejszego czytelnika, dlatego też osobiście nie są mi one bliskie.

Twórcą, który odegrał najistotniejszą rolę w oświeceniu jest „książę poetów polskich” biskup Warmiński Ignacy Krasicki. Jego twórczość jest bogata, piękna, mądra, a co się z tym ściśle wiąże ponadczasowa. Bajki ukazują przywary i realne cechy ludzi, które są ciągle aktualne. Uniwersalnością mogą się poszczycić też satyry, bowiem nie brak dziś alkoholików („Pijaństwo”), rozkapryszonych kobiet („Żona modna”), czy krytyków władzy („Do króla”). Krasicki więc okiem mistrza dostrzegł i zarejestrował prawdę o człowieku wszechczasów/

Oczywiście nie tylko Krasicki jest reprezentantem epoki oświecenia. Na uwagę zasługują również publicyści tacy jak Staszic czy Kołłątaj, którzy w swych traktatach i mowach na przykład „Anonimów listów kilka” lub „Przestrogi dla Polski” proponują pakiet reform, który w dużej mierze, poza sprawami społecznymi, do dziś jest aktualny.

Komedia polityczna „Powrót posła” jest natomiast mimo swych patriotycznych tematów bardzo nużąca i schematyczna. Autor operuje kontrastem, ukazując szablony patriotów, kosmopolitów, idealnych kobiet i tzw. kobiet idiotek. Myślę, że lista utworów, które pragnąłbym ocalić jest długa. Starałem się wybrać te utwory, które moim zdaniem są najwartościowsze i wnoszą w życie współczesnego człowieka ważne treści. Utwory te osobiście znam i one na codzień pomagają mi w postrzeganiu świata.

Ballada romantyczna – tematyka, cechy


Cechy:

  • odwołanie się autora do tzw. „wieści gminnej”, czyli wierzeń podań i baśni ludowych (Witeź)
  • przeplatanie się w obrębie utworu świata ludzi żyjących ze światem ludzi zmarłych (Romantyczność, Świtezianka)
  • zwrócenie uwagi na rolę natury w życiu człowieka; stąd liczne i ważne dla przebiegu akcji opisy przyrody i zjawisk zachodzących w otaczającym ludzi świecie (Lilie, Świtezianka)
  • ludowe poczucie sprawiedliwości i wynikające stąd przekonanie, że nie ma zbrodni bez kary; za każde popełnione zło należy odpokutować (Rybka, Lilie, Świtezianka)
  • odwoływanie się i nawiązywanie do historii; często kanwą ballady jest jakieś wydarzenie historyczne, autentyczne lub legendarne (Lilie, Świteź)

Ballady i romanse” do dzisiaj uważane są za manifest polskiego romantyzmu oraz za ideową i artystyczną deklarację samego Mickiewicza. Z kolei oparcie się przy wyborze tematów utworów na wierzeniach i podaniach ludowych należy rozumieć jako polemiczny głos poety w sporze romantyków z klasykami, jaki miał miejsce na łamach czasopism i różnych publikacji literackich w latach 1818-25. Klasycy nie uznawali pozarozumowej, opartej na wierzeniach ludu, koncepcji współistnienia dwóch światów: żywych, a więc realnego, postrzeganego przy pomocy zmysłów oraz świata zmarłych, czyli metafizycznego, poznawanego za pomocą uczuć. Romantycy  wiarę w świat zjawisk pozazmysłowych uczynili punktem wyjścia dla wielu swoich utworów.

Adam Mickiewicz w sposób jednoznaczny opowiedział się za wyższością pozarozumowego, romantycznego spojrzenia na świat nad naukowym i czysto empirycznym poznaniem otaczającej nas rzeczywistości.

„Kartoteka” – nowa koncepcja dramatu współczesnego


TADEUSZ RÓŻEWICZ: Poeta, dramatopisarz i prozaik    na  leżący do pokolenia Kolumbów. Wojnę spędził w Radomsku. W 1942 roku ukończył tajny kurs podchorążych i w latach 1943-44 walczył w oddziałach partyzanckich AK. Po wojnie studiował historię sztuki na UJ. W swojej poezji Różewicz rozbudowuje problematykę moralną. Przeprowadza moralistyczną analizę współczesnego świata – jego stosunku do dawnych wartości, kodeksu etycznego i estetyki.

Analiza ta prowadzi do surowej krytyki nowej rzeczywistości. Ta sama tematyka – obrachunku z własnym pokoleniem oraz krytyki współczesnej cywilizacji pozbawionej prawdziwych wartości – poruszana jest w dramatach Różewicza. „KARTOTEKA” to dramat, w którym stworzył Różewicz własny typ teatru nawiązującego do doświadczeń awangardy i surrealizmu. Jest to teatr pozbawiony akcji, dynamizmu, operujący umowną scenerią i wielopostaciowym bohaterem.

„KARTOTEKA”:

  • brak tradycyjnej akcji jako ciągu przyczynowo skutkowe go, kpiny z tradycji, luźne sceny, pomieszanie czasu, dość dokładnie określone miejsce akcji,
  • teatr wewnętrzny – nie ma tradycyjnej akcji, istotne są myśli i przeżycia bohaterów,
  • Bohater jest w zasadzie antybohaterem, to postać bierna bez określonego wieku, imienia, pozycji społecznej,
  • utwór jest montażem różnych elementów:
  • podział na około 30 scen, sekwencji, po których następują chwile milczenia,
  • kompozycja złożona z kluczowych scen pozwala w poetyckim skrócie przedstawić     najdramatyczniejsze w dziejach Bohatera
  • dramaturgia otwarta,
  • luźna kompozycja
  • brak wyraźnego zakończenia
  • trwanie sytuacji, która zaczęła się   przed rozpoczęciem dramatu i może trwać dalej,
  • występowanie chóru, który nie tylko komentuje akcję, ale bierze w niej również bezpośredni udział
  • elementy sztuki COLLAGU – cytaty, przysłowia, aforyzmy, pomieszania wszystkich elementów bez wzajemnych związków, 
  • „KARTOTEKA” to dramat realistyczno-poetycki, pseudo tragedia z elementami nadrealizmu i absurdu,
  • występowanie dialogu tradycyjnego i pozornego (mówienie obok siebie  np. rozmowa rodziców),
  • Różewicz wiele miejsca poświęca demokracji słowa, przywróceniu jego wartości,
  •  próba ukazania jak od trudnego mówienia ze ściśniętym gardłem ludzie przeszli szybko do mówienia zbyt łatwego, automatycznego, bezrefleksyjnego,

„KARTOTEKA” to dramat o próbie zbudowania i uporządkowania życiorysu Bohatera.

Motyw literackie


DZIECKO/DZIECIŃSTWO – Dopiero literatura romantyczna uczyniła dziecko samodzielnym bohaterem dziel, a kilkadziesiąt lat później pisarze świat dzieci, położenie najbiedniejszych z nich, uczynili jednym z ważniejszych tematów prozy i poezji, na przykładzie losów dzieci analizowali szerokie zjawiska społeczne. Literatura współczesna stworzyła sugestywne obrazy dzieciństwa, wielu autorów odbywa symboliczną „podróż do miejsca urodzenia” w poszukiwaniu tożsamości. Zainteresowanie okresem dzieciństwa jest w znacznej mierze następstwem dwudziestowiecznych teorii psychologicznych, które właśnie w dzieciństwie nakazują szukać źródeł późniejszych postaw, problemów ludzi dorosłych. Dzieciństwo w literaturze bywa arkadyjskim okresem beztroski, krainą łagodności, ale nie brak i utworów mówiących o dzieciach jako ofiarach wojny, biedy, chorób, o koszmarze nieszczęśliwego dzieciństwa.

Jan Kochanowski Treny, w chwili śmierci Urszulka, ukochana córka Jana Kochanowskiego, miała zaledwie trzy lata. Poeta przypisał dziecku wyjątkowe zdolności, z Urszulką wiązano wielkie nadzieje, pisarz twierdził, że jej radość, pogoda decydowała o szczęściu całego domu, rodziców. Śmierć dziewczynki była dla ojca okrutnym ciosem, pogrążyła w smutku cały dom, który już nigdy nie będzie tak szczęśliwy, jak dawniej.

Eliza Orzeszkowa Tadeusz. Zwięzła nowela opowiada o wiejskim dziecku, bezbronnym wobec świata, skazanym na nieuchronną tragedię, śmierć. Dwuletni Tadeusz czul się w towarzystwie kochającej matki i ojca bezpieczny, szczęśliwy, ale ciężko pracujący rodzice nie mogli mu zapewnić odpowiedniej opieki. Któregoś dnia, pozostawiony sam, próbując dogonić barwnego ptaszka, utonął w stawie. Świat pozostał obojętny wobec tej, jednej z wielu podobnych, śmierci biednego dziecka.

Henryk Sienkiewicz Janko Muzykant. Janko był dziesięcioletnim, słabym i chorowitym chłopcem z bardzo biednej wiejskiej rodziny. Od najmłodszych lat przejawiał wielkie uzdolnienia muzyczne, muzyka była jego pasją, za próbę choćby chwilowego zaspokojenia tej namiętności (chciał z bliska zobaczyć skrzypce, a został oskarżony o próbę ich kradzieży) zapłacił cenę życia (zmarł w następstwie pobicia). Zdaniem matki, dopiero w niebie Bóg podaruje mu upragnione skrzypce. W tym czasie państwo z dworu rozmawiali o tym, że prawdziwie utalentowanych młodych ludzi można spotkać jedynie za granicą, warto wspierać ich uzdolnienia.

GRÓB/MOGIŁA – Zagadnienia śmierci zawsze stały w centrum zainteresowania sztuki, nic zatem dziwnego, że grób jest jednym z najbardziej trwałych i powszechnych w różnych literaturach narodowych motywów. Grobowa sceneria, jak to na przykład miało miejsce w romantyzmie, by- wata punktem wyjścia do najszerszych re- fleksji o ziemskim trwaniu i przemijaniu, życiu pozagrobowym, ale także o sprawach społecznych, historycznych. Często mogiła stanowiła symbol pamięci (zbiorowej lub indywidualnej), grób najbliższej osoby stawał się centralnym miejscem świata dla te- go, kto pozostawał przy życiu. Po utracie niepodległości, specyfiką polskiej literatury byty nieprzeliczone obrazy ojczyzny spoczywającej w grobie. W końcu groby, co też ważne, pomagały i pomagają budować w utworach nastrój grozy, atmosferę niesamowitości, a cmentarze bywają przedsionkiem zaświatów.

Biblia. Po uzyskaniu zgody Piłata, uczniowie zdjęli z krzyża Jezusa. Wieczorem, w dniu śmierci (tak nakazywał żydowski obyczaj) Jego ciało owinięto w płótno (głowę owinięto całunem) i złożono do grobu. Zwłoki zostały zto żonę w grobie wykutym w skale, który należał do Józefa z Arymatei, ucznia Jezusa i człowieka zamożnego. Wejście do grobu zamknięto wielkim głazem, a raczej kamiennym kotem, toczonym w specjalnym wyżłobieniu. W składaniu zwłok do grobu brali udział uczniowie Chrystusa i dwie kobiety: Maria Magdalena oraz druga Maria. Grobu Chrystusa nie udało się odnaleźć, być może byt on położony w miejscu dzisiejszej bazyliki Grobu Świętego w Jerozolimie.

Dzieje Tristana i Izoldy. Król Marek sprowadził ciała Tristana i Izoldy do Kornwalii, zmarłych pochowano w kaplicy. Z grobu Tristana wyrósł wciąż odrastający krzak głogu, którego gałęzie zanurzały się w grobowcu Izoldy Marek zabronił obcinania krzaka, symbolu miłości silniejszej od śmierci, trwalszej od niej: kochankowie mieli nadzieję, że śmierć w końcu zapewni im wspólne, wieczne szczęście, miłość odniesie zwycięstwo w świecie pozaziemskim. Adam Mickiewicz Lilie Pani zabita pana (czyli męża), a dokonawszy zbrodni, grzebie w gaju, l Na łączce przy ruczaju, l Grób lilią zasiewa. Zbrodnia nie pozostała bez kary (to przestanie ballady), zabity pojawił się w cerkwi (z lilii rosnących na jego grobie upleciono wianki – kwiat rwany na mym grobie), pod której gruzami legła zarówno żona, jak i bracia. Ruiny świątyni stały się ich grobem. Roślina, drzewo lub kwiat, rosnąca na grobie i ujawniająca okoliczności, tajemnice śmierci umarłych to dość częste w literaturze ujęcie, obraz.

Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem. Wokół dwóch wielkich symboli związanych ze śmiercią, grobu Jana i Cecylii oraz powstańczej mogiły koncentrują się opowieści nadające utworowi perspektywę mityczno-historyczną, pokazujące korzenie ukazanego świata: odległe (czasy jagiellońskie) oraz bliskie (1863 rok). Grób Jana i Cecylii symbolizuje początek rodu Bohatyrowiczów, łączy pokolenia, jest kluczową częścią rodowej tradycji. Mogiła powstańców to symbol narodowej pamięci o 1863 roku, jedności narodowej, nadziei na ponowne zjednoczenie, wolność, także przypomnienie bohaterskiej śmierci żołnierzy powstania: zarówno z dworu, jak i zaścianka. Mogiła pełni w powieści rolę nie tylko pomnika, wpływa również na losy współczesnych bohaterów, szczególnie Jana i Justyny.

INTELIGENT/INTELIGENCJA – Inteligencja, rozumiana jako grupa społeczna żyjąca z pracy umysłowej, w szerszym zakresie stała się przedmiotem zainteresowania literatury polskiej dopiero po klęsce powstania styczniowego. Popowstaniowe represje, konfiskaty majątków ziemskich, doprowadziły do deklasacji znacznej części szlachty, która musiała szukać środków do życia w ośrodkach miejskich, kształcić się, podejmować pracę prawników, lekarzy, urzędników, nauczycieli, inżynierów. Po drugiej wojnie światowej pojawiła się fala ciekawych utworów nazwanych literaturą inteligenckich rozrachunków, a traktujących o trudnych problemach rozliczeń z międzywojenną Polską, związanych z nią złudzeniach. Nie mniej ważkim zagadnieniem stały się postawy inteligencji wobec Polski Ludowej, komunizmu, misja (prawdziwa lub urojona) społeczna inteligencji jako strażnika szeregu duchowych wartości, przewodnika narodu.

Bolesław Prus Lalka. Inteligencja jako grupa społeczna (np. adwokaci) jest w powieści słabo reprezentowana, zapewne dlatego, iż współcześnie dopiero kształtowała się, tworzyła ją głównie zdeklasowana szlachta i osoby pochodzenia żydowskiego. Inteligencja nie miała jeszcze jasno wyznaczonych konturów, przypisanych ról społecznych, była grupą płynną – na pewno inteligentem stawał się pochodzący z arystokracji Julian Ochocki, dwudziestoośmioletni kuzyn Łęckich, wynalazca, uczony. Przedstawiciel najmłodszego pokolenia idealistów, z własnego wyboru skazujący się na samotność. Ukończył studia przyrodnicze oraz mechaniczne. W całości oddany nauce, swej jedynej pasji, nie dbał o dobra materialne, wygląd, kobiety. Szybko wyzwala się z fascynacji Izabelą, dostrzega jej moralną, umysłową miernotę. Podobnie postrzegał całą arystokrację: klasę próżniaczą, pasożytniczą, przy tym pyszną, wyniosłą, oceniającą ludzi na podstawie ich społecznego pochodzenia. Prawdziwym inteligentem byt doktor Michał Szuman: Żyd, lekarz i uczony (antropolog, etnograf), stary kawaler, znawca ludzkiej natury, psychiki, zaprzyjaźniony z Rzeckim (to on uświadomił mu miłość Stanisława do Łęckiej) i samym Wokulskim – walczył w powstaniu, byt zesłany na Syberię, gdzie właśnie poznał pana Stanisława. W młodości zmarła mu narzeczona, w rezultacie tej tragedii próbował popełnić samobójstwo. Stał się powiernikiem, doradcą Wokulskiego, o którym powiedział: Stopiło się w nim dwu ludzi: romantyk sprzed roku sześćdziesiątego i pozytywista z siedemdziesiątego.

Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem, w powieści pojawia się tylko jeden zdeklasowany ziemianin, Dominik Korczyński, który stał się pracującym inteligentem (carskim urzędnikiem). To postać zdecydowanie negatywna. Walcząc w powstaniu, dostał się do niewoli, został wywieziony do Rosji, gdzie pozostał, robiąc karierę w carskiej administracji. Jest traktowany w Korczynie jak renegat, nikt nie przebacza mu porzucenia ideałów niepodległościowych, znalezienia sobie miejsca w rosyjskim społeczeństwie. Próbował, bez skutku, namówić Benedykta do porzucenia Korczyna, wybrania takiej samej kariery carskiego urzędnika.

Stanisław Wyspiański Wesele. Dramat przedstawia natomiast dwie grupy polskiego społeczeństwa: chłopów i inteligentów pochodzenia szlacheckiego. Dekadentyzm, rozwinięte życie duchowe elity intelektualnej, artystów zostało przez autora wyraziście skontrastowane z prymitywną siłą, witalnością ludu. Inteligencja nie zna, nie rozumie oraz nie docenia wsi, zachwyca się tylko zewnętrznością: chłopską obyczajowością, folklorem, bajecznie kolorową kulturą, temperamentem, duchowym zdrowiem, przyrodą. Pomimo pozorów ludomanii, inteligencja gardzi chłopami. W Weselu ludzie z miasta (np, Radczyni) myślą o chłopach schematycznie, są przekonani o swej wyższości i naturalnej roli przewodnika narodu (chociaż równocześnie obawiają się chłopów).

Dwa światy (inteligencki i chłopski) stykają się, ale pozostają sobie obce, wzajemnie niezrozumiałe, chociaż inteligenci próbują ocalić w sobie wiarę w solidarność społeczną, uważają się za demokratów lekceważących (w gruncie rzeczy tylko na pokaz) stanowe różnice. Warto zauważyć, że inteligenci z Wesela niekiedy zdają sobie sprawę z tego, jak głęboko tkwią w złudzeniach, współtworzą mity, których konfrontacja z rzeczywistością może być bardzo bolesna. Pogłębia to frustrację, nastroje rozpaczliwego zagubienia, niezdolności do wypełnienia historycznej misji. W gestach wykonywanych wobec ludu (małżeństwa z chłopkami) chciano współcześnie widzieć wielkie, ważkie manifestacje ideowe, narodowe – Wyspiański przedstawił je jako pozy, wartości zaledwie pozorne, wątpliwe.

W dramacie ma miejsce zaledwie chwilowy, urokliwy chłopsko-pański flirt, z którego dla Polski nic nie wyniknie. Galicja w okresie przełomu XIX i XX wieku była widownią osobliwego zjawiska socjologicznego: inteligencja próbowała obejmować swego rodzaju patronat nad tamtejszym chłopstwem. Owej przewodniej roli inteligenci nie mogą jednak pełnić. Dobrze rozumieją (Dziennikarz), iż są pogrążeni w niemocy, inercji, boleją nad tym, ale nie potrafią się zmienić. Artyści (Pan Młody, Poeta) nie dorośli do roli przewodników narodu, popadają w marazm, twórczą niemoc, bierność lub usypiające samozadowolenie. Karmiąca się mitami inteligencja jest bierna, bezsilna. Utwór Wyspiańskiego rozbija mit o jej przywódczej roli, także drugie z mitycznych wyobrażeń: wizerunek kosyniera spod Racławic niosącego narodowi wolność.

KARIERA – Kariera, dążenie do niej, ma w polskiej literaturze (ale i w polskim życiu zbiorowym, tradycji) z reguły wzorzec negatywny, jest czymś podejrzanym, raczej nie świadczącym o moralności bohatera dążącego do awansu społecznego, zawodowego, finansowego. W naszym piśmiennictwie od wielu, wielu lat wyżej cenieni od ludzi szeroko rozumianego sukcesu są moralnie nieskazitelni nieudacznicy, którzy mieli szlachetne intencje, ale niczego nie dokonali, ponieśli klęskę w zmaganiach ze światem, złem. W prozie i dramaturgii uzewnętrznia się nie tyle samozaparcie, ambicję, pracę nad sobą, wyrzeczenia na drodze ku karierze, co negatywne zjawiska, cechy związane z tzw. karierowiczostwem. Pozytywne wzorce kariery (szczególnie finansowej) są bardzo rzadkie, co na pewno nie sprzyja kształtowaniu przez literaturę pożądanych postaw.

Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod. Bohater tego utworu, przygotowując zemstę na znienawidzonych Krzyżakach, podstępem wspina się po szczeblach władzy w Zakonie. Walter Alf porzuca Litwę, po zabiciu niemieckiego rycerza Wallenroda, przybiera jego imię, wstawia się w walkach z Turkami i Maurami. Zdobywa uznanie braci, cieszy się ich szacunkiem i zostaje w Malborku wybrany Wielkim Mistrzem Zakonu Krzyżackiego. Doprowadza do rozbicia wojsk Zakonu, popełnia samobójstwo. Ta postać stała się przykładem możliwości usprawiedliwienia nagannego moralnie czynu (zdrady) wielkim, patriotycznym celem.

Bolesław Prus Lalka. Wspaniałą karierę Wokulskiego-kupca przekreśliła miłość do Izabeli Łęckiej. Tragizm Wokulskiego wyrasta nie tylko z nieszczęśliwej, niespełnionej miłości. Ma źródło również w wewnętrznym rozdarciu spowodowanym stałą niemożnością podjęcia kluczowych życiowych decyzji oraz – a może przede wszystkim – w odejściu (a nawet zdradzie) od ideałów młodości. Małżeństwo z Minclową było ceną za wygodne, dostatnie życie. Marząc o stawie uczonego, porzucił tę ideę na rzecz kariery kupca, zdobywania fortuny. Ideały walki o wolność zastąpił dwuznaczną rolą dostawcy zaopatrzenia dla wojska. Koleje życia, doświadczenia ściśle związane z wielkimi wydarzeniami historycznymi epoki skłoniły Wokulskiego do porzucenia romantycznej wizji świata, podobnych ideałów, Te same czynniki zadecydowały o wielkim rozczarowaniu hasłami pozytywistycznymi. W końcowych fragmentach powieści Wokulski jest już życiowym bankrutem, wręcz wycofuje się z aktywnego życia, nawet sprzedaje sklep. Nie mogąc spełnić uczucia do Łęckiej i nie umiejąc znaleźć nowego celu w życiu (utraciwszy przy tym zainteresowanie dawnymi), pogrąża się w zniechęceniu, rozgoryczeniu, poczuciu pustki, niespełnienia. Z zakończenia powieści nie wynika jednoznacznie, co Wokulski wybierze: samobójczą śmierć czy też poświęcenie się nauce, pracę u profesora Ge ista, która znów mogłaby uczynić jego życie celowym, przywrócić mu sens.

Joseph Conrad Lord Jim. Przełomowym momentem w życiu Jima (miał wtedy dwadzieścia cztery lata) stał się nocny wypadek na „Pat-nie”. Jednorazowy czyn zdeterminował całe dalsze życie Jima. Załamała się morska kariera tego bohatera, stracił oficerski patent (przez pewien czas myślał nawet o zostaniu zwykłym marynarzem lub – przy odrobinie szczęścia -podoficerem). Mimo wszystko to nie wyznaczona przez sąd kara (była łagodna) miała dla Jima zasadnicze znaczenie. Najważniejszy okazał się wstrząs psychiczny, wewnętrzne załamanie, wyrzuty sumienia, rodzaj obrzydzenia do samego siebie. Młodzieńcze rojenia o wielkich, heroicznych czynach (już na statku szkolnym widział się w roli bohatera, ale zaprzepaścił pierwszą okazję do wykazania się odwagą, tamto wahanie ma w powieści wymiar symboliczny) pękły niczym mydlana bańka – pozostał mały, tchórzliwy człowiek, który uciekł z miejsca wypadku, odmówił pomocy ludziom powierzonym jego opiece. Tak właśnie Jim przez lata postrzegał samego siebie. Bezskutecznie próbując uciec (zarówno w sensie dosłownym, jak i rozumieniu przenośnym) od dręczących wyrzutów sumienia, wspomnień, których nic nie mogło zatrzeć.

KONFLIKT l NASTĘPSTWO POKOLEŃ – Biologiczne następstwo pokoleń stanowi o ciągłości trwania narodu, w ramach owe-go porządku ma miejsce przekazywanie tradycji, przynajmniej części zbiorowych doświadczeń poprzedników, młodzi akceptują wybrane elementy owych wyobrażeń o świecie, często również odrzucają niektóre koncepcje ojców. Pokolenie literackie to wspólnota pisarzy, których łączy przede wszystkim zbliżona data urodzenia, niekiedy jakieś wspólne ważkie przeżycie, jednakowy stosunek do tradycji, wspólnie uznawane idee artystyczne. Po raz pierwszy generacyjne podziały literatury pojawiły się w romantyzmie – mówimy o jego pierwszym i drugim pokoleniu, pokoleniotwórczej roli powstania listopadowego, wspólnocie emigracyjnych losów, niechęci do poprzedników (pseudoklasyków). Często pokolenia budują własną mitologię, p. opowieści o losie niektórych tych reprezentantów.

Adam Mickiewicz O poezji romantycznej. Mickiewicz w szkicu O poezji romantycznej przypisał nowemu nurtowi literackiemu ducha rycerskiego, prymat uczucia, ożywienie mitycznych wierzeń, ideę wolności, zainteresowanie światem niewidzialnym. Całość tych haseł autora Ody do młodości została przejęta od pisarzy teoretyków z Zachodu, Bunt romantyczny także w Polsce opierał się na odrzuceniu prawie wszystkiego, co racjonalne i tego, co wiązało się z klasycyzmem, potocznie utożsamianym z kulturą francuską. Na planie społecznym, narodowym obejmował ideę wolności, sprzeciw wobec ugody politycznej, do której byli skłonni prominentni pisarze starszych generacji. Przełom romantyczny w Polsce trwał niemal dziesięć lat (1822-1830), odznaczał się gwałtownymi sporami pomiędzy romantykami i klasykami (tak zwana walka romantyków z klasykami) i niekwestionowaną rolą jednego poety-prawodawcy nowego nurtu, którym byt Adam Mickiewicz.

Tadeusz Różewicz Kartoteka. Nierealistyczny utwór wyróżniający się luźną budową mówi o sytuacji całego pokolenia rówieśników autora, poety i kombatanta. Jego bohater nazywa się Władzio, Kazio, Piotruś, ma czterdzieści lat i jest siedmioletnim chłopcem. Ów bohater, urodzony w 1920 roku, byt żołnierzem AK, po wojnie stał się lojalnym obywatelem komunistycznego państwa. Po upadku stalinizmu żałuje tego, że jeszcze niedawno klaskał władzy wątpi we wszelkie idee, programy, czuje się reprezentantem pokolenia, którego nie rozumieją inne generacje. Trwa w poczuciu strachu, postępuje dezintegracja jego osobowości, nie wie, kim naprawdę jest. Bohater Różewicza stale powraca do wspomnień wojny, a dwa totalitaryzmy (hitlerowski oraz stalinowski) układały kartotekę jego życia. Teraz próbuje odnaleźć tożsamość, uporządkować swój wewnętrzny świat. Jednak owa realność okazuje się rozbita, chaotyczna. Bohater staje w obliczu nicości.

Sławomir Mrozek Tango. Utwór jest parodią dramatu mieszczańskiego, kpi z odwiecznego schematu konfliktu pokoleń. Młodzi nie buntują się przeciwko zastanej rzeczywistości, skostniałym formom starych, gdyż nie istnieją już żadne formy W dramacie występuje para żałosnych starców, pozujących na nastolatków i w związku z tym narzucających sobie role kontestatorów odrzucających wszelkie konwencje (Eugeniusz i Eugenia). W tej paradoksalnej i niezgodnej z logiką życia sytuacji Artur usiłuje odbudować cały świat wartości, wyrazistych reguł. Podziały pokoleniowe w Tangu (nie odpowiadają wiekowi postaci) są karykaturą schematycznego widzenia „walki generacji”, przypisywania wiekowi określonych postaw, ról.

MESJANIZM – Mesjanizm ma w kulturze europejskiej bardzo głębokie korzenie, ukształtował się w judaizmie, jako wyraz oczekiwań na pojawienie się wśród Żydów, narodu wybranego, Mesjasza, bożego wysłannika, który oswobodzi Izrael z niewoli i da mu panowanie nad światem. Podobne idee często później odradzały się wśród tych narodów, które utraciły niepodległość i nie mogły zbrojnie jej odzyskać. Pozostawała tylko wiara w interwencję Boga i podtrzymanie nadziei, że doznane cierpienia nie są daremne, staną się rodzajem pokuty poprzedzającej odrodzenie. Swą żywotność takie idee raz jeszcze potwierdziły w pierwszej połowie XIX wieku, kształtując koncepcje mesjanizmu narodowego, w których poszczególne narody miały zbawić całą ludzkość. Dobrze odpowiadały one ówczesnej sytuacji Polski – szczególnie po powstaniu listopadowym.

Klęska powstania, męczeństwo narodu, katorga uczestników zbrojnego czynu, carskie represje – wszystko to miało być oczyszczającym cierpieniem Polaków jako wybranego przez Boga narodu, który zbawi świat, Wśród Wielkiej Emigracji taki pogląd byt szeroko rozpowszechniony szczególnie w latach czterdziestych dziewiętnastego wieku. Dobrze zaspokajał wysokie aspiracje emigrantów wywodzących się z narodu pozbawionego państwa, wolności, zatem i poniżonego politycznie, upokorzonego – także we własnych oczach. Charakterystyczną cechą polskiego mesjanizmu, mającego najczęściej rodowód w niemieckiej filozofii dziejów, było oparcie metafizyki na pojęciu duszy, w tym i tak zwanej duszy narodu. Polska oraz świat miały zostać zbawione za pomocą siły ducha, a nie walki zbrojnej, działań spiskowych, ogólnonarodowych powstań czy wręcz ruchów ponadnarodowych. Należało tylko czekać aż dopełnią się cierpienia, przyjdzie właściwy czas i Bóg da znak.

Juliusz Słowacki Kordian. Scena na szczycie Mont Blanc, rodzaj monologu, spowiedzi bohatera, stanowi przełomowy moment dramatu. Po dokonaniu podsumowania (bardzo pesymistycznego) dotychczasowego życia, Kordian doświadcza ogromnego przypływu wewnętrznych sił, czuje, że może powołać do życia nowe światy, porwać za sobą innych ludzi. Jest w monologu Kordiana chwila wahania (Może lepiej się rzucić w lodowe szczeliny?…), ta postać nie ma pewności siebie Konrada z Dziadów. Jednak wątpliwości udaje się chociaż częściowo odsunąć (Kordian to osobowość wewnętrznie znacznie bardziej złożona od Konrada) – głównie dzięki przywołaniu postaci Winkeirieda, odwołaniu się do tego, swobodnie interpretowanego, wzoru. Na Mont Blanc Kordian widzi Polskę w roli Winkeirieda narodów – jak niegdyś stanowiła przedmurze chrześcijaństwa w Europie, Teraz znów będzie pełnić wielką misję, obroni Zachód przed Rosją, przed Wschodem. Do tej koncepcji bohater Słowackiego dochodzi sam, nie utożsamia się z jakimiś zewnętrznymi ideami. W powtórzeniu czynu Winkeirieda dostrzega prawdziwą wartość – wcześniej odrzucił wartości pozorne (zbyt naiwną wiarę, sztukę, autorytety itd.). Idea Polski jako Winkeirieda narodów ściśle wiąże się z mesjanizmem polskiej romantycznej literatury emigracyjnej. To polityczny mesjanizm wolności odmienny od religijno-politycznego mesjanizmu Dziadów, czy popularnego wówczas mesjanizmu pokutnej ofiary.

MIŁOŚĆ – Miłość bywa skierowana do najbliższej osoby (miłość między kobietą i mężczyzną, matką i dzieckiem, braterska -itd.), ale także Boga, ojczyzny, nawet idei, przedmiotów. Znamy pojęcie tzw. miłości własnej. Miłość, jako bezinteresowna służba dla innych, przeciwieństwo egoizmu, jest najpiękniejszym z ludzkich uczuć (stanowi jeden z centralnych wątków nauczania Chrystusa). Zarazem miłość może być wielką, pozytywną sita oraz równie mocnym elementem zniszczenia, raz zapewnia szczęście, innym razem prowadzi do cierpienia. Może być spełniona lub nie, duchowa i fizyczna, zmysłowa, być porywem serca, rodzajem zaślepienia, gwałtowną namiętnością lub uczuciem trwalszym od pożądania. Trudno sobie wyobrazić literaturę bez nieprzeliczonych motywów miłości -ujęcia tego tematu zawsze odzwierciedlają charakterystyczne dla poszczególnych epok idee, modele uczuciowości i zachowań, mówimy np. o miłości romantycznej.

Homer Odyseja. Żoną Odysa, króla Itaki, była Penelopa, którą uznano za wzór, ideał, odwieczny symbol (często przywoływany w sztuce różnych epok) najtrwalszej małżeńskiej miłości, bezwzględnej wierności mężowi. Przez dwadzieścia lat, pomimo natarczywości licznych zalotników okupujących królewski dwór, była niezmiennie wierna przebywającemu poza domem Odysowi – ten ostatni odrzucił względy bogini. Jedynie Odyseusz byt wymarzonym mężczyzną tej mądrej, ostrożnej kobiety, wzorowej matki.

Sofokles Antygona. Antygona jest pięknym przykładem miłości do brata. Zdecydowała się na sprzeciw wobec rozkazu Kreona w imię przekonania o wyższości praw boskich nad ziemskimi oraz miłości do brata Polinejkesa, którego ciało wbrew zakazowi pochowała. Została skazana na śmierć, przekreśliła nadzieje na małżeńskie szczęście – kochał ją (z wzajemnością) Hajmon, syn Kreona, następca tronu Teb. Kwiatki świętego Franciszka. Najważniejsze elementy myśli świętego Franciszka zostały wywiedzione z Ewangelii, wpisanych w naukę Chrystusa nakazów miłości Boga, człowieka, świata oraz wszelkich stworzeń. Praktykowane przez Franciszka z Asyżu naśladowanie Chrystusa, dobrowolne ubóstwo uczyło pokory, współczucia, stawało się wyrazem miłości do bliźnich, prowadziło do wewnętrznej doskonałości.

Franciszkańska religijność, odmienna od średniowiecznej, na plan pierwszy wysuwa wszechogarniającą miłość, wewnętrzne przeżycia, wrażliwość, poetycką wyobraźnię, dobroć, pogodę ducha. Na rok przed śmiercią, niemal całkowicie niewidomy i cierpiący, święty Franciszek podyktował przepełnioną miłością do świata i jego Stwórcy P/eśri słoneczną, albo pochwałę stworzeń, w której czytamy: Pochwalony bądź, Panie, przez brata naszego, wiatr, l l przez powietrze, i czas pochmurny i pogodny, i wszelki, / Przez które dajesz tworom swoim utrzymanie. Całe późniejsze życie „biedaczyny z Asyżu” ogniskowało się właśnie wokół uczucia miłości, czego rozliczne przykłady przynoszą między innymi Kwiatki świętego Franciszka.

Molier Skąpiec. Tytułowemu bohaterowi cały świat przesłaniała chorobliwa, niemożliwa do zaspokojenia miłość do pieniędzy To właśnie ta obsesja stanęła na drodze miłości Kleanta (syna Harpagona) i szczerze przez niego kochanej Marianny. Podobnie było w przypadku Elizy (córki Harpagona) oraz Walerego, człowieka o początkowo nieco podejrzanych intencjach. Nagła zmiana sytuacji (Walery i Marianna okazują się dziećmi bogatego człowieka) umożliwia w komedii spełnienie miłości obu par.

MŁODOŚĆ/DOJRZEWANIE Jeżeli dzieciństwo w literaturze bywa poddawane arkadyjskim stylizacjom, to już młodość niekiedy okazuje się snem źle prześnionym. Jest okresem buntu, sprzeciwu wobec otaczającej rzeczywistości, konfliktów ze starszymi generacjami, bardzo emocjonalnego odbierania świata, pierwszych, gwałtownych miłości i tragedii, także nieraz ciężko przechodzonych chorób wieku. Młodości zwy kto się przypisywać określone cechy, np. odwagę, wrażliwość, zapal, ale i brak rozwagi, doświadczenia, skłonność do brawury. Trudno przy tym o wartość mniej trwałą niż młodość. Zarazem nieodłączną cechą starości jest tęsknota za młodością, powrotem do dawnej sprawności fizycznej i duchowej żywotności. Młodość, jako wielka wartość w życiu człowieka, została nobilitowana dopiero przez piśmiennictwo romantyczne, wcześniej była przede wszystkim znakiem niedojrzałości.

Mitologia. Boginią wiecznej młodości (i nieśmiertelności) była Hebe, córka Zeusa i Hery. To ona nalewała bogom olimpijski nektar, dzięki któremu pozostawali zawsze młodzi. Gdy poślubiła Heraklesa, zastąpił ją Ganymedes. Przedstawiano ją z ambrozją i nektarem w rękach. O tej bogini wspomina w Wadzie Homer: dla matki przygotowała rydwan, brata Aresa (walczył po przeciwnej, niż matka, stronie) obmywała z bitewnego kurzu. Symbolem młodości, która nie zna żadnych ograniczeń, stał się Ikar. Według mitu, Dedal został skazany na wygnanie z Aten, Schronił się na wyspie Krecie, gdzie jego uzdolnienia olśniły króla Minosa. Dedal zbudował dla niego między innymi sławny labirynt. Wciąż tęsknił za swym rodzinnym miastem, jednak król nie chciał mu zezwolić na powrót. Wobec czego Dedal obmyślił sposób ucieczki. Z ptasich piór zlepionych woskiem zbudował wielkie skrzydła. Wraz z konstruktorem miał polecieć jego syn Ikar, któremu ojciec przykazał, by nie zbliżał się zbytnio do słońca i morskiej wody. Niestety, Ikar zachwycony szybowaniem w powietrzu wznosił się coraz wyżej, aż promienie słoneczne rozpuściły wosk. Skrzydła rozpadły się. Ikar runął do morza, które odtąd jest nazywane Morzem Ikaryjskim,

Adam Mickiewicz Oda do młodości. Wyra żem już niewątpliwie romantycznych ideałów jest w tym wierszu generalna pochwała młodości. Młodości, której zwykło się przypisywać dynamizm, energię, entuzjazm, właściwe temu wiekowi poczucie siły i pewności siebie. To młodość ma stworzyć świat ducha, została ona w Odzie uznana za siłę tworzącą, ma moc sprawczą. Przy czym świat ducha jest czymś wyższym od rzeczywistości materialnej, którą poeta przypisał starszym generacjom przez wiek zamroczonych. Doświadczenie zastępuje kult młodości, bezgraniczny optymizm, Utwór cieszył się wśród rówieśników autora wielką popularnością, odnajdywano w nim ważne treści pokoleniowe.

Joseph Conrad Lord Jim. Jim już w dzieciństwie chciał zostać marynarzem, ukończył szkołę oficerów marynarki wojennej. Gdy rozpoczął pracę na statkach (szybko awansował), uważano, że jest dobrze wychowany, spokojny, zna swoje obowiązki. Zdaniem Mar-Iowa należał do osób, których istnienie opiera się po prostu na uczciwej wierze i instynktownej odwadze i dalej: Należał do gatunku porządnych ludzi, byt jednym z nas. Był oficerem, Anglikiem i jak wszyscy Europejczycy pracujący na Dalekim Wschodzie uważał się (przynajmniej początkowo) za kogoś lepszego od paternalistycznie traktowanych „kolorowych”.

Główny bohater powieści zapewne nie do końca został ukształtowany na wzór typowego angielskiego gentlemana: byt bardziej impulsywny niż trzeźwy, nie zawsze panował nad sobą, miał skłonności do egzaltacji, brakowało mu choćby odrobiny dystansu do otaczającego świata oraz poczucia humoru. Wychowano go w zasadach moralnych wpisanych w Biblię, czyli jasnych, prostych i klarownych. Zarazem zawsze miał skłonność do przenoszenia się w świat iluzji, w którym wyznaczał sobie miejsce romantycznego, podziwianego herosa. Przełomowym momentem w życiu Jima (miał wtedy dwadzieścia cztery lata) stał się nocny wypadek na „Patnie”. Nie tylko załamała się jego morska kariera, ale też definitywnie skończyła młodość i związane z nią iluzje.

NIEWOLA/OKUPACJA – W polskiej literaturze motywy narodu pozostającego w niewoli pojawiły się wraz z zagrożeniem nie- : podległości kraju, a po rozbiorach stały się już jednym z podstawowych tematów naszego piśmiennictwa – siłą rzeczy, przede wszystkim emigracyjnego. Polska pozostająca w niewoli i możliwości odzyskania niepodległości to zagadnienia, które generalnie określają kształt naszej literatury romantycznej. Proza realistyczna okresu pozytywizmu dawała obraz codziennego życia w realiach trzech zaborów, walki o zachowanie polskości. Tragiczne doświadczenia narodu podczas niemieckiej okupacji znalazły odbicie w tysiącach utworów, do dzisiaj powracają do nich niektórzy pisarze, a motyw okupacji jest praktycznie niemożliwy do precyzyjnego oddzielenia od tematu wojny

Homer Odyseja. Katastrofa flotylli dowodzonej przez wracającego do domu Odyseusza nastąpiła w kraju olbrzymów, ludożerców Lastrygonów. Ocalał tylko jeden okręt, resztę potężnymi głazami rozbili ludożercy, i on dotarł do wyspy bogini Kirke. Zaproszonych na ucztę żeglarzy napojono czarodziejskimi ziołami i zamieniono w świnie. Odys (pozostawał wtedy na okręcie) dostał od boga Hermesa jeszcze mocniejsze ziele, zmusił Kirke do odczarowania jego ludzi. W pałacu zostali zatrzymani przez cały rok, zatęsknili za ojczyzną. Kirke, przed wyrażeniem zgody na odpłynięcie, kazała odbyć Odysowi i jego towarzyszom podróż do podziemi, gdzie dusza wieszczka Terezjasza przedstawiła bohaterowi przepowiednię: nie powinien jeść krów Heliosa, wprawdzie wróci do domu, ale na cudzym statku, tracąc wszystkich towarzyszy. Zabije też zalotników żony.

Gustaw Herling-Grudziński Inny świat. Grudziński od marca 1940 roku do 20 stycznia 1942 roku pozostawał w różnych radzieckich więzieniach, później w obozie w Jarcewie pod Archangielskiem. W więzieniu w Witebsku, w dusznych, zatłoczonych celach, ignorując podstawowe zasady higieny przetrzymywano bardzo różnych ludzi (przedstawicieli wielu narodowości, nawet księży, rabinów, radzieckich generałów) oczekujących wyroków, zsyłki. Sam autor trafił do owego więzienia po wyczerpujących, wielogodzinnych nocnych przesłuchaniach (prowadzonych w Grodnie), podczas których uznano go za polskiego oficera pracującego dla niemieckiego wywiadu i ostatecznie wydano wyrok na podstawie tak sformułowanego oskarżenia: Zamierzał przekroczyć granicę sowiecko-litewską, aby prowadzić walkę ze Związkiem Sowieckim. Dopiero po paru miesiącach przetrzymywania pisarza w więzieniach wystano go w drogę do miejsca zsyłki – Jarcewa pod Archangielskiem. Podczas długiej podróży w nieludzkich warunkach narrator powoli poznawał mechanizmy rządzące światem więźniów. Przekonał się, że bezwzględnie dominują w nim urkowie (czyli więźniowie kryminalni), którzy narzucają swoje porządki wszystkim, mają ogromną przewagę nad więźniami poli tycznymi. W trakcie podróży dużo rozmawiano, nawiązywano znajomości, wymieniano się zasłyszanymi informacjami. Obóz w Jarcewie założono w 1937 roku, pierwsze grupy więźniów spaty przy czterdziestostopniowym mrozie w szałasach z gałęzi, dziennym pożywieniem byt talerz zupy i trzysta gramów chleba. W latach czterdziestych Jarcewo tworzyły już liczne, otoczone drutem kolczastym, baraki mieszkalne i pomieszczenia różnych obozowych instytucji, doprowadzono linię kolejową – więźniowie pracowali przy wyrębie lasów, obóz stanowił wielkie centrum przemysłu drzewnego.

OBYCZAJE – Obserwacje obyczajowe są obecne w niemal każdym nieco obszerniejszym dziele literackim, nie tylko w tak zwanych powieściach obyczajowych. Naturalnie, w niektórych utworach obyczajowość, np. dworska, ziemiańska, mieszczańska, inteligencka, zajmuje szczególnie ważne miejsce. Niejednokrotnie opisy obyczajów zawarte w utworach literackich stanowią niezastąpione źródło poznania życia w minionych epokach historycznych, pozwalają prześledzić zmiany w obyczajowości na przestrzeni wieków i – co też niebagatelne – licznym utworom nadają specyficzny koloryt. Literatura staje na straży starych obyczajów, ich zachowanie uważa za niezbędny warunek ciągłości tradycji, nawet patriotyczny obowiązek, ale równie często krytycznie ocenia niektóre zjawiska ze sfery obyczajowości, życia zbiorowego oraz moralności, co stanowi odbicie przekonań, systemów wartości akceptowanych przez samych autorów lub stworzone przez nich postaci.

Mitologia. W mitologii nie ma ostrych granic pomiędzy światem bogów i ludzi, nie ma też zasadniczo ważnych różnic pomiędzy obyczajami bogów, herosów i zwykłych ziemian. Bogowie greccy nie byli abstrakcyjnymi pojęciami (bytami), lecz istotami żyjącymi, mającymi zalety i wady przypominającymi ludzi, chociaż nieporównywalnie od nich silniejszymi, nieśmiertelnymi. Żyli blisko świata śmiertelnych, dokonywano ich antropomorfizacji, czyli przypisywano im cechy ludzkie, nawet ludzką powierzchowność, emocje, cechy charakteru. Świat Olimpu stanowił swego rodzaju odbicie ludzkiej rzeczywistości – w tym i ziemskiej obyczajowości antycznych Greków. Ważną rolę w zbliżeniu greckiego świata bogów do ludzi odgrywali bohaterowie, herosi: cierpieli fizycznie i psychicznie, obawiali się śmierci, przeznaczenia, przedstawiali wzory ludzkich postaw – opowieści o nich są szczególnie cennym źródłem poznania antycznych zwyczajów. W zasadzie nie ma takiej sfery ludzkiej obyczajowości, która nie znalazłaby odbicia w jakimś micie – poczynając od narodzin dziecka, kończąc na śmierci człowieka, obrzędach pogrzebowych.

Cały szereg funkcjonujących do dziś archetypów (czyli prawzorców, pierwowzorów określających zachowanie człowieka w typowych sytuacjach) pochodzi właśnie z greckiej mitologii. Wraz z upływem czasu, mity przestały pełnić dawne funkcje religijne, poznawcze (np. już nikt przy ich pomocy nie wyjaśnia zjawisk przyrody), ulegały kolejnym przekształceniom. Mity stanowią również już od tysiącleci źródło literackich motywów (stałe obrazy i motywy literackie wywodzące się z mitów noszą nazwę toposów). Nabierają przy tym coraz to nowych znaczeń, wyrażają nieco odmienną problematykę, doświadczenia, niekiedy stają się elementami konwencji dominujących w sztuce. Odwołania do mitów znajdziemy w literaturze niemal wszystkich epok. Mitologia grecka w pewnym sensie stworzyła niektóre tematy do dziś podejmowane przez literaturę, sztukę, nawet naukę. Jeśli mówimy o ciągłości cywilizacji europejskiej, rzeczywiście głębokiej tradycji w naszych zwyczajach, obyczajowości to niezmiennie odwołujemy się właśnie do mitologii – znajdując tam ogólne, często symboliczne, wzorce, bowiem z reguły konkretne obyczaje ulegały na przestrzeni wieków daleko idącym przeobrażeniom, szczególnie pod wpływem kultury chrześcijańskiej.

Jan Kochanowski Pieśń świętojańska o Sobótce. Pieśń stanowi pierwszy w literaturze polskiej opis ludowego obrzędu. Sobótka świętojańska (mający pogański rodowód ludowy obrzęd odprawiany w czasie najkrótszej nocy w roku, z 23 na 24 czerwca, w wigilię św. Jana) stała się dla Kochanowskiego punktem wyjścia do napisania cyklu dwunastu buko-licznych, sielankowych pieśni. Całość tworzą opowieści dwunastu panien biorących udział w uroczystości: paleniu ognisk, rzucaniu na wodę wianków, tańcach oraz zabawach,w których stale łączą się elementy dawnych, słowiańskich wierzeń pogańskich z chrześcijaństwem. Panny stawią skromne wiejskie życie, ale w ich pieśniach wieś to nie tylko miejsce pracy, nie brak na niej czasu i na rozliczne rozrywki: Tam już pieśni rozmaite, l Jam będą gadki pokryte, l Tam trefne pięsy z ukłony, l Tam cenar, tam i goniony. Praca rolnika zostaje uznana za najgodniejsze zajęcie: uczciwe, zapewniające dostatnie życie na wsi. Wsi spokojnej i wesołej. Szlachetna praca rolnika zapewnia utrzymanie innym, całemu narodowi. Przyroda szczodrze obdarza go swymi darami: dziką zwierzyną, rybami, owocami lasów. Po pracy wspólnie śpiewa się pieśni, tańczy, właściwie wychowuje dzieci: Dz/eń tu, ale jasne zorze l Zapadłyby znów w morze l Niżby mój g/os wyrzekł wszytki l Wieśniane wczasy i pożytki.

Jan Chryzostom Pasek Pamiętniki. Pamiętniki Paska są wspaniałym dokumentem obyczajowości i kultury sarmackiej. Sarmatyzm byt ideologią i stylem życia szlachty polskiej, określał kulturę, normy zachowań, obyczajowość, nawet modę i narodowy strój. Pasek pozostawał w poczuciu absolutnej wyższości polskiej szlachty nad innymi narodami, śmieszyły go obce obyczaje, ironizował z tego, co widział podczas wyprawy duńskiej – tamtejsze zwyczaje z reguły uważał za niegodne szlachty. Bliska mu za to była dewocyjna, bezrefleksyjna religijność, przywiązanie do zewnętrznych atrybutów wiary, jej rekwizytów. Byt przywiązany do tradycji, do tego, co dawne, polskie, oswojone od lat, dobrze znane. Zatem odrzucał wszelkie nowinki, np. europejską modę. Za to rygorystycznie przestrzegał przyjętych w jego stanie form towarzyskich, konwenansów, z upodobaniem wygłaszał kunsztowne oracje, lubował się również w imponującej mu wystawności, przepychu. Pasek, ze swym upodobaniem do burd, zabaw i pijackich biesiad, awantur i pieniactwa, byt postacią niezwykle barwną, pozostawił po sobie wpisany w Pamiętniki ideał, żołnierski oraz ziemiański, szlachcica- Sarmaty.

Adam Mickiewicz Pan Tadeusz. Poemat daje realistyczny obraz życia szlachty doby napoleońskiej, jej obyczajowości ściśle związanej z zajmowaną pozycją społeczną, różnicami majątkowymi. Życie codzienne szlachty i jej obyczaje zostały niejednokrotnie przedstawione bardzo szczegółowo, przede wszystkim w odniesieniu do dworu w Soplicowie, jego stałych mieszkańców oraz gości. Poeta przedstawił opisy posiłków (łącznie z przepisem gotowania bigosu), które zajmowały niezwykle istotne miejsce w porządku życia ówczesnej szlachty, zasady staropolskiej gościnności, sadzania gości i domowników za stołem, zwyczaje towarzyskie, zabawy, zaloty, zaręczyny, tańce (polonez), towarzyskie spotkania, narady wspólne przechadzki, polowania (Wojski wie wszystko o myśliwskich obyczajach), grzybobrania, sejmiki, procesy sądowe i wiele, wiele innych aspektów obyczajowości. W dziele wielokrotnie podkreślono przywiązanie szlacheckiej społeczności do tradycji, starych obyczajów, wzorców zachowań, strojów. Zarazem w poemacie powtarza się przeświadczenie, że świat Soplicowa i jego obyczaje już nieuchronnie schodzą ze sceny dziejów, bezpowrotnie przemijając – to przecież ostatni zajazd na Litwie, ostatni woźny trybunatu, ostatni, co tak poloneza wodził itd. Przemija sarmacka Polska, Litwa i jej obyczajowość, zaczyna dominować już nowe pokolenie, które zachowa nie wszystkie dawne obyczaje (Sędzia wygłosił mowę o zanikaniu wśród młodzieży tradycyjnej grzeczności). Już Hrabia jest zwolennikiem zachodniej (głównie angielskiej) kultury i obyczajowości, stroju, romantykiem jeszcze uważanym za dziwaka.

OJCZYZNA/PATRIOTYZM – W jednym z wierszy Słowackiego znajdujemy obraz tłumu idącego i krzyczącego: Polska! Polska!, a następnie Boże! Ojczyzna! Ojczyzna! Bóg spojrzał na idących i zapytał: Jaka? To pytanie powtarza się w naszej literaturze od stuleci. Na przestrzeni wieków zmieniało się samo znaczenie pojęcia „ojczyzna”, różnie definiowano też patriotyzm w zależności od przyjętego światopoglądu, opcji politycznej, przynależności do różnych grup społecznych itd. Niemniej, ojczyzna (jako najwyższa wartość życia zbiorowego) to jeden z najczęstszych motywów naszej literatury, która przedstawiła tysiące przykładów patriotycznych postaw, walki o niepodległość oraz (znacznie mniej) patriotyzmu czasu pokoju, powtarzała apele o ratowanie zagrożonego kraju, wskazywała konflikty pomiędzy interesem jednostki a dobrem ojczyzny, manifestowała tęsknotę za nią. Obowiązki obywatela wobec ojczyzny, głębokie przywiązanie do rodzinnego kraju są tematem nowożytnej europejskiej literatury od czasów renesansu, Pieśń o Rolandzie. Roland niezłomnie walczył w obronie swych ideałów; wiary, cesarza, ojczyzny – nazywanej w poemacie słodką Francją. Pomimo tej nuty patriotyzmu w średniowiecznym rozumieniu owego pojęcia, najważniejszy byt dla niego rycerski honor, rycerska sława, poległ w obronie wiary, nie ojczyzny, którą pojmowano wtedy inaczej niż dzisiaj.
Jan Kochanowski Pieśń o spustoszeniu Podola. Wykorzystując brak króla, Tatarzy napadli na Podole i mające poruszać sumienia czytelników obrazy ich najazdu przynosi właśnie ta pieśń. Obrazy spustoszenia, ruiny, ludzkich nieszczęść. Autor apeluje do wszystkich kochających ojczyznę o dofinansowanie wojska, rozsądne przygotowanie odwetu na wrogach, zmycie hańby i właściwą obronę granic kraju. Występując z pozycji patriotycznych, ostrzega przed grożącym Rzeczypospolitej, jeszcze potężnej, silnej, poważnym niebezpieczeństwem.

Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod. Tytułowy bohater, pomimo wychowania w Zakonie, czuje się Litwinem, jest patriotą, który podejmuje samotną walkę z Krzyżakami. Może pokonać potężnych wrogów tylko zdradą, podstępnym działaniem na ich szkodę i taką właśnie drogę wybiera – składając na ołtarzu ojczyzny swój rycerski honor, osobiste szczęście, nawet życie. Nie może zaznać szczęścia w życiu, gdy nieszczęśliwa jest jego ukochana ojczyzna. Jego patriotyzm przypomina postawę prometejską: dla dobra ojczyzny będzie walczył z sitami wyższymi, swym sumieniem i honorem, nawet z Bogiem. Utwór odegrał istotną rolę w kształtowaniu bardziej nowoczesnej postawy patriotycznej rówieśników autora i następnych generacji, stal się dla spiskowców swego rodzaju katechizmem i zarazem podręcznikiem moralności ludzi walczących w podobny do Konrada sposób. Nakazywał poświęcić dla ojczyzny wszystko, zrezygnować z wszystkiego poza walką. Konrad Wallenrod jest pierwszym utworem w sposób tak pełny przedstawiającym koncepcję „patriotyzmu walki”, patriotyzmu bez narodowego państwa, tłumionego przez zaborców, nakazującego maską zasłaniać oblicze, skrywać prawdziwe uczucia i spiskować.

Adam Mickiewicz Pan Tadeusz. Pan Tadeusz został napisany ku pokrzepieniu serc, jest wyrazem tęsknoty za krainą dzieciństwa, gdzie s/ę człowiek napije, nadysze Ojczyzny. Akcja poematu rozgrywa się w miejscu przypominającym raj. Wszystko jest na Litwie piękniejsze niż w każdym innym zakątku świata: lasy, kwiaty, pola, łąki, zwierzęta. Zarazem wszystko, co litewskie pozostaje bohaterom najbliższe, wielbione i swojskie. Życie toczy się zgodnie z rytmem przyrody, przyjaznej człowiekowi i opisywanej z wielką miłością, uwielbieniem. W tej krainie mieszkają niezwykle barwne postaci, nawet wielu oryginałów i dziwaków. Wszyscy stanowią zwartą społeczność, są połączeni głębokimi więzami międzyludzkimi, mają wspólne upodobania, wyobrażenia o świecie, jego porządku, łączy ich patriotyzm (Ksiądz Robak pełni nawet rolę wręcz mesjanistyczną), ukochanie ziemi przodków, ważnym spoiwem patriotycznej wspólnoty pozostaje tradycja. Mickiewicz daleko odszedł od formuły o/czy-zna jest tam, gdzie źle. Przedstawił w Panu Tadeuszu ojczyznę szczęśliwą, którą jakby ominęły kolejne klęski spadające na naród. Można odnieść wrażenie, że historia, duch przemian mają zaledwie minimalny wpływ na Soplicowo, jego społeczność. Utwór jest patriotycznym poematem o urodzie ziemi ojczystej, krajobrazów zapamiętanych z dzieciństwa, pięknie i barwności tradycji, mówi o sile zgodnej wspólnoty, harmonii życia, ojczyźnie rzekomo oczekującej na powrót synów w rozproszeniu. Pozostający na emigracji autor przypomniał wyidealizowaną polską realność, narodowe, tradycyjne wartości, kulturę, dat wręcz pewien wzorzec polskości, ukazując niezmienione od lat centrum polszczyzny. Zamieszkiwali je ludzie kochający swój kraj, którzy w obliczu niebezpieczeństwa stawali się solidarni, zapominali o urazach. Gdy do Soplicowa, wraz z wojskami Napoleona, wkroczyła wielka historia, znów pojawiły się nuty wyłącznie optymistyczne – w poemacie nie ma słowa o szybko nadchodzących dniach klęski pod Moskwą. Jest raczej marzenie, sen o nowej, odmienionej, ale wciąż pięknej, wolnej Polsce.

Motywy umieszczone powyżej zostały mi przesłane przez pewnego ucznia, który nie chciał abym podpisywał je jego nazwiskiem. Jednakże pozwolił mi je udostępnić. Przeglądałem je i stwierdzam, że jest tam trochę błędów ortograficznych, ale ogólnie bardzo mi się spodobały. Jak będę miał czas to błędy poprawię 😉