Archiwum kategorii: wypracowania

wypracowania szkolne

Dlaczego rok 1998 jest rokiem Mickiewiczowskim


Rok 1998 nazywamy jest „Rokiem Mickiewiczowskim”, ponieważ obchodzimy dwusetną rocznicę urodzin wybitnego poety polskiego romantyzmu.
A. Mickiewicz urodził się 24 XII 1798 r. w Zaosiu koło Nowogródka. Po ukończeniu szkół dominikańskich w Nowogródku wstąpił w 1815 r. na Uniwersytet w Wilnie. W czasie studiów poeta należał do Towarzystwa Filomatów, któremu podlegał założony przez Mickiewicza i Zana „Związek Przyjaciół”, utworzone w 1820 r. „Towarzystwo Filaretów”. Organizacje te miały za zadanie przygotować młodzież wileńską do działalności patriotyczno – politycznej. W 1823 r. dzialalność organizacji została przerwana w skutek aresztowań i słynnego procesu filomatów. Do procesu filomatów Mickiewicz pracował jako nauczyciel w Kownie. Po procesie został skazany na przymusowy pobyt w Rosji. Przebywał w Petersburgu, Odessie i Moskwie. W 1829 r. wyjechał do Niemiec, a potem przez Francję do Włoch. Na wieść o wybuchu powstania listopadowego przybył w Poznańskie, a po upadku powstania wraz z falą emigrantów znalazł się w Dreźnie, a następnie udał się do Paryża. W roku 1839 był wykładowcą literatur słowiańskich w College de France. W okresie Wiosny Ludów redagował „Trybunę Ludów”. W 1855 r. wyjechał do Konstantynopola, aby u boku armii tureckiej organizować legion polski do walki z caratem. Zamierzenia te przerwała nagła śmierć poety 25 XI 1855r.
Twórczość Adama Mickiewicza jest bardzo bogata i różnorodna. Obejmuje ballady, sonety, dramat, artykuły publicystyczne w „Trybunie Ludów”, oraz wielką epopeję narodową: „Pan Tadeusz”. Poeta uznany jest za naszego wieszcza narodowego.
W 1822 roku ukazał się w Wilnie I tom „Poezji” Mickiewicza, w skład którego weszło 14 ballad i romansów. Tematyka tych utworów oparta jest na motywach fantastycznych, najczęściej pochodzenia ludowego.
Akcja ballady pt:”Świteź” rozgrywa się w okresie walk Litwy z Rusią. W pierwszej części utworu poeta opisuje jezioro Świteź, które urzeka pięknem, tajemniczością i grozą. Nikt nie odważy się oglądać tego pięknego krajobrazu nocą, ponieważ wówczas panują tam zjawy, mary i straszydła. Z jeziora dochodzą odgłosy walczących i krzyki kobiet. Dziedziniec z Płużyn próbował odkryć tajemnicę jeziora. Ksiądz pobłogosławił jego zamierzenia oraz sprzęt, jaki miał mu służyć. Z dna jeziora wyłowiono rusałkę, która opowiedziała tragedię Świtezi. Bohaterowie ballady Mendog i Tuhan są postaciami fikzyjnymi. Władca Świtezi Tuhan udał się na pomoc obleganemu przez cara Rusi – Mendogowi. W grodzie pozostały bezbronne kobiety, dzieci i starcy. Po odjeździe Tuhana gród oblegały ruskie wojska. Przerażone kobiety postanowiły raczej umrzeć, niż zostać zhańbione przez wroga. Aby zapobiec mordom, córka Tuhana błagała Boga o smierć. Wówczas wody jeziora Świteź wystąpiły z brzegów i zatopiły miasto. Kobiety i dzieci zamieniły się w kwiaty. Kwiaty te posiadały tajemnicza moc. Kto je zerwał, padł dotknięty chorobą i śmiercią. Jest to motyw charakterystyczny w balladzie. Zgodnie z ludowym pojęciem każda zbrodnia – a był nią atak na bezbronny gród – pociąga zasłużoną karę. Kwiaty zerwał car i „ruska zgraja”. Śmierć była dla nich odpowiednią karą. W balladzie „Świteź” A. Mickiewicz przedstawił również ludową wiarę w istnienie boginek wodnych, w zatopione na dnie jeziora miasto. Utwór rozgrywa się w romantycznej scenerii zawierajacej wiele elementów ludowych, fantastycznych i tajemniczych.
Problem winy i kary zawarty jest również w balladzie pt: „Świtezianka”. Jej akcja rozgrywa się w romantycznej scenerii jeziora Świteź koło Nowogródka. Bohaterem utworu jest młody strzelec i dziewczyna imieniem Świtezianka. Przystojny młodzieniec codziennie wieczorem przy blasku księżyca spacerował z tajemniczą nieznajomą. Przyrzekał jej wierność i miłość. Prosił ukochaną, by zamieszkała z nim w jego chacie, gdzie jest pod dostatkiem owoców, mleka i zwierzyny. Nie chciał, aby dziewczyna błąkała się jak upiór po kniejach. Wówczas strzelec został poddany próbie, ponieważ dziewczyna pamiętała ostrzeżenia ojca:

„Słowicze wdzieki mężczyzny głowie,

A w sercu lisie zamiary”.

Ta sama Świtezianka przybrała postać innej dziewczyny o przecudnej urodzie. Gdy strzelec wracał do swojej chaty wyłonia się z wód jeziora. Piękna zjawa zaczęła uwodzić młodzieńca, obiecując mu niesamowite rozkosze i przeżycia. Strzelec urzeczony urodą dziewczyny zlekcewżył złożoną przysięgę i uległ namowie. W świetle księżyca, w którym stała Świezianka oszołomiony młodzieniec rozpoznał dziewczynę,której tak niedawno przyrzekał miłość i wierność. Za niedochowanie przysięgi niewiernego strzelca spotkała okrutna kara. Jego i tajemniczą dziewczynę pochłonęły wody jeziora. Świtezianka nadal pląsa się po falach, a nieszczęśliwa dusza młodzieńca jęczy pod pobliskim modrzewiem. Utwór „Świtezianka” jest balladą, ponieważ zawiera elementy epickie. Opowiada o niezwykłych wydarzeniach, treść oparta jest na wierzeniach ludowych, w utworze panuje nastrój grozy i tajemniczości bogaty w zjawy i duchy. Poza tym podobnie jak w poprzedniej balladzie winny poniósł zasłużoną karę.
Kolejną balladą A. Mickiewicza jest „Powrót taty”. Autor opowiada w niej o sile modlitwy, sile wiary, która nawet na zabójcy czyni wrażenie.
Dzieci kupca, który długo nie wracał z podróży, modliły się za niego za miastem, przy cudownym obrazku. On odprawił sługi z wozem kupieckim i ruszył ku miastu do dzieci. Drogę zastąpili im zbójcy. Prawdo podobnie kupiec stracił by życie, gdyby nie postawa przywódcy bandy. Wzruszyły go modlitwy dzieci czekających na ojca. Przywódca poprosił dzieci, aby czasami pomodliły się rownież za jego duszę. A więc wierzy w Boga i pragnie zbawienia. Pouczenie czyli morał ballady zawiera się w myśli, iż potężna jest siła modlitwy. To ona przemienia zbójcę w istotę ludzką, która odczuwa współczucie dla swojej ofiary i daruje kupcowi życie.
Cechy romantyczne takie jak: ludowość, fantastyka i tajemniczość zawiera II część „Dziadów” A. Mickiewicza wydana w 1823 r. W przedmowie do dramatu poeta wyjaśnił powstanie tytułu. Otóż pochodzi on od nazwy uroczystości obchodzonej w Dzień Zaduszny przez lud Wielkiego Księstwa Litewskiego, w ustronnyc kaplicach, z dala od ludzi. Istotą jej było udzielenie pomocy duszom zmarłych przodków, czyli „dziadów”, męczącym się w czyśćcu. Urocystość nazwano również „ucztą kozła”.
Wieczorem w starej cmentarnej kaplicy zbierali się pod przewodnictwem guślarza wieśniacy, którzy tworzyli chór. Biorący udział w obrzędzie wzywali kolejno dusze. Prowadzący ceremonią guślarz zachęcał dusze „dziadów” do przybycia na uroczystość. Żywi pragnęli udzielić zmarłym pomocy, czętując ich przygotowanym wcześniej posiłkiem.
Jako pierwsze pojawiły sie tak zwane „duchy lekkie”. Były to dwa aniołki – duszyczki dzieci, Rózi i Józia. Dzieci te nie zaznały w ziemskim życiu cierpienia i goryczy. Były na ziemii zbyt szczęśliwe, więc po śmierci nie mogły od razu pójść do nieba. Prosiły zebranych o dwa ziarnka gorczycy i wówczas będą mogły odejść. Guślarz dał gorczycę i widma odeszły.
Jako drugie ukazały się zebranym „duchy najcięższe”. W utworze takim duchem jest Widmo złego pana, który cierpi z powodu głodu i pragnienia. Prosił o trochę napoju i pożywienia. Otrzymał je, ale natychmiast zjawił się chór ptaków – wrony i kruki, które zjadły pokarm. Ptaki były duchami męczonych w przeszłości przez pana ludzi. Kruk był duchem człowieka, który będąc głodnym, zakradł się do ogrodu pana i ukradł kila jabłek. Za karę zchłostano go na śmierć. Sowa to duch kobiety, która w zimie z rozkazu pana została pobita i wyrzucona za wrota, chociaż w tym czasie we dworze bawiono się i ucztowano. Zamarła na śmierć. Pan jest winien tej tragedii. Widmo stwierdza, że będzie tak musiał cierpieć wiecznie, gdyż:
                                                                            „Kto nie był za życia człowiekiem,

Temu człowiek nic nie pomoże”.

Jako trzecie pojawiły się „duchy pośrednie”. Takim duchem jest widmo Zosi, która żyła „nie dla ludzi, nie dla świata”. Była kiedyś najpiękniejszą dziewczyną we wsi, ale nie pokochała żadnego chłopca, za żadnego nie wyszła. Pogardziła miłością, była zbyt dumna, nigdy „nie dotknęła ziemi”. Teraz nie chciała jedzenia, chciała, by chłopcy podbiegli do niej, chwycili za ręce i ściągneli ją na ziemię. Jest to jednak niemożliwe. Guślarz nakazał parobkom zostawienie widma w spokoju. Odkrył jednak przed duchem Zosi przyszłość. Oto po dwóch latach błąkania się po ziemi, będzie mogła dostać się do nieba. Duch Zosi zginął, ale pozostawił po sobie kilka słów nauki:
                                                               „Kto nie dotknął ziemi ni razu,

Ten nigdy nie może być w niebie”. Gdy uroczystość „dziadów” dobiega końca okazało się, że bez zaproszenia pojawiło się jeszcze jedno widmo – duch młodzieńca z krwawą raną na piersi. Widmo stało nieruchomo i wpatrywało się w jedną z pasterek wskazując ręką na serce. Cały czas milczało. Dopiero gdy chłopi wyprowadzili dziewczynę, widmo wyszło z kaplicy za nimi i uroczystość dobiegła końca.
II część „Dziadów” ukazuje obrzęd, w czasie którego żyjący usiłują pomóc duchom swoich zmarłych bliźnich przebywających w czyśćcu. Mickiewicz, opierając się na wierzeniach ludu dzieli grzechy na różne kategorie. Grzechami, jak wynika z utworu mogą być złe uczynki lub nawet bezczynność. W życiu nie wolno bowiem przyjmować postawy biernej, trzeba coś robić, rozwijać się, dawać radość innym i pozostawić po sobie ważny ślad. To bardzo ważna wskazówka moralna i etyczna dla każdego człowieka.Trzeaba być wzorowym człowiekiem, bo każda wina pociąga za sobą karę. Podobnie jak w balladach tak i w tym dramacie poruszony jest problem winy i kary oraz odpowiedzialności człowieka. Nastrój tajemniczości i grozy jest również charakterystyczny dla tego utworu, gdyż są to elementy typowo romantycznej poezji.
Do liryki patriotycznej A. Mickiewicza zaliczamy wiersz pt: „Śmierć pułkownika”. Utwór poświęcony jest bohaterskiej uczestniczce walk powstańczych na Litwie w 1830 r. Emilii Plater. Poeta opisuje moment jej śmierci, porównując ją do śmierci Stefana Czarnieckiego, który umierając poprosił o wprowadzenie do izby swego konia, z którym się pożegnał. Podobnie kazała zrobić Emilia Plater. Żegnający ją żołnierze, płakali po swoim dzielnym wodzu, którym była kobieta – pułkownik. Także prosty, wiejski lud płakał, kiedy dzielna kobieta żegnała się ze swym koniem, a potem ze światem i swoimi żołnierzami. Nazajutrz Moskale zajęli okolicę, a lud schronił zmarłego wodza do pasterskiej chaty.
„Reduta Ordona” to jeden z najpiękniejszych wierszy powstańczych, napisany na podstawie opowiadania adiutanta, Stefana Garczyńskiego. Pierwsza część utworu to opis układu sił wrogich sobie wojsk. Refleksje poety dotyczą niezwykłej przewagi liczebnej wroga, a także siły carskiego okrucieństwa, która każe tysiącom ludzi iść w bój i ginąć za państwo cara. Jego władza sięga od Niemna do Chiwy. Nieposłuszni jego rozkazom wywożeni są na Syberię. Wielka jest chwała i bohaterstwo Polaków, którzy stanęli do walki z szatańskim władcą połowy świata. Obserwując pole walki adiutant relacjonuje zdobycie reduty. Walczącym powstańcom zabrakło amunicji. Zanim Moskale zdążyli zawładnąć redutą Ordon zdecydował się na odważny i bohaterski czyn – wysadził redutę, aby amunicja nie dostała się w ręce wroga. W relacji Mickiewicza Ordon zginął, chociaż wiadomo, że w rzeczywistości uratował się. Takie przedstawienie losów Ordona służy do podkreślenia jego bohaterstwa. Wiersz kończy się opisem pola bitwy, na którym pozostały ciała poległych żołnierzy, obrońców i napastników, którzy po śmierci zawarli „wieczny pokój”. Poeta wyraża nadzieję, że musi kiedyś nadejść kres carskiego despotyzmu.

Krytyka szlachty w literaturze polskiej


jedno z dłuższych wypracowań

Szlachta przez wiele wieków naszej historii była nie najliczniejszą, ale za to najważniejszą grupą społeczną, dbając o obronę granic, tworząc kulturę i tradycję narodową. Mimo to wielokrotnie była wówczas krytyko­wana i atakowana przez przedstawicieli samej szlachty.

Pierwsze słowa krytyki pojawiają się już w epoce renesansu. Mikotaj Rej w „Krótkiej rozprawie między trzema osobami Panem, Wójtem i Plebanem” krytykuje szlachtę za przekupstwo panujące w sejmach, w których pomyślność wyroku uzależniona jest od wysokości łapówki. Jeszcze bardziej boli Mikołaja Reja brak troski o losy kraju i prywata oraz niezgoda panująca w polskim sejmie.

Każdy na swe skrzydło goni (…) Pewnie Pospolitej rzeczy

Żarty tam nie ma na pieczy

Także najwybitniejszy poeta polskiego renesansu nie szczędzi stów krytyki pod adresem szlachty. W pieśni „O spustoszeniu Podola” stwier­dza, że Polacy okryli się wieczną hańbą, dopuszczając do najazdu Tatarów na Podole. Pozwolili się zawojować narodowi dzikiemu, koczowniczemu, który nie umie nawet zbudować wsi ani miast. Kochanowski zarzuca też polskiej szlachcie krótkowzroczność i lekkomyślność. Nie umieją oni skutecznie odeprzeć ataku Tatarów, a przecież rośnie w oczach nowa potęga – Turcja, która już ingeruje w sprawy wewnętrzne Polski, próbując wpłynąć na wybór króla. Poeta przestrzega też tak mafio odpowiedzialnych Polaków, żeby porzucili wystawne życie, przetopili talerze na talary i pomyśleli o obronie.

W „Odprawie postów greckich” Jan Kochanowski krytykuje społeczeń­stwo trojańskie przekupne, pozbawione troski o losy kraju. Czytelnik jednak doskonale orientuje się, że poecie chodzi o społeczeństwo polskie. Świadczą o tym takie szczegóły jak marszałek obrad z laską, głosowanie przez rozstąpienie się itp. Społeczeństwo to pozbawione jest silnego rządu, brak w nim poszanowania prawa i sprawiedliwości, wszystko zaś „złotem kupić trzeba”. Także słowa skierowane pod adresem młodzieży trojań­skiej, dotyczą młodzieży polskiej, Ienistwo, obżarstwo, pijaństwo do­prowadziło do tego, że ledwo zdołają się oni poruszać w lekkich jedwabiach, a cóż dopiero mówić o ciężkiej zbroi. Śpią, wylegują się do południa, nie potrafią więc stanąć na warcie. Są zupełnie nieprzydatni do obrony ojczyzny,

Podobnie problem ten dostrzega Wacław Potocki we fraszce „Pospolite ruszenie”. Ta formacja polskiej szlachty zwoływana tylko na wypadek wojny również była całkowicie nieprzydatna do obrony granic. Świadczy o tym przedstawiony przez poetę epizod rozgrywający się w obozie. Rotmistrz przed spodziewanym, nocnym atakiem wroga rozkazuje szlach­cie, aby zajęta wcześniej wyznaczone stanowiska. Szlachta jednak obra­żona jest zuchwalstwem rotmistrza, który odważył się przerwać im pierwszy, najbardziej brogi sen.

Wacław Potocki krytykuje także niezwykłe zamiłowanie polskiej szla­chty do przepychu, bogactwa i życia ponad stan w satyrze pod tytułem „Zbytki polskie”:

O czymże Polska myśli i we dnie, i w nocy? Żeby sześć zaprzgano koni do karocy,

Żeby srebrem pachołków od głowy da stopy, Sługi odziać koralem, burkatelą stopy; Żeby na panie] perły albo djamenty, A po służbach złociste świeciły się sprzęty.

Dziwi go też niepomiernie niezwykła niefrasobliwość polskiej szlachty, która nie chce zrozumieć, że jeśli Polska utraci niepodległość, wówczas przepadną wszystkie jej bogactwa. Natomiast w jednym z fragmentów „Wojny chocimskiej” Wacław Potocki ubolewa nad upadkiem ducha rycerskiego. To właśnie zamiłowanie do wystawnego życia i zbyt wy­szukanego, obfitego jedzenia doprowadziło szlachtę niegdyś odważną, pełną wigoru i gotową do obrony ojczyzny do całkowitej zmiany postawy:

Patrzmy też, co Za ludzi mialy tamte wieki, Którzy nam tę ojczyznę dali do opieki! (…) Przebóg! Cóż w nas w tak drobne przerobiło mrówki?

Zbytkami nieszczęsnymi, lakomymi garły Samiśmy się w pigmejów postrzygli i w karty.

Wszechstronną krytykę polskiej szlachty przynosi dydaktyczna literatu­ra wieku Oświecenia, której głównym celem stało się pouczanie społe­czeństwa poprzez wyszydzanie i piętnowanie jego wad.

Bezlitosnym szydercą był przede wszystkim Ignacy Krasicki. W satyrze „Do króla”, stosując subtelną ironię, ośmieszył polską szlachtę, która stawiała królowi bezsensowne zarzuty dotyczące jego młodego wieku, szlacheckiego i polskiego pochodzenia, wykształcenia i łagodnego sposo­bu rządzenia. W ten sposób nie król lecz polska szlachta została wy­szydzona za swą ciemnotę, konserwatyzm, brak zmysłu politycznego.

Skłonność szlachty do naśladowania cudzych wzorów przedstawił Ignacy Krasicki w satyrze „Żona modna”. Bohaterka utworu jest cał­kowitą niewolnicą cudzoziemskiej mody. Zabawna jest scena wyjazdu młodej pani na wieś – w karecie musi pomieścić się suczka, kotka z kociętami, kanarek i mysz na łańcuszku – pan Piotr z trudem znajduje miejsce dla siebie. Niezwykle skutecznie trwoni szlachecką fortunę żona modna po przybyciu do posiadłości męża. Wkrótce szlachecki dworek upodabnia się do warszawskich pałaców, a w ogrodzie zgodnie z aktualną, sentymentalną modą znajdują się meczeciki, cyprysy, świątynie dumania i szemrzące strumyczki. W czasie fajerwerków płoną zabudowania gospodarcze, stodoły pełne zboża. Nie żal nam jednak pana Piotra, wszak ożenił się, mając na uwadze „owe wsie dziedziczne” przyszłej żony, graniczące z jego dobrami.

Podsumowaniem krytycznego obrazu szlachty zawartego w „Satyrach” jest utwór pod tytułem „Świat zepsuty”. Poetę oburza panujące w kraju bezprawie, rozpusta, egoizm szlachty, brak troski o losy ojczyzny. W zakończeniu wiersza poeta przedstawia alegorię ojczyzny w postaci tonące­go okrętu, który należy ocalić lub razem z nim zginąć.

Komedia doby stanisławowskiej także walczyła z wadami i przywarami szlachty. Julian Ursyn Niemcewicz w utworze „Powrót posła” przed­stawia patriotyczny obóz, reprezentowany przez Podkomorzego i jego rodzinę. Popierają oni wszystkie postępowe projekty reform politycznych takich jak zniesienie liberum veto, wolnej elekcji i wprowadzenie dzie­dziczności tronu, wzmocnienie władzy królewskiej.

Natomiast obóz konserwatywny został przez poetę ośmieszony i skryty­kowany. Starosta Gadulski jest człowiekiem pozbawionym wszelkich uczuć patriotycznych. Tęskni za saskimi czasami anarchii, kiedy to „robiono co chciano”. Niefrasobliwie też przyznaje, że „wcale nie czyta lub przynajmniej mało”. Broni też z uporem szkodliwych dla Rzeczypospolitej starych przywilejów szlacheckich. Majątek swój po­mnożył różnymi, często nielegalnymi sposobami. Jest także starosta człowiekiem odpychającym w życiu prywatnym. Wciąż gada dużo i bez sensu, jest chciwy, gotów jest poświęcić szczęście swej jedynej córki Teresy i wydać ją za mąż, za takiego kawalera, który nie będzie żądał posagu.

Równie negatywnie został scharakteryzowany modny kawaler Szarman­cki, typowy ówczesny „łowca posagów”, dla którego sprawy ojczyzny są zupełnie obce. Kiedy przebywa w Londynie nie interesują go obrady tamtejszego parlamentu, lecz aktualnie obowiązująca tam moda, a bawiąc w Warszawie też nie myśli o obradach sejmu lecz odwiedza warszawskie lokale.

Krytyczny obraz polskiej szlachty odnajdujemy też w satyrze Adama Namszewicza pod tytułem „Chudy literat”. Chudy, gdyż „rzadko kto czyta księgi, rzadko kto je kupi”. Szlachta nie interesuje się rodzimą kulturą ani literaturą, prowadzi gnuśne, próżniacze życie, ulega nałogowi pijaństwa, prowadzi ustawiczne spory z sąsiadami.

Jednym gnuśne stępiło umysł próżnowanie Drugi rozum i serce utopi  we dzbanie,

Ów się tylko pieniactwem szarga, a z sąsiady Ustawicznie o lada zagon wszczyna zwady, Ten pańskiej pacholkując dumie i zawiści, Zwodzi, kłamie, namawia, a nuż do skarzyści”.

Szlachta nie potrafi służyć ojczyźnie w sejmie, gdyż wielu jej przed­stawicieli w ogóle nie umie przemawiać, ponieważ nigdy nic nie czytali. Szlachta została więc skrytykowana przez twórców oświecenia za swą głupotę, pychę, ciemnotę, ograniczone horyzonty umysłowe, chciwość, przebiegłość, bezmyślne naśladowanie cudzoziemskich wzorów, pijań­stwo i obłudę.

Romantycy, którzy głosili ideę walki narodowowyzwoleńczej nieco mniej krytycznie odnosili się do szlachty, być mole dlatego, że to właśnie szlachta dźwigała na sobie ciężar powstań narodowych i ponosiła najwięk­sze ofiary. Literatura więc stawiła przede wszystkim bohaterów narodo­wych, którzy gotowi byli oddać życie za ojczyznę.

Pojawiają się jednak i głosy krytyczne. Adam Mickiewicz w „Dzia­dach” cz. III ukazuje patriotyczną młodzież wileńską uwięzioną w celach klasztoru bazylianów, ale już w salonie warszawskim dzieli wyraźnie społeczeństwo na dwie grupy: towarzystwo przy drzwiach i towarzystwo stolikowe. Tu wiośnie skupiła się polska arystokracja, wyżsi urzędnicy i generałowie, damy z towarzystwa. Są to kosmopolici całkowicie po­zbawieni uczuć patriotycznych. Damy wolą czytać francuską poezję niż polskie wiersze, wszyscy żałują, że Nowosilcow wyjechał z Warszawy, gdyż umiał on organizować wspaniałe bale. Po wysłuchaniu tragicznej historii o męczeństwie Cichowskiego polscy literaci stwierdzają, że jest to temat zbyt świeży; a w dodatku za bardzo prozaiczny, gdyż trzeba było opisywać, jak ktoś jadał śledzie. Przede wszystkim jednak historia jest zbyt krwawa, a Polacy jako Słowianie wolą sielanki. Oburzeni patrioci skupieni przy drzwiach nazywają polskich arystokratów łotrami, a w koń­cu Piotr Wysocki w następujących słowach charakteryzuje polskie społeczeństwo:

Nasz naród jak lawa. Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa Lecz wewnętrznego ognia sto dat nie wyziębi, Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.

Gorąca lawa to patriotyczna młodzież polska, zaś twarda skorupa to pozbawiona uczuć polska arystokracja. Zdarzali się w narodzie polskim także jawni zdrajcy ojczyzny. W „Dziadach” byli to ludzie z otoczenia Nowosilcowa, postacie autentyczne Pelikan (Wacław Pelikan) i Doktor (August Becu, ojczym Juliusza Słowackiego). Rywalizują oni między sobą spiesząc z komplementami dla senatora oraz z donosami. Zdradzają własny naród, prześladują polską młodzież, jeden jest bardziej gorliwy od drugiego. Pelikan na polecenie Doktora policzkuje księdza Piotra, który odważył się wystąpić w obronie prześladowanej młodzieży i wdowy Rollisonowej. Obaj zdrajcy obmyślają też perfidny plan zgładzenia niewy­godnego więźnia, młodego Rollisona, który nie mogąc znieść tortur stosowanych w czasie śledztwa popada w obłęd. Otwierają okno jego celi na piętrze, umożliwiając mu w ten sposób samobójstwo. Ich okrucieństwo i podłość nie pozostaną jednak bez kary, a jej pierwszą zapowiedzią jest uderzenie pioruna, od którego zginął Doktor.

Wszechstronny obraz polskiej szlachty przedstawił Adam Mickiewicz w epopei szlacheckiej „Pan Tadeusz”. Akcję utworu umieścił poeta na Litwie, gdyż wspomnienia o „kraju lat dziecinnych”, tym najszczęśliw­szym i najpiękniejszym okresie w życiu byty potrzebne poecie-wygnań­cowi „na paryskim baroku”.

Szlachta polska została tu przedstawiona w całym swym zróżnicowaniu materialnym, kulturalnym, światopoglądowym. Adam Mickiewicz do­strzegł też jej wady, chociaż nie mógł o nich pisać inaczej, jak tylko z dobrotliwym, pełnym pobłażania uśmiechem. Cudzoziemska moda i skłonność do naśladowania obcych wzorów została skrytykowana na przykładzie Telimeny i Hrabiego.

Telimena niestety przypomina modną żonę z satyry Ignacego Krasickie­go. Pozuje na sentymentalną damę, a w rzeczywistości po prostu poluje na męża. Początkowo zarzuca sidła na Tadeusza, potem próbuje zaręczyć się z Hrabią, aby w końcu zadowolić się Rejentem, który w intercyzie ślubnej musi jej przyrzec, że będzie się ubierał zgodnie z francuską modą. Uczucia patriotyczne też jej są chyba obce, skoro wciąż chwali się, że mieszkała kiedyś w Petersburgu i ten okres w życiu uważa za najciekawszy. Z dumą wspomina też o swych znajomościach w środowisku carskich urzędników.

Także Hrabiego można nazwać „modnym kawalerem”, gdyż ubiera się po francusku, własny kraj wydaje mu się nudny, pozbawiony tajemniczo­ści i poezji, z sentymentem wspomina swe wojaże po Włoszech, a w szczególności spotkania ze zbójami. Dopiero tragiczna historia rodu Horeszków, miłość Jacka, zabójstwo Stolnika zaczyna go interesować jako prawdziwie romantyczna historia. Wyraża nawet zdziwienie, że mogła ona rozegrać się w Polsce, a nie wśród tajemniczych zamków Anglii (lub Szkocji. W istocie Hrabia pozbawiony jest uczuć patriotycznych, w zna­nym epizodzie chwali uroki lazurowego, włoskiego nieba, przyznaje też, że cywilizacja większa u Moskali.

W Soplicowie, w tym ośrodku patriotycznym goszczony jest jednak Asesor, który w istocie jest carskim urzędnikiem i w czasie najazdu na Soplicowo zwraca się do Hrabiego z następującym rozkazem:

..Areszt kładę. W imię Imperatorskiej Mości, oddaj szpadę, Panie Hrabio, ba wezwę wojskowej pomocy!”

Jednocześnie Mickiewicz podkreśla, że większość szlachty polskiej kochała swą ojczyznę, pragnęła odzyskania niepodległości, nienawidziła Moskali tak jak Maciek Dobrzyński i gotowa była poświęcić dla niej życie tak jak Jacek Soplica.

Poeta dostrzegał także inne wady litewskiej szlachty, chociaż traktował je dość pobłażliwie. Skrytykował ograniczone horyzonty umysłowe Dob­rzyńskich, Woźnego a nawet Sędziego, pieniactwo czyli skłonność do prowadzenia procesów, warcholstwo, protekcjonalną wyższość wobec niższych urodzeniem, konserwatyzm a także niezdolność do zorganizowa­nia się i wspólnego działania, o czym świadczy narada w Dobrzynie.

Bardziej krytycznym obserwatorem szlachty był Juliusz Słowacki, który dostrzegał jej wady, a w wierszu „Grób Agamemnona” przeprowadził bolesny rozrachunek z narodem, stwierdzając, że przyczyny klęski powsta­nia listopadowego tkwią w wadach szlachetczyzny. Na wstępie przypomina polskiemu, zniewolonemu narodowi o bohaterskiej postawie Spartan pod Termopilami. Żaden Polak, skrępowany łańcuchem rosyjskiej niewoli nie ma prawa stanąć nad tetmopilską mogiłą, nie może „spojrzeć w oczy” krążącemu tam wciąż duchowi bohaterskiego wodza Leonidasa. Wiadomo bowiem powszechnie, że wszyscy Spartanie woleli oddać życie za ojczyznę niż dostać się do niewoli perskiej. Polacy niestety nie umieli wykazać takiego bohaterstwa w walce z wrogiem. Winą za upadek niepodległości obarcza Słowacki polską szlachtę, nazywa ją pogardliwie „czerepem rubasznym” pod którym została uwięziona „anielska dusza narodu”. Oddziaływanie szlachty na naród polski zostało porównane do zabójczego działania koszuli Dejaniry, będącej przyczyną śmierci Heraklesa. Wreszcie oskarża Polaków o zamiłowanie do przepychu i zbytków oraz o bezkrytycz­ne przyjmowanie cudzoziemskich wzorów. W związku z tym Polacy zostali nazwani „pawiem i papugą narodów”. Jesteśmy też narodem lekkomyśl­nym, niestałym w poglądach, krajem „gdzie nie trwa myśl ani godziny”.

Krytyczny obraz szlachty, a przede wszystkim idei szlacheckiego rewolucjonizmu odnajdujemy w „Kordianie” Juliusza Słowackiego. W „Przygotowaniu” poeta skrytykował, a niejednokrotnie i ośmieszył wszystkich szlacheckich przywódców powstania. Generał Józef Chłopicki ma „sprzeczne z naturą nazwisko”, gdyż gardzi ludem i nie dopuszcza go do udziału w powstaniu. Książę Adam Czattoryski, jedyny „człowiek godny” też został wyśmiany, gdyż jego zabiegi dyplomatyczne na Zachodzie nie przyniosły rezultatu. Generał Jan Skrzynecki nie wykorzys­tał planów wojskowych zdolnego stratega generała Prądzyńskiego, a Ju­lian Niemcewicz, starzec jak skowronek prezentuje zbyt konserwatywne poglądy. Dyktator ostatniej fazy powstania generał tan Krukowiecki, który doprowadził do poddania Warszawy Rosjanom zostanie nazwany jawnym zdrajcą:

On rycerzy ginących porzuci (…) Kraj przedany on wyda pod miecz.

Poeta skrytykował też ogół szlacheckich rewolucjonistów, ukazując; ich błędy na przykładzie losów głównego bohatera Kordiana. Tak więc ulegli oni błędnej wierze, że sami bez pomocy chłopów potrafią wywalczyć niepodległość. Ilustracją tej zgubnej i jakże błędnej idei jest śpiew Nieznajomego:

Pijcie wino! Idźcie spać! My weźmiemy win puchary, By je w szklany sztylet zlać.

Sam Kordian natomiast wierzy naiwnie, że samo zabicie cara rozwiąże sprawę niepodległości Polski. Spiskowcy nie mieli też jasno sprecyzowa­nego programu politycznego, toteż w podziemiach katedry św. Jana nie umieli argumentom Prezesa przeciwstawić żadnych konkretnych kontr­argumentów.

Tak więc zgubiła szlacheckich rewolucjonistów nie tylko niedojrza­łość polityczna, której Kordian dał rozliczne dowody, ale także słabość psychiczna. To ona właśnie sprawiła, że Kordian pada zemdlony przed sypialnią cara, po bezskutecznej walce z własnym strachem i Imagina­cją. Bezsensowność jego własnych poczynań uświadamia Kordianowi Doktor w szpitalu wariatów, gdzie obłąkany człowiek, trzymając usta­wicznie ręce w górze wyobraża sobie, że zasłania ludzkość przed „nie­ba potopem”. Czyżby poświęcenie Kordiana było równie bezsensowne i bezowocne?

Z dwóch różnych punktów widzenia została przedstawiona szlachta w utworze Zygmunta Krasińskiego pod tytułem „Nie-boska komedia”. W trakcie rozmowy z hrabią Henrykiem Pankracy ostro atakuje arystokra­cję, stwierdzając, iż wybuch rewolucji jest następstwem jej występków, grzechów, ucisku wobec poddanych. Arystokraci chełpią się, że bronią odwiecznych, świętych ideałów, honoru i religii, a przecież to właśnie oni są małoduszni, pozbawieni poczucia honoru, tchórzliwi, gdyż myślą tylko o ratowaniu własnego życia w obliczu zagrożenia.

Arystokracja jest zdegradowana moralnie, majątki swe zdobyła na drodze oszustw i fałszerstw, a w stosunku do swych poddanych potrafiła być wyjątkowo okrutna. Pankracy słowa gorzkiego oskarżenia rzuca hrabiemu Henrykowi prosto w twarz:

Ów starosta baby strzelał po drzewach i żydów piekl żywcem. Ten z pieczęcią w dłoni i podpisem kanclerz – sfałszował akta, spalił archiwa, przekupił sędziów, trucizna przyspieszył spadki. Tamten czarniawy cudzołożył po domach przyjaciół, ów służył u cudzoziem­ców, a ta pani blada kaziła się z giermkiem swoim – tamta królowi była nałożnicą.

Hrabia Henryk próbuje oczywiście bronić arystokracji twierdząc, że szlachta w przeszłości była główną siłą narodu, broniła granic, tworzyła kulturę narodową, ale czasy jej świetności niestety minęły bezpowrotnie. Zdegenerowana, zdeprawowana szlachta sama poprzez swe nadużycia i okrucieństwo wobec poddanych doprowadziła do wybuchu rewolucji.

Zygmunt Krasiński obawiał się jednak rewolucji społecznej, o czym świadczy nie tylko jej wizja zawarta w „Nie-boskiej komedii”, ale także utwór pod tytułem „Psalmy przyszłości”, który został wydany w 1845 r. Rzeź szlachty (bo tak rozumiał Zygmunt Krasiński rewolucję społeczną) byłaby grzechem wobec Boga, uniemożliwiałaby rozwój i postęp. Poeta bronił Polski szlacheckiej i magnaterii, widząc w niej siłę duchową. W „Psalmie miłości” poeta prosi, aby nie zachęcać polskiego ludu do mordowania szlachty, bo to ona właśnie poprowadzi naród w przyszłość. „Rzeź dziecinna” nie jest jakimś wielkim, czy bohaterskim czynem, toteż poeta rzuca zgoła odmienne hasło:

Jeden tylko, jeden cud

Z szlachtą polską – polski lud.

Jest to jakby zespolenie żywej duszy szlachty z żywym ciałem ludu, a z tego zespolenia powstanie jeden olbrzymi i potężny naród.

Z szlachtą polską – polski lud Dusza żywa z żywym ciałem, zespolone świętym szalem.

Z tego ślubu jeden Duch. Wielki naród polski sam.

Poeta wymienia zasługi szlachty wobec; narodu, gdyż składała ona wciąż ofiary na ołtarzu ojczyzny. Nie robili tego ani kupcy, ani żydzi, ani mieszczanie. Szlachta zaś pędzona była na Sybir ze s3owem ojczyzna na ustach, z mieczem w dłoni.

Nie zgadza się z takim stanowiskiem poety Juliusz Słowacki, dając wyraz swej dezaprobacie w wierszu „Odpowiedź na Psalmy Przyszłości”

Jest to płomienne wyznanie wiary w siłę i moc mas ludowych. Arysto­kracja natomiast jest skazana na zagładę, a hasła pojednania i sojuszu podyktowała Krasickiemu obawa przed rewolucją. Boi się on jako ma­gnat nie tylko ukraińskich kos, ale też mieszczan. Jeszcze nie doszło do żadnych czynów a już przerażony arystokrata wota „nie rżnij szla­chty”.

Wybitne powieści pozytywistyczne także przynoszą obraz polskiego społeczeństwa. Ponieważ tematem tej pracy jest krytyka wad szlacheckich milczeniem należy pominąć dzieje tych bohaterów, którzy oddawali swe życie za ojczyznę Lub służyli jej swoją pracą.

W powieści Elity Orzeszkowej „Nad Niemnem”, obok pozytywnych bohaterów odnajdujemy też zwykłych pasożytów, ludzi pozbawionych uczuć patriotycznych, czci i honoru. Spotykamy ich jednak tylko w szere­gach szlachty, nigdy zaś w bohatyrowickim zaścianku.

Jedną z ciekawszych pod tym względem postaci jest Dominik Korczyń­ski, uczestnik powstania zesłany na Syberię. Spotkała go tam – jakby powiedział Mickiewicz – „najsroższa niebios kara”. Kara, gdyż uległ wynarodowieniu, po odbyciu kary pozostał w Rosji, aby tam robić karierę. Utracił całkowicie wieź z własnym krajem, zapomniał o dawnych idea­łach, namawiał nawet brata Benedykta, aby opuścił ojczyznę, sprzedał ziemię ojców i osiedlił się w Rosji. Całkowicie pozbawiony uczuć patriotycznych jest także Darzecki – szwagier Benedykta. Proponuje on sprzedaż Lasu, w którym znajduje się powstańcza mogiła, aby tylko odzyskać należny mu posag żony. Niezwykle negatywną postacią jest także Zygmunt Korczyński, syn Andrceja, który jak typowy kosmopolita trwoni za granicą rodzinny majątek. Matka marsy o tym, aby wyrósł na artystę, który upamiętni kiedyś czyn ojca. On jednak nazywa powstanie romantyczną mrzonką, obce są mu uczucia patriotyczne, jest egoistą, pozbawionym ideałów życiowych a także skrupułów moralnych. Podobny typ szlacheckiego utracjusza reprezentuje Teofil Różyc, który do wad Zygmunta dodał jeszcze chorobę nadchodzącego wieku – był monistą, czyli po prostu narkomanem. Do tego samego grona należy jeszcze zaliczyć Kirłę – salonowego bawidamka, który ciężar utrzymania dość licznej rodziny spycha na barki żony.

Negatywny obraz polskiej arystokracji odnajdujemy również w „Lalce” Bolesława Prusa. Autor przedstawia tę klasę na przykładzie rodziny Łęckich, Krzeszowskich, do tej samej grupy należy Starski, hrabia Dalski, prezesowa Zasławska, Ochotki.

Są to ludzie zdegenerowani, niezdolni do jakiegokolwiek pożytecznego działania, do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Nie wiedzą co to jest praca, w życiu szukają przyjemności, bawią się, podróżują, trwonią rod2inne fortuny. Jednocześnie gardzą ludźmi niższymi stanem, tworzą zamknięty klan, do którego tak bardzo trudno się wedrzeć. Świadczą o tym trudności, przeżycia i upokorzenia na jakie naraził się Wokulski, chcąc zdobyć rękę Izabeli Łęckiej.

Arystokracja przedstawiona w „Lalce” pozbawiona też jest uczuć patriotycznych, jej rola w społeczeństwie jest wręcz szkodliwa. Na tle tego negatywnego obrazu wyjątkiem może być jedynie prezesowa Zasławska, kobieta rozumna i szlachetna, która ocenia ludzi według ich prawdziwej wartości, a także Julian Ochocki, jedyny w tym środowisku człowiek wykształcony, który ma ambicje twórczej i społecznie pożytecznej pracy.

W epoce Młodej Polski krytyczny obraz społeczeństwa został przed­stawiony w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego. Artystę interesuje przede wszystkim stosunek szlachty do walki narodowo wyzwoleńczej. Szlachecka inteligencja, która przybyła na wesele Lucjana Rydla z Jad­wigą Mikołajczykówną nie nadaje się do odegrania wielkiej dziejowej roli. Widzimy na weselu znudzonych paniczów, artystów chętnie zaglądają­cych do kieliszka, zauroczonych barwną ludową kulturą. Do chłopów jednak odnoszą się nieufnie, pamiętając zapewne krwawe wydarzenia rzezi galicyjskiej. Boją się broni w rękach chłopa, o czym świadczy życzenie Dziennikarza, wyrażone w rozmowie z Czepcem:

Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna,

byle polska wieś spokojna.

Nic nadają się też do podjęcia walki o wolność. Przecież reprezentujący szlachtę Gospodarz składa uroczystą przysięgę Wemyhorze, że będzie strzegł czarodziejskiego złotego rogu jak oka w głowie, po czym oddaje złoty róg Jaśkowi. Taki właśnie beztroski, obojętny, lekceważący jest stosunek polskiej szlachty do walki u wolność. Końcowy chocholi taniec ukazuje społeczeństwo pogrążone w apatii, w półuśpieniu, niezdolne do działania, poruszające się w takt muzyki Chochoła.

Negatywny obraz życia szlachty znajduje się też w „Przedwiośniu” Stefana Żeromskiego. Autor stara się przedstawić i zanalizować sytuację w nowo powstałym państwie polskim. Główny bohater Cezary Baryka ma okazję obserwować życie nawłockiej arystokracji. Ludzie ci prowadzą całkowicie beztroskie życie, wolne od kłopotów i problemów dnia co­dziennego. Ich dzień powszedni to spacery, przejażdżki konne, polowania, gra w karty, słuchanie muzyki, a przede wszystkim kilka posiłków dziennie, w czasie których cała gromadka służących czuwa, aby jaśnie państwu niczego nie brakowało. Wieczory wypełniają spotkania towarzys­kie, często też organizuje się bale, rauty i zabawy. Nikt tak naprawdę nie myśli o losie nowej ojczyzny, nikt nie dostrzega skrajnej nędzy chłopów w Chłodku.

Witold Gombrowicz, który tak skutecznie atakował wszystkie tradycje i przeżytki zaatakował i wyszydził w „Ferdydurke” także dwór szla­checki. Bohater powieści Józio trafia tam, przypadkowo wraz z Miętusem w trakcie „poszukiwania parobka”. Na dodatek jest to dom ciotki Józia – Hurleckiej. W tym szlacheckim domu panuje duszna atmosfera przeraź­liwej nudy, sztucznej grzeczności, odrętwienia. Między państwem a służbą funkcjonują od dawna ustalone normy zachowań. Dziedzic więc bardzo dobrze pierze po gębie, a lokaj musi to znosić w milczeniu i dobrze panu służyć. Syn Zygmunt na pewno będzie godnym następcą swego ojca w tym względzie, gdyż już potrafi go naśladować. Można więc powiedzieć, że obraz polskiej szlachty nie wypadł zbyt pozytywnie. Takie jednak zadanie wyznaczał temat tej pracy – należało szukać wad szlacheckich w utworach literackich. Nie znaczy to jednak wcale, że szlachta była tylko pasożytem narodu. W dawnych wiekach to ona tworzyła kulturę narodową, jej najlepsi synowie walczyli o wolność narodu, a nawet poświęcali swe życie.

Co z dorobku literatury staropolskiej godne jest ocalenia?


bardzo dobre wypracowanie

Literatura epoki staropolskiej rzadko przyciąga czytelników. Najczęściej są nimi uczniowie czy studenci, którzy z racji swojej edukacji muszą się z nią zapoznać bądź badacze historii literatury, którzy sięgają po nią z powodu fascynacji tym okresem.

Nie ulega jednak wątpliwości, że literatura staropolska jest skarbem, który powinien i istnieć i do którego powinno się sięgać. Dzieła tego okresu godne są utrwalenia, ponieważ informują o kulturze, obyczajach i historii minionych czasów, zawierają głębokie myśli naszych przodków, uniwersalne prawdy, bez których my ludzie współcześni również nie moglibyśmy żyć. Wreszcie posiadają walory estetyczne, które zwracają uwagę na to co jest piękne, a co niegodne naśladowania.

Swoje rozważania rozpocznę od średniowiecza. Na uwagę zasługuje tu utwór „Rozmowa Mistrza Polikara ze śmiercią” i choć jeżyk tego utworu nie jest wzorem literackiej wypowiedzi, to zawarta w nim przestroga: „memento mori” oraz uświadomienie, że przed obliczem śmierci wszyscy ludzie są równi, jest godne uwagi. Stwierdzenie takie ukazuje nam ponadczasową mądrość. Zmusza do zadumy i refleksji nad własnym życiem. Nakazuje na chwilę zatrzymać się i pomyśleć o śmierci, o tym iż jest ona równie aktualna dziś jak i wczoraj. Przedstawiony w średniowiecznym dyskursie Mistrz Poilkarp był tylko pretekstem do przytoczenia motywu „dance macabre” tańca śmierci, który porywa w swój wir wszystkich bez wyjątku i względu na stan czy pochodzenie.

Nie można pominąć też kronik, które są ważnym świadectwem przeszłości narodowej, cennym materiałem dla historyków. Ukazują bowiem panoramę obyczajów, wydarzeń, mentalności ludzi. Kroniki nie zawsze są obiektywne, ale ich wartość, o której wcześniej wspomniałem, tę niedoskonałość usprawiedliwia. „Kronika polska” Galla Anonima ukazuje czytelnikowi obraz trzech Bolesławów, mimo wyidealizowania władców posiada ona wartość historyczną, rzetelnie relacjonuje niektóre fakty, chociażby obronę Głogowa, ale przede wszystkim jest mistrzowsko napisana pod względem stylistycznym. Najbardziej rzetelna pod względem historycznym jest kronika Jana Długosza. Czytając zaś dzieło Kadłubka z przymrużeniem oka podchodzimy do relacjonowanych tam zdarzeń, mimo iż samo obcowanie z utworem jest niezwykle przyjemne.

Średniowieczną perłą poezji religijnej jest „Bogurodzica”. Powinna ona ulec ocaleniu, choćby ze względu na to, że była pierwszym hymnem Polski. „Żale Matki Bożej pod krzyżem”, „Legenda o świętym Aleksym” to utwory, o których nie powinno się zapomnieć ze względu na ich, szczególnie w przypadku pierwszego utworu, ponadczasową wymowę. Płacz matki nad cierpieniem syna w każdej epoce znajduje swe odbicie: w czasach wojny i obecnie. Legenda należąca do hagiografii może irytować naiwnością poglądów, ale jest interesująca ze względu na mentalność ówczesnych ludzi i ukazanie wzorca, który tym ludziom przyświecał.

Renesans jest epoką bliższą czytelnikowi jeżeli chodzi o ukazane problemy i ich sposób prezentacji. Z pewnością zachwycają utwory Kochanowskiego, ziemiańskie obyczaje utrwalone przez Mikołaja Reja w „Żywocie człowieka poczciwego”, zmusza do refleksji obraz wsi w „Żeńcach” Szymonowica.

Nie ulega wątpliwości, że mistrzem pióra był w tej epoce Jan Kochanowski. Jego fraszki: „O koźle”, „O doktorze Hiszpanie”, „Na lipę” uderzają humorem, „Na dom w Czarnolesie”, „O żywocie ludzkim”, „Do gór i lasów” podkreślają jak trafnie Kochanowski odbiera otaczający świat i na podstawie jego obserwacji formułuje prawdy moralne i filozoficzne.

Przyrównanie człowieka do marionetki, która wypuszczona z mieszka odgrywa swoją rolę po to, by za chwilę znowu zostać zamkniętą, trafnie charakteryzuje życie człowieka, sugeruje stwierdzenie, że świat jest teatrem, a człowiek aktorem odgrywającym w nim swoją rolę życia.

Ładunkiem filozoficznym i patriotycznym przepełnione są pieśni Jana Kochanowskiego. Możemy w nich odnaleźć zachętę do korzystania z uroków życia słynne epikurejskie „carpe diem” – chwytaj dzień, chwytaj chwilę występujące w pieśni „Chcemy sobie być radzi”.

Postawa stoickiego spokoju, który nakazuje przyjąć i zaakceptować jednako radości i smutki pojawia się w pieśni XIX. Nacechowana żarliwym patriotyzmem jest pieśń „O spustoszeniu Podola”, w której autor uświadamia, że trzeba zrewidować swe dotychczasowe postępowanie i myśleć o losach ojczyzny poświęcając na ten szczytny cel swe finanse. Myślę, że wspomniane utwory są ważne ze względu na ukazanie piękna świata oraz zawarte wskazówki jak z uroku otaczającej nas rzeczywistości korzystać.

Nie sposób pominąć „Trenów”, które uważane są za wyżynę kunsztu poetyckiego. Ukazują one cierpienie ojca po stracie ukochanego dziecka, dowodzą, że cios jaki dotknął Kochanowskiego może „rzucić w gruzy” cały dotychczasowy uformowany światopogląd. Dopiero tren XIX „Sen” zapowiada powrót równowagi duchowej. Treny mogą być wzorem, który ukazuje poszczególne stadia cierpienia w związku z odejściem szczególnie bliskiej osoby.

Poezja Kochanowskiego to piękna karta naszej literatury, ukazuje rozległy obraz świata, bogactwo myśli filozoficznej, misterność kompozycji. Niezwykle interesujący jest utwór „Pieśń Świętojańska o Sobótce”, który swym czarem propagującym zalety wsi oddziaływuje nawet na wybrednego czytelnika.

Pragnąłbym kilka uwag poświęcić Mikołajowi Sępowi Szarzyńskiemu. Poeta ten określany jest mianem „zachodzącego słońca renesansu”, bowiem utwory jego zapowiadają barok. Na kartach sonetów uwidacznia się podmiot liryczny, który jest człowiekiem skazanym na walkę z pokusami świata, szatana i ciała. Walka ta doