Archiwum kategorii: wypracowania

wypracowania szkolne

Ballada romantyczna – tematyka, cechy


Cechy:

  • odwołanie się autora do tzw. „wieści gminnej”, czyli wierzeń podań i baśni ludowych (Witeź)
  • przeplatanie się w obrębie utworu świata ludzi żyjących ze światem ludzi zmarłych (Romantyczność, Świtezianka)
  • zwrócenie uwagi na rolę natury w życiu człowieka; stąd liczne i ważne dla przebiegu akcji opisy przyrody i zjawisk zachodzących w otaczającym ludzi świecie (Lilie, Świtezianka)
  • ludowe poczucie sprawiedliwości i wynikające stąd przekonanie, że nie ma zbrodni bez kary; za każde popełnione zło należy odpokutować (Rybka, Lilie, Świtezianka)
  • odwoływanie się i nawiązywanie do historii; często kanwą ballady jest jakieś wydarzenie historyczne, autentyczne lub legendarne (Lilie, Świteź)

Ballady i romanse” do dzisiaj uważane są za manifest polskiego romantyzmu oraz za ideową i artystyczną deklarację samego Mickiewicza. Z kolei oparcie się przy wyborze tematów utworów na wierzeniach i podaniach ludowych należy rozumieć jako polemiczny głos poety w sporze romantyków z klasykami, jaki miał miejsce na łamach czasopism i różnych publikacji literackich w latach 1818-25. Klasycy nie uznawali pozarozumowej, opartej na wierzeniach ludu, koncepcji współistnienia dwóch światów: żywych, a więc realnego, postrzeganego przy pomocy zmysłów oraz świata zmarłych, czyli metafizycznego, poznawanego za pomocą uczuć. Romantycy  wiarę w świat zjawisk pozazmysłowych uczynili punktem wyjścia dla wielu swoich utworów.

Adam Mickiewicz w sposób jednoznaczny opowiedział się za wyższością pozarozumowego, romantycznego spojrzenia na świat nad naukowym i czysto empirycznym poznaniem otaczającej nas rzeczywistości.

„Kartoteka” – nowa koncepcja dramatu współczesnego


TADEUSZ RÓŻEWICZ: Poeta, dramatopisarz i prozaik    na  leżący do pokolenia Kolumbów. Wojnę spędził w Radomsku. W 1942 roku ukończył tajny kurs podchorążych i w latach 1943-44 walczył w oddziałach partyzanckich AK. Po wojnie studiował historię sztuki na UJ. W swojej poezji Różewicz rozbudowuje problematykę moralną. Przeprowadza moralistyczną analizę współczesnego świata – jego stosunku do dawnych wartości, kodeksu etycznego i estetyki.

Analiza ta prowadzi do surowej krytyki nowej rzeczywistości. Ta sama tematyka – obrachunku z własnym pokoleniem oraz krytyki współczesnej cywilizacji pozbawionej prawdziwych wartości – poruszana jest w dramatach Różewicza. „KARTOTEKA” to dramat, w którym stworzył Różewicz własny typ teatru nawiązującego do doświadczeń awangardy i surrealizmu. Jest to teatr pozbawiony akcji, dynamizmu, operujący umowną scenerią i wielopostaciowym bohaterem.

„KARTOTEKA”:

  • brak tradycyjnej akcji jako ciągu przyczynowo skutkowe go, kpiny z tradycji, luźne sceny, pomieszanie czasu, dość dokładnie określone miejsce akcji,
  • teatr wewnętrzny – nie ma tradycyjnej akcji, istotne są myśli i przeżycia bohaterów,
  • Bohater jest w zasadzie antybohaterem, to postać bierna bez określonego wieku, imienia, pozycji społecznej,
  • utwór jest montażem różnych elementów:
  • podział na około 30 scen, sekwencji, po których następują chwile milczenia,
  • kompozycja złożona z kluczowych scen pozwala w poetyckim skrócie przedstawić     najdramatyczniejsze w dziejach Bohatera
  • dramaturgia otwarta,
  • luźna kompozycja
  • brak wyraźnego zakończenia
  • trwanie sytuacji, która zaczęła się   przed rozpoczęciem dramatu i może trwać dalej,
  • występowanie chóru, który nie tylko komentuje akcję, ale bierze w niej również bezpośredni udział
  • elementy sztuki COLLAGU – cytaty, przysłowia, aforyzmy, pomieszania wszystkich elementów bez wzajemnych związków, 
  • „KARTOTEKA” to dramat realistyczno-poetycki, pseudo tragedia z elementami nadrealizmu i absurdu,
  • występowanie dialogu tradycyjnego i pozornego (mówienie obok siebie  np. rozmowa rodziców),
  • Różewicz wiele miejsca poświęca demokracji słowa, przywróceniu jego wartości,
  •  próba ukazania jak od trudnego mówienia ze ściśniętym gardłem ludzie przeszli szybko do mówienia zbyt łatwego, automatycznego, bezrefleksyjnego,

„KARTOTEKA” to dramat o próbie zbudowania i uporządkowania życiorysu Bohatera.

Człowiek w świetle poznanych utworów literatury antycznej i Biblii


Czym jest człowiek? Kim jest człowiek? Były to pytania stawiane od zarania ludzkości, a właściwie od czasu, kiedy nasi przodkowie nauczyli się pisać. Stało się to 4000 tys. lat temu w Mezopotamii. Właściwie od tego momentu, od poznania umiejętności pisania, możemy liczyć nasza historię a co za tym idzie także literaturę. Okres ciągnący się przez te tysiąc lat aż do roku 476, daty upadku Rzymu, nosi nazwę antyku. Były to lata budowania cywilizacji, często oderwanych od siebie, żyjących własnym życiem z własnymi bogami, własną tożsamością i wreszcie z własnym obywatelem. Człowiek był ważnym ogniwem, przegrywał jednak w walce z bogami, półbogami i herosami. Istota ludzka była bardzo rzadko bohaterem mitów, legend czy podań ludowych będących podstawą wierzeń danej społeczności. Ówczesna istota przegrywała w walce z ideałami, żyła za skromnie, w jej egzystencji było mało ponadczasowości przynależnej bogom. Istota nie mogła rządzić z samej siebie, miała władze od bogów. Król był pomazańcem bożym, kimś wyższym, kimś z cząstką świętości, czystości.

Człowiek od początku był tylko zbędnym dodatkiem, kierowanym przez bogów, którego egzystencja uzależniona była od ich woli. Najlepiej uwidacznia się to w twórczości antycznych poetów tworzących w Grecji. Sama „Biblia” Greków, czyli ich Mitologia obfitowała w trafne dowody na powyższą tezę: np. za sprzeciwienie się bogom zginąć musiał Dedal, który sprzeciwił się ojcu, w tym miejscu symbolowi władzy rodzicielskiej. Jego śmierć była zdeterminowana już wcześniej… słońce i wilgoć spełniła tylko przeznaczenie. Szczególne znaczenie mają archetypy, wzory zachowań, aktualne do dzisiaj. Podany tutaj przykład ma akurat w sobie bardzo łatwe przesłanie: jeśli sprzeciwisz się ojcu, a twoim prawdziwym ojcem jest Bóg, to poniesiesz zasłużoną karę. Postać i ideały  Prometeusza  poświęcającego się w imię dobra ludzkości i spełniają poważną rolę nawet w naszym „wymiętym” z zasad świecie.

W mitach człowiek jest postacią prawie bez znaczenia. Decydującą rolę spełniają wyidealizowani bogowie, będący utopią, do której dąży bezwolna istota ludzka.

Osobną pozycję w literaturze greckiej, prawie na równi z mitologią, zajmuje twórczość przypisywana Homerowi. Jego „Iliada” i „Odyseja” to arcydzieła epiki wzbudzające zachwyt również dzisiaj. W sferze stosunku do człowieka, dzieła te nie miały charakteru czegoś przełomowego: były kontynuacją filozofii znanej nam z Mitów. Los był zdeterminowany przez przeznaczenie, któremu musieli się poddać nawet bogowie. Rewolucyjne jest za to podejście do bohaterów. Pierwszoplanowymi aktorami są w „Iliadzie” Achilles i Hektor a w „Odysei” Odys. Achilles był półbogiem, ale Hektor był najnormalniejszym królewiczem. Przewartościowanie ideału Boga jako nieomylnego strażnika ludzkości najlepiej widać w postawie „szybkonogiego”, który nie postępował jak potomek Zeusa. Wręcz przeciwnie, był mściwy, porywczy i dumny. Jego okrucieństwo i dzikość najlepiej widać przy skontrastowaniu tych cech z postawa syna Priama, którego odwaga i szlachetność rodzi naszą sympatię.

Podobnie jak los tych bohaterów spod Troi, zdeterminowany jest los Odysa, głównego bohatera „Odysei”. On wie, że musi wypełnić się przepowiednia, iż będzie usiał podrózować20 lat, aby dotrzeć do  rodzinnej Itaki. Dla bogów jest ten podróżnik swego rodzaju królikiem doświadczalnym, za jego plecami rozgrywają się walki pomiędzy władcami ziemskiego padołu.

Homer traktował człowieka przedmiotowo. W przeciwieństwie do tego Arystoteles twierdził, że to właśnie człowiek jest odbiorcą jego twórczości a bogowie tylko dają natchnienie. Był on jednak pomysłodawcą  dramatu antycznego, zakładającego na wstępie ukazywanie świata fałszywego, co było wbrew religii. W tym „świecie” występowali bogowie, jednak przez swoja fikcyjność przestrzeń ta, nie poddawała się ich wpływowi. Wynikało to z prostego rozumowania: jeśli bogowie istnieją, to znajdują się w świecie realnym, a że są istotą idealną to nie mogą mieć swojej kopii w świecie fantastycznym. Wniosek: dramat, chociaż był poświęcony bogom był w sumie sztuką dość niezależna z elementami bardzo kontrowersyjnymi, jak na tamte czasy.

Autorem, który czerpał z ideałów dramatu wyzwolonego, będącego jednak dla nas teatrem „antycznym”, był Sofokles. Napisał wiele dzieł, ale jego twórczość łatwo scharakteryzować na przykładzie „Antygony”. Istotą utworu jest konflikt pomiędzy prawami boskimi a ziemskimi, wskazuje na rozłam pomiędzy tymi światami, ukazuje sprzeczność ideałów i bezsens śmierci. Szczególna uwaga położona jest na przeżycia bohaterów, samo postawienie na równym poziomie praw króla i boga jest rewolucją w filozofii. Istota tego zjawiska jest jednak zaprzepaszczona, ponieważ Król ponosi karę za sprzeciwienie się bogom. Pozornie wracamy do schematu kary za błędy, tym razem jednak jest ona wymierzana z ręki ludzi, którzy popełniają samobójstwo. Możemy powiedzieć, że tak chciał los, nie jest to jednak prawda, ponieważ człowiek zabiera część kompetencji Boga, który daje i odbiera życie. Bunt zakończony jest więc sukcesem a prometeizm w imię ideałów Boga oprócz kary, przynosi też wyzwolenie człowieka.

Zupełnie inna wizję rzeczywistości miał Wergiliusz, poeta wywodzący się z Rzymu. W swojej twórczości nawiązywał do utopijnej wizji miejsca wiecznej szczęśliwości. W swoich krótkich utworach takich jak bukoliki i georgiki sławił życie prostych pasterzy, jego zdaniem, najszczęśliwszych ludzi na Ziemi. Nie brał on jednak pod uwagę tematu przemijania, nie zaznacza w swojej poezji jej ponadczasowości, uniwersalności. To czynił jego przyjaciel, Horacy dla którego rzeczą najważniejszą był człowiek. To dla niego tworzył i to w jego pamięci chciał zostawić jakiś ślad. Był on mistrzem satyry, w poglądach filozoficznych bliski był stoikom. Przekonanie o nieśmiertelności ideałów zawartych w swoich wierszach i idei człowieka jako dziecka bogów zawarł w swojej odzie „Exegi manumentum aere perennius”. Opowiada on o twórczości poetyckiej, jest świadomy swojej wyjątkowej roli jako twórcy, nauczyciela wzniosłych ideałów. „Nie wszystek umrę” jest hasłem przewodnim, jest sensem jego życia, daje mu siły i zdolności do tworzenia. Podmiot liryczny uznaje jednak zwierzchność poezji greckiej nad rzymską, oddając hołd poprzednikom. 

Utworem mającym największy wpływ na późniejszy rozwój cywilizacji była jednak Biblia. Nie wiadomo ilu miała autorów, jest jednym wielkim zbiorowiskiem najróżniejszych stylów i typów literackich. Stosunek do człowieka w tym dziele jest bardzo trudny do zdefiniowania. Z jednej strony Biblia jest przesiąknięta duchem miłości, duchem z którego czerpał późniejszy humanitaryzm, z drugiej jednak pełno w niej nienawiści i fanatyzmu. Bóg jest miłością, ale to on stworzył diabła, jak więc może uważać się za dobrego??

Pierwsza księgą jest Genesis, „Księga Rodzaju”. Opowiada ona o stworzeniu świata, zasiedleniu go przez zwierzęta, o kosmosie… W tygodniu tworzenia człowieka zostawiono na ostatni moment: jedni tłumaczą to tak, że chciano pokazać, iż jest on najdoskonalszy, ukształtowany z dobrych cech istot stworzonych wcześniej, urodził się, aby panować. Mnie osobiście wydaje się, że można to też interpretować na opak: człowiek jest tylko dodatkiem do stworzonego wcześniej świata, jest kaprysem Boga, który sprawuje nad nim piecze.

Niezaprzeczalne jest jednak to, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Istota ludzka narażona jest na walkę pomiędzy dwoma żywiołami: dobrem a złem. W tej walce nikt nie może wygrać, wszyscy przegrywają i wygrywają zarazem.

O tych zmaganiach opowiada „Księga Hioba”. W niej opisana jest sytuacja, kiedy to człowiek dostaje się we władanie jednej z mocy wszechświata: zła. Czy wytrzyma tę próbę??? Nie jest to takie oczywiste, biorąc pod uwagę to, że Homo Sapiens w tym wypadku jest tylko pionkiem. Nawiązywałoby to, do filozofii wyrażanej przez Homera, o determinacji losu ludzkiego. Nie jest tak jednak. Hiob sam podejmuje decyzje, chociaż to, że jest gorliwym wyznawcą Jahwe, wskazuje na silne oddziaływanie Boga. W tym przypadku zasada kija i marchewki, tak powszechna w użyciu w końcu XX wieku, nie zdała egzaminu. Od tej chwili bohater księgi stał się symbolem cierpienia w imię wiary, ideałem dla fanatycznych ascetów, nie rozumiejących, że to nie Hiob sam się umartwiał, ale zesłał to na niego Bóg. To jednak ludziom, w rodzaju Szymona Słupnika, nie przeszkadzało, jeśli nie ma „próby” boskiej trzeba ja sobie samemu stworzyć. „Księga Hioba” nawiązuje do arystotelowskiej koncepcji losów: występują dramatyczne zmiany psychiki bohatera, od przerażenia do szczęścia, Obok tego ważną rolę spełnia heroizm, wyzwolony przez cierpienie, jest ukazany jako rzecz jak najbardziej sensowna, ucząca człowieka godności i cierpliwości.

Postawę opozycyjną do powyższej można zaobserwować w IIX Psalmie, wchodzącym w skład „Księgi Psalmów”. Tam, człowiek przedstawiony jest jako „władca nad dziełami rąk Twoich”, w tym przypadku bożych. Ludzie to istoty „niewiele mniejsze od niebieskich mocy”… czyżby byli oni tylko „niewiele mniej” potężni od Boga??? W świetle Biblii i tej interpretacji jest to bluźnierstwo. Oczywiście psalm kończy się „standartową” formułką wyrażającą zachwyt nad dziełami Boga.

„Nową falę” w Biblii reprezentują przypowieści. Są to praktycznie spisane kazania wygłaszane przez Chrystusa, który na prostych przykładach wyjaśnia skomplikowane problemy natury moralnej i psychologicznej. Człowiek przedstawiony jest jako niezależny twór boży, pragnący przenieść ideały zaczerpnięte z własnej religii do codziennego życia. Dogmatem staje się twierdzenie, zawarte w przypowieści „O Siewcy”, że nie należy oceniać człowieka od razu, trzeba mu dać czas, inaczej wśród tych odrzuconych znajdą się też ci dobrzy. Z kolej syn marnotrawny staje się symbolem błędu, ale i jednocześnie odwagi, aby ten błąd naprawić. Miłosierny Samarytanin jest zaś jedynym, który nawet wrogom udziela pomocy.

W przypowieściach widzimy obraz człowieka wolnego, niezależnego, któremu jednak religia jest niezbędna do życia, do uporządkowania świata.

Kolejną częścią składową Biblii jest „Księga Kohleta”  podejmująca motyw rozważań na temat życia, szczęścia i egzystencji. Mottem księgi jest hasło: „venitas venitatum et venitas”. Człowiek jest istotą kruchą i przemija, podczas gdy Ziemia trwa wiecznie. Prawo przemijania powoduje, że człowiek nie zaznaje szczęścia, a życie jest tylko „gonieniem za wiatrem”.

Krańcem drogi, jaką przebyła literatura antyczna, jest „Apokalipsa św. Jana”. Opowiada ona o sądzie ostatecznym, ostatnich chwilach materialnej części naszej planety. Motywem dominującym jest śmierć, będąca zakończeniem egzystencji, wybawieniem albo zagładą. Człowiek nie ma określonej pozycji. Z jednej strony jest głównym bohaterem, podsądnym, z drugiej jednak, to Bóg decyduje a człowiek może tylko słuchać. Sam mistycyzm i tajemniczość przytłacza, jest czymś szokującym dla przedmiotowo myślącego mieszkańca Ziemi.

            Antyk był dziwnym okresem, pełnym zarówno kultury, jak i monumentalnych budowli wznoszonych przez pokolenia niewolników. Stosunek do człowieka ewoluował wraz z czasem. Początkowo człowiek był uzależniony od bogów, później stał się wolny dzięki swojemu sprzeciwowi wobec dogmatów religii. Biblia jest tylko powrotem do źródeł, monoteistyczna wiara w swoim podstawowym założeniu musiała pochodzić od Boga. Kwestią sporną pozostaje nasz stosunek do Niego. Czy jesteśmy mu równi, stworzeni na jego podobieństwo,  a może  tylko jesteśmy wynikiem jakiegoś błędu w ostatnim dniu stworzenia?

Czytając utwory pochodzące z Rzymu czy z Grecji patrzymy na nie przez pryzmat 2000-3000 tysięcy lat. Nie jest rzeczą łatwą zrozumieć mentalność tamtego człowieka. Większość tzw. „wartości ponadczasowych” jest dla mnie już całkowitą utopią. Oczywiście nie można wykluczyć, że w wyniku jakiegoś zbiegu okoliczności powrócimy do epoki średniowiecza. Jest to jednak mało prawdopodobne. Np. Biblia, powoli ale stopniowo, zatraca swój wyjątkowy charakter. Nie wiem czy jest to spowodowane naszą powiększającą się wiedzą o otaczającym nas świecie, czy może tym, że my Ziemianie zawsze wolimy czuć twardy grunt pod nogami. Ucieczka w mistycyzm jest różnie interpretowana: człowiek jako tchórz, albo człowiek jako wybitny myśliciel. Ta droga była zawsze otwarta.

Jedna rzecz jest zastanawiająca: mimo wielu lat my wcale się tak od siebie nie różnimy, jakby mogło wynikać z powyższych faktów. Po prostu Homo Sapiens jest prawie niezniszczalne, zmieniają się religie, władcy i zwyczaje, człowieka jeszcze nikt nie unicestwił, chociaż wielu próbowało to czynić. W miarę upływu lat i zachodzących zmian w roli i znaczeniu człowieka, na przestrzeni tysięcy lat antyku i kultury biblijnej, poznana literatura przedstawia jego drogę do pozyskania głównej roli w tworzących się formacjach społecznych średniowiecza.

Geneza i problematyka Odprawy posłów greckich Jana Kochanowskiego


„Odprawa posłów greckich” – wystawiono 12 stycznia 1578 na ślubie Jana Zamoyskiego i Krystyny Radziwiłłówny, na weselu obecni byli posłowie i para królewska, sztuka powstała prawdopodobnie 1565-6, nie jest to więc tekst okolicznościowy co świadczy o uniwersalizmie utworu, nawiązaniem do antyku jest sama forma: dramat (nie ma Exodosu i Paradosu), wykorzystanie mitu i „Iliady” jako źródła mitu, Troja może symbolizować każde państwo i miasto, główny problem to odpowiedzialność jednostki za państwo, zestawione są dwie postawy: Aleksandra (Parysa) i Antenora. Parys jest partia wojny, chce zatrzymać Helenę nie licząc się z losem państwa. Po przegranej Antenora w rodzie jest on do końca wierny ojczyźnie.

Ważne są wypowiedzi chóru: „Ci, którzy Rzeczpospolita władacie…”

Cechy:

  • zachowanie 3 jedności
  • postać posłańca, który właściwie gra kilka ról
  • uniwersalizm

Kochanowski dostrzegł i skrytykował negatywne zjawiska w życiu politycznym i obyczajowości:

  • prywata (Aleksander)
  • przekupstwo
  • demoralizacja (a właściwie wychowanie)
  • brak troski o bezpieczeństwo państwa
  • rozkład Sejmu
  • zjawisko osłabiania władzy królewskiej

Kochanowski wprowadza do utworu pozytywnego bohatera, obywatela – patriotę. Jest nim Antenor, którego pozytywne cechy ujawniają się szczególnie wyraziście w rozmowie z Aleksandrem (dialog początkowy). Antenora cechują:

  • patriotyzm
  • poczucie odpowiedzialności obywatelskiej
  • uczciwość
  • nieprzekupność
  • prawość

Troska Kochanowskiego o los kraju znajduje zatem wyraz w krytyce zjawisk negatywnych, przestrogach i w prezentowaniu wzoru obywatelskiego

Czy warto zajmować się sztuką współczesną?


Stawiający takie pytanie liczy prawdopodobnie na odpowiedz jednoznaczną czyli tak lub nie (ewentualnie raczej tak, raczej nie lub zdecydowanie nie, i tak i nie, zdecydowanie tak, trudno powiedzieć, etc. – to pozostałości po niedawno rozwiązywanych ankietach). Odpowiedz, moim zdaniem, jest jedna. Tak. Sztuka współczesna to wszystek tego co dookoła nas jest, żyje, czym my żyjemy, czego dotykamy, co oglądamy. Jak można byłoby „przejść” obok Niej nie zwracając uwagi?

Przygotowując się do napisania pracy przeczytałem wstęp do dziesiątego tomu „Sztuki Świata” wydawnictwa Arkady. Po czym zacząłem czytać i przeglądać kolejne rozdziały bogato ilustrowane przykładami różnych dzieł. Począwszy od „Gmatwaniny białych linii” Marka Tobeya przez „Elektryczny budzik firmy Braun” zaprojektowany przez Dietera Ramsa, aż po Wielki Łuk inżyniera Otto Josepha von Spreckelsena wybudowany w nowoczesnej dzielnicy La Defense w Paryżu. Publikacja ta wydaje się być jedną z najpoważniejszych i zarazem najlepiej tego typu opracowanym dziełem dostępnym na polskim rynku (szczególnie pod względem graficznym). Dlatego, szczerze przyznaję, zaskoczyło mnie zdjęcie budzika firmy Braun (na całą stronę) w jednym z rozdziałów. Budzik – Sztuka (przez duże „Sz”, jak śpiewa jeden z popularnych piosenkarzy rockowych…) trochę mi nie pasowało. Postanowiłem napisać o tym co mnie pasjonuje, a zarazem bardzo cieszy. Od razu przyznaję – do zawężenia tematu natchnął mnie (a zarazem usprawiedliwia) …budzik firmy Braun w „Sztuce Świata”.

Twórczość ludzi współczesnych można uznać za sztukę we wszystkich jej przejawach (z wyjątkiem MacGyvera i reklam proszków do prania). Natomiast mnie osobiście fascynuje inne zagadnienie. Może nie będę zbyt oryginalny, kiedy napiszę, że chodzi mi o Internet a może raczej o jego część…

W jednym z miesięczników dla maniaków komputerowych przeczytałem ostatnio obszerny artykuł zatytułowany „Świątynia nieskrępowanej komunikacji”. Pozwolę sobie na zacytowanie pierwszego akapitu:

„Burzliwy rozwój techniki komputerowej zapoczątkowany pod koniec lat sześćdziesiątych ma swój epilog we wszystkich aspektach życia człowieka. Korzystają z niej również artyści. Może zresztą właśnie oni pierwsi uchwycili jej polimorfizm i nie zwracając uwagi na aspekt wykorzystania przestrzeni cyfrowej, nie dopuszczają do odhumanizowania komunikacji międzyludzkiej.”

Pół roku temu zainstalowałem (własnymi siłami) w domu Internet. W tej chwili mam praktycznie nieograniczony dostęp do każdej informacji opublikowanej w jakimkolwiek z mediów a część z nich jest dostępna tylko i wyłącznie w sieci. W tej „Świątyni nieskrępowanej komunikacji” jest niestety mnóstwo nikomu niepotrzebnych śmieci (np. streszczenia ostatnich i zapowiedzi nowych odcinków MacGyvera lub projekty nowych opakowań proszków do prania). Wiele nocy poświęcam na wędrowanie po cyberprzestrzeni. Wiele rzeczy przeczytałem, mnóstwa wysłuchałem, najwięcej obejrzałem. Z satysfakcją stwierdzam, że największą przyjemność sprawia mi oglądanie „graficznej” twórczości ludzi „niezależnych”. Dzisiaj każdy może (naprawdę za darmo) stworzyć swoją stronę w Internecie, na której może zamieścić to co mu się rzewnie podoba (filmy, obrazki, zdjęcia, teksty lub dźwięki). W ten sposób miliony ludzi z całego globu na swoich prywatnych komputerach może obejrzeć np. film z moich urodzin, lub zdjęcie mojej dziewczyny albo posłuchać szczekania psa mego sąsiada…

Jeżeli chodzi o „graficzną twórczość ludzi niezależnych”, której oglądanie daje mi tak wiele przyjemności…Czasami można napotkać na naprawdę niesamowite rzeczy. Jest to Sztuka (najbardziej) Współczesna ! W cybergalerii Państwa Donajskich, która nosi nazwę Centrum Sztuki Współczesnej, jest mnóstwo kompozycji…niesamowitych, zaskakujących dzieł artystów, którzy publikują tylko w tego rodzaju galeriach. Jedną z kompozycji, którą najlepiej zapamiętałem jest obraz Ulay’a i Abramovicia pt. „The world is my country: The sex Life of Flowers”. Niestety nie mogłem zamieścić żadnego z opisywanych dzieł, ponieważ we wszystkich galeriach autorzy proszą, aby ich prace nie „opuszczały” pamięci komputera. Natomiast zadaniem bezcelowym byłoby opisywanie tych tworów za pomocą tekstu. Trudno też byłoby przenieść na kartkę „wideoinstalacje” publikowane w sieci przez Chrisa Dodge’a, jednego z najbardziej znanych animatorów cybersztuki.

Uważam, że sztuka elektroniczna swe podłoże ma w buncie przeciwko układom mecenackim i polityce słynnych galerii, nie dopuszczających do głosu młodych twórców i tworzących pewnego rodzaju rankingi artystów, których „warto” wystawiać.

Mechanizmy udostępniane artystom przez technikę komputerową dają im nieograniczone możliwości samorealizacji. Przede wszystkim dzięki symulacji nie istniejących światów. Takie możliwości rozbudzają wyobraźnię młodych ludzi. Galerie, strony gdzie można oglądać twórczość niezależnych artystów są wielkim krokiem w dziedzinie upowszechniania sztuki. Dzięki temu istnieje możliwość odkrywania talentów, które same nie potrafiłyby się przebić przez szczelną skorupę układów mecenackich.

W czasie wakacji mam zamiar razem z kilkoma kolegami z różnych stron Polski (poznałem ich za pomocą poczty elektronicznej – jednej z gałęzi Internetu) stworzyć stronę. Jest grafik, muzyk mamy mnóstwo pomysłów, kontaktów z innymi ludźmi, podobnie jak my myślącymi. Chcemy stworzyć coś niezależnego, pokazać światu co myślimy, jaki mamy stosunek do MacGyvera i reklam proszków do prania…

Czy warto zajmować się Sztuką Współczesną? Dla każdego z nas przedstawia Ona coś innego. Dlatego, że żyjemy „razem z Nią”, nie jesteśmy w tej komfortowej sytuacji i nie możemy oceniać Jej z perspektywy czasu. Dla mnie Sztuką Współczesną są zarówno obrazy, rzeźby „wziętych” artystów wystawiane na Manhattanie, jak i grafitti tworzone w „nocnym pośpiechu” na murach, czy na stacjach metra. Ale najbliższą mi formą (przede wszystkim z powodu moich zainteresowań i możliwości dostępu) jest „wirtualna sztuka”.

Tam, w świecie cyfrowym mogę znaleźć wszystkie te dzieła. W jednej chwili przenieść się z Luwru, czy Montparnasse na Dolny Manhattan lub Cedar Tavern w międzyczasie zahaczając o wystawę grafitti ze stacji metra w Londynie (swoją drogą te londyńskie są, brzydko mówiąc, prymitywnymi rysuneczkami w porównaniu z warszawskimi, naprawdę, dziełami sztuki).

Niektórzy twierdzą, że nie należy się zajmować „tymi nowymi pseudo artystami”. Mówią: pociapa taki płótno farbą i wystawiają go w galerii” (proponuję stanąć przy wystawie Awangardy we Wrocławiu i posłuchać wypowiedzi przypadkowych przechodniów…) Osobiście też nie przepadam za studium np. „faktury czarnej farby olejnej w artystycznym nieładzie”. Może tego nie rozumiem…

” Wszyscy chcą zrozumieć malarstwo – dlaczego nie próbują
zrozumieć śpiewu ptaków ? „
Picasso

Bo to jest trudniejsze…

Czy cierpienie ma sens? – Rozważ problem przywołując wybrane utwory literackie


W wypracowaniu tym chciałbym odpowiedzieć na dość trudne pytanie, które jak sądzę wielu ludzi sobie zadaje: czy cierpienie ludzkie ma sens? Opierając się na wybranych utworach literackich postaram się rozważyć problem cierpienia, czy jest ono nieodzownym zjawiskiem towarzyszącym człowiekowi, czy jesteśmy od niego uzależnieni? A może sami świadomie wybieramy drogę trudniejszą, wypełnioną, bólem i cierpieniem w imię wzniosłej idei, poświęcenia się dla innych.

Cierpienie można podzielić na dwie kategorie: cierpienie ciała-inaczej cierpienie fizyczne oraz cierpienie duszy-psychiczne. W pojęciu cierpienia ciała mieści się ból fizyczny, który może być wywołany chorobą bądź urazem. Cierpienie duszy to cierpienie wewnętrzne człowieka, które może odcisnąć piętno na psychice człowieka. Ludzie wewnętrznie zamknięci, skryci nie mogą poradzić sobie z własnymi problemami Cierpienie niszczy człowieka, wkrada się w jego duszę i rani ją. Razi zawsze celnie i skutecznie w momencie, w którym człowiek najmniej się go spodziewa.

Każdy w życiu musi doświadczyć cierpienia : ci, którzy dobrowolnie, świadomie skazują się na męki poświęcając się ideom oraz ci, którzy pragną przejść przez życie

Doświadczając jedynie uciech, radości i szczęścia. Życie jest ciężką  próbą przetrwania, w którym tylko najsilniejsi, wytrwali, odporni na ból są w stanie stanąć oko w oko z cierpieniem i rzucić mu wyznanie.

Inaczej jest, kiedy wiemy, iż  wybierając tą a nie inną drogę skazujemy siebie na cierpienie. Tacy ludzie są zazwyczaj silni, mocni, potężni. Nie brakuję im również  odwagi, gdy poświęcają dobro i szczęście osobiste na rzecz innych lub ku dobru ojczyzny.         

W „Księdze Hioba” tytułowy bohater zostaje poddany przez Boga ciężkiej próbie. Musi on dowieść, iż miłość człowieka do stwórcy nie jest uczuciem za dobra jakie otrzymuje od Niego ( bogactwo, zdrowie, szczęście), lecz jest miłością szczerą, pochodzącą z głębi serca. Hiob traci bogactwo i bliskich. Nie odwraca się jednak od Boga, a wprost przeciwnie utrwala się w wierze słowami „Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał „Pan”. Nawet w przypadku, kiedy dotyka go choroba trądu jest nieugięty i pozostaje wierny Bogu. W chwilach największego cierpienia duchowego z powodu utraty najbliższych jak i cierpienia fizycznego uwarunkowanego chorobą, bohater nie użala się na swój los. Nie ma najmniejszych pretensji do Boga, że tak pokierował jego życiem. Jedyne zastrzeżenie bohatera dotyczy jego własnej osoby. Hiob zastanawia się, czy za życia nie był grzesznikiem, czy był dostatecznie prawy i sprawiedliwy, czy nikomu nie wyrządził krzywdy. Jedynie to zajmuje myśli bohatera. Cierpienie jest tutaj dowodem wielkiego poświęcenia się i miłości do Boga.

Problem cierpienia duszy człowieka w piekle, po jego śmierci pojawia się w „ Boskiej  Komedii” Dantego. Tak okrutną karę wymierza człowiekowi grzech, który towarzyszy mu za życia. Ci, którzy zasługują na potępienie zaznają wiekuistej męki i cierpienia. Nieobcy im będzie płacz i lament, utrapienie jakie panuje w piekle. Każdego grzesznika dosięgnie sprawiedliwa ręka boska i wymierzy mu karę. Człowiek skazany będzie wołał o pomoc, ale nikt go nie usłyszy. Będzie sam, oko w oko z wiecznym cierpieniem.

W III. cz. „Dziadów” Adam Mickiewicz  przywołuje obraz martyrologii młodzieży polskiej w latach 1823-1824 za jej chodźby najmniejsze przejawy patriotyzmu. Dowodem zbrodni i okrucieństwa popełnionych na młodzieży wileńskiej są zeznania więźniów. Z opowiadań  wynika, iż ludzie ci byli bezprawnie więzieni i przesłuchiwani. Byli morzeni głodem, prześladowani, torturowani i zastraszani. Ludzie radośni, uśmiechnięci po przesłuchaniach stawali się bojaźliwi, nieufni a nawet popadali w choroby psychiczne. Takie męki zarówno psychiczne jak i fizyczne mogli wytrzymać tylko nieliczni, ci najsilniejsi, którzy nie poddali się cierpieniu, a wprost przeciwnie stawili mu czoła.

Cierpi również Jan Joachim Goriot, którego miłość ojcowska jest nieodwzajemniona. Po śmierci żony przelewa on całe swoje uczucie na córki Anastazję i Delfinę. Spełnia ich wszelkie zachcianki i kaprysy. Pragnie, by niczego im nie brakowało. Jednak miłość ta, która jest wyidealizowanym uczuciem nie może gwarantować rozwoju duchowego i emocjonalnego córek, lecz kształci w nich pragnienia przelotne, przyziemne jakimi są pieniądz i tytuł. Pieniądz jest wszystkim dla Anastazji i Delfiny, ma większe znaczenie niż uczciwość, lojalność, miłość do ojca. Goriot cierpi, ubolewa nad tym, że córki nie chcą się z nim spotkać, wstydzą się go. Stara się jednak nie dopuszczać myśli, że mogą go nie kochać. Ta myśl zabiłaby go. Cierpi ale usprawiedliwia postępowanie córek. Bohater ten myli się i na próżno wyczekuje przybycia córek w chwili umierania.

Cierpienie Raskolnikowa w powieści Fiodora Dostojewskiego to motyw kary za popełnioną zbrodnię. Raskolnikow morduje starą lichwiarkę Alonę i jej siostrę. Dopuszcza się tego czynu z dwóch powodów: w celu rabunkowym oraz w celu pomocy innym ludziom- kalekom finansowym, na których żeruje w mniemaniu bohatera stara lichwiarka. Nie dostrzega on jednak tego dobrego w postępowaniu lichwiarki: gdyby nie jej pieniądze dawane pod zastaw, wielu ludzi nie zdołałoby się utrzymać, wyżyć w tamtejszym świecie. Roskolnikow czuje się jednak jednostką wybitną, której nie dotyczą marne, ziemskie kategorie dobra i zła, prawa i kary. Czuje się uprawniony do mordu. Nie może on jednak decydować o losie drugiego człowieka, nie ma prawa odbierać mu życia. W konsekwencji musi za ten czyn ponieść karę. W tym przypadku karą jaka spotyka bohatera jest cierpienie uwarunkowane wyrzutami sumienia. Roskolnikow cały czas ma przed oczami straszny, pełny grozy obraz zbrodni. Ta myśl nie opuszcza go ani na chwilę. Nie może jeść, pić, nie może normalnie funkcjonować. Czuje się chory i osłabiony. Nie może pozbierać myśli, skupić się. Zbrodnia jakiej się dopuścił przerasta jego możliwości i powoduje, że dusza wypełniona jest cierpieniem i udręką.

W duszy romantycznego bohatera Konrada Wallenroda toczy się nieustanna walka pomiędzy wartościami moralnymi wpajanymi mu w procesie wychowawczym a koniecznościami określającymi cel jego życia. Musi on dokonać wyboru pomiędzy szczęściem osobistym a dobrem narodu. Dokonując wyboru bohater przedkłada miłość do ojczyzny ponad miłość do kobiety- Aldony. Czyni to wbrew prawidłom moralnym i nakazom estetycznym, wbrew własnemu sercu. Jego decyzja jest umotywowana poświęceniem się dla dobra ogółu ( walka w obronie Polski z Krzyżakami pod przybranym nazwiskiem Konrada Wallenroda). Wywołuje to u niego głębokie cierpienie, wypełnia ono jego serce i duszę, blokuje jego myśli. Konrad wie jednak, że droga, która prowadzi do odrodzenia narodu prowadzi przez jego własne cierpienie.

Wielkie poświęcenie reprezentuje również doktor Tomasz Judym, bohater  „Ludzi bezdomnych” S. Żeromskiego. Czuje on potrzebę działania, poświęcania się dla ogółu: leczenia w imię idei społecznikowskiej. Podejmuje się trudnej, niemal heroicznej pracy lekarskiej wśród tych, którzy jej najbardziej potrzebują. Rezygnuje ze wszystkiego, co mogłoby go od niej oderwać. Odrzuca nawet miłość Joasi, bo uważa, że nie jest w stanie pogodzić własnych pragnień z pracą ku dobru społecznemu. Skazuje siebie na samotność, a tym samym na cierpienie, bo nie może się pogodzić z istniejącą sytuacją społeczną, w której biedota jest warstwą upośledzoną. Jest zbyt ambitny, by zrezygnować z postawionego sobie celu niesienia pomocy. Cierpienie Judyma mieści się w dwóch aspektach; w  wymiarze osobistym i społecznym. Judym cierpi, gdyż nie może pogodzić szczęścia osobistego z karierą, która wymaga od niego nieustannej pracy i wielkiego nakładu środków. Nie może się dzielić z kobietą miłością do drugiego człowieka. Całe swe uczucie musi przelać na chory proletariat. Jednak i tu wkrada się w duszę Judyma cierpienie; cierpi on, ponieważ sam nie jest w stanie zwyciężyć z nawarstwionym upośledzeniem społecznym proletariatu.

Cierpienie wewnętrzne często jest determinowane niespełnioną miłością. Zawód miłosny może posunąć człowieka nawet do samobójstwa. Cierpienie wywołane przez miłość jest bardzo silne: spycha człowieka na moralne dno i niszczy go. Przykładem tegoż cierpienia może być Stanisław Wokulski z „ Lalki” B. Prusa. Przełomowym momentem w życiu bohatera jest miłość do zubożałej arystokratki – Izabeli Łęckiej. Ona  zasłania mu cały świat, nie daje żyć. Bohater chcąc przypodobać się wybrance wyjeżdża na wojnę by tam dorobić się fortuny. Kiedy powraca do Warszawy odchodzi od dotychczasowych wartości, idei pozytywistycznych na rzecz miłości do Izabeli.Robi wszystko, by przełamać barierę dzielącą jego- kupca i ją – arystokratkę. Chce się przypodobać rozrzucając wokół Izabeli mnóstwo pieniędzy. To jednak gubi go, gdyż Izabela odbiera ten gest jako próbę przekupstwa i w efekcie uprzedza się do niego. Bohater zapominając się w miłości zupełnie zatraca swoją osobowość: dotąd gardząc próżniactwem i arystokracją, teraz staje się jednym z nich. Zapomina o ludziach niegdyś mu bliskich (np. Rzeckim), stając się zupełnie innym człowiekiem, biernym wobec ojczyzny. Kiedy spostrzega, że uczucie jakim darzy Izabelę Łęcką jest nieodwzajemnione i pozostaje sam, załamuje się i próbuje targnąć na własne życie. Cierpienie Wokulskiego mieści się w kryterium cierpienia duchowego. Niespełniona miłość i zawód miłosny są jego przyczyną. Cierpienie zmienia ludzi, pozwala otworzyć oczy naprawdę, zmienić stosunek do siebie i świata. Ukazuje rzeczywistość w sposób bardziej wyrazisty. Dzięki cierpieniu życie człowieka nabiera sensu, to właśnie cierpienie pozwala ustosunkować się do własnych czynów. Dzięki niemu człowiek odbiera w pełni rzeczywistość. Cierpienie jest orężem w ręku losu, razi zawsze celnie, mocno i skutecznie.

Antyk i Biblia w twórczości Herberta


ZBIGNIEW HERBERT ur. 29 października 1924 we Lwowie, po eta, dramaturg, eseista. W czasie wojny uczestnik tajnych kompletów gimnazjalnych i uniwersyteckich w konspiracyjnym Uniwersytecie Jana Kazimierza, brał udział w ruchu oporu we lwowskiej AK. Po wojnie mieszkał w Krakowie, Sopocie, Toruniu i Warszawie. Nie brał udziału w oficjalnym życiu kulturalnym czasów socrealizmu. Jego zbiory wierszy: Struna światła, Hermes, pies i gwiazda, Studium przedmiotu, Pan Cogito, Elegia na odejście.

Poezja Zbigniewa Herberta reprezentuje w polskiej liryce współczesnej nurt neoklasycyzmu. Odnawianiu gatunków klasycznych i starożytnych reguł konstrukcji poetyckiej towarzyszyła problematyka kulturowych uniwersaliów, poszukiwania w przeszłości trwałych znaczeń egzystencjalnych i metafizycznych. Tematyka antyczna w wierszach Herberta stanowi znakomitą płaszczyznę dialogu ze współczesnością. W swych utworach poeta odwołuje się do mitów, powszechnie znanych postaci, które zwykle są doskonałym nośnikiem uniwersalnych treści. Odwoływanie się do antyku przypomina swoistą polemikę, a nawet dyskusję pisarza z mitami, jak również służy bezpośrednio ukazaniu doświadczeń całej generacji autora, ludzi, którzy przeżyli wojnę i narodziny ustroju socjalistycznego.

Wiersz „ APOLLO I MARSJASZ” to doskonałe odwołanie się Herberta do uniwersalistycznej treści mitów. Walka dwóch mitycznych bohaterów Marsjasza i orędownika sztuki Apolla została już z góry przesądzona.   W utworze na plan pierwszy wysuwa się krzyk Marsjasza jako symbol nowej sztuki, sztuki całkowicie odmiennej od klasycznego, akademickiego, nienaturalnego i pozbawione go uczuć modelu, który w wierszu prezentuje Apollo. Rodząca się nowa „ konkretna sztuka „ powinna emanować uczuciem, realizmem, prawdą i naturalnością. Również Apollo wstrząśnięty potęgą krzyku Marsjasza zaczyna zauważać jego wielkość i jednoznaczne zwycięstwo. Sztuka Marsjasza to „ łyse góry wątroby, pokarmów białe wąwozy, szumiące lasy płuc itd. „, czyli wszystko to co oddaje całą jej naturalność i więź z odbiorcą. Symbolem upadającej sztuki klasycznej jest słowik, który skamieniały ugina się pod ogromem nowych wartości, przekonań i za sad. Zbigniew Herbert jako przedstawiciel trendu neoklasycznego nie neguje klasycznej tradycji, stara się tylko wnieść nowe elementy polegające na połączeniu sztuki i piękna, piękna i prawdy, czy estetyki i wartości estetycznych.                                              

„ NIKE KTÓRA SĘ WAHA „ to kolejne odwołanie do tematyki mitologicznej. Obraz jaki został ukazany w tym utworze możemy porównać do poezji K.K.Baczyńskiego, czy utworu S. Żeromskiego „ Rozdziobią nas kruki i wrony „. Na plan pierwszy w wierszu wysuwają się dwa obrazy: bogini zwycięstwa Nike, ukazana jako zmartwiona kobieta, wahająca się czy pocałować młodzieńca idącego na pewną śmierć, oraz młody chłopiec i tragedia związana z jego losem. Tło utworu stanowi ponury, smutny, wręcz katastrofalny pejzaż. Młodzieniec pomimo wielu niepewności wie, że musi zginąć za ojczyznę, że musi do końca pozostać wierny określonym wartościom. Staje się on w utworze Herberta swoistym symbolem pokolenia Kolumbów i Winrychów. Symbolem trwania przy wyznaczonych ideach, poświęcenia, bohaterstwa i tragizmu młodych pokoleń ludzi, dla których nagrodą stała się śmierć. Ważne przesłanie utworu stanowią ideały i obrane wartości, które poprzez ich nadużywanie straciły to co świadczyło o ich istocie i wartości, nastąpiło ich zdewaluowanie. Herbert nie neguje odwiecznych wartości patriotycznych, które w imię honoru pociągają na śmierć miliony młodych ludzi, pragnie jedynie w niezwykle szerokiej wymowie nadać mu charakter pacyfistyczny, aby zwrócić ukształtowanym w kulturze wieków wartościom moralnym i symbolicznym ich wielkość i podniosły charakter.                                    „ PRZESŁANIE PANA COGITO „ pochodzi z cyklu „ PAN COGITO „ (1974). Utwór ten reprezentuje lirykę apelu (wyraźny zwrot do „TY” lirycznego, druga osoba liczby pojedynczej trybu rozkazującego czasowników), charakteryzuje się podniosłą tonacją i zasadniczym, poważnym traktowaniem nakazów. Zauważyć również można stylizację biblijną (dystychy, motywy wędrowca, charakterystyczne słownictwo, autor nie poprzestaje jednak na odwołaniach do tradycji chrześcijańskiej, prezentowane nakazy wyrastają z wielości doświadczeń kultury śródziemnomorskiej, sumeryjskiej, antycznej). Niechrześcijańskimi wartościami są przyzwolenie na gniew i pogardę, a także dezaprobata dla przebaczenia. Gilgamesz, Hektor i Roland to bohaterowie , do których dołączy ten, kto przejdzie przez życie z godnością odważnie dając świadectwo człowieczeństwa, będzie skromny i wrażliwy gardząc jednocześnie ludźmi małymi. Herbert nie ogranicza się do ukazania je dynie moralnego dekalogu, wskazuje również na to, że walka ze światem zła będzie trudna i pozbawiona wielkiej nagrody. Przytoczone wezwania nie są skierowane do zbiorowości, lecz do jednostki, co nasunąć może interpretację, iż podmiot liryczny poszukuje choć jednej osoby, która przyjmie głoszone wyzwania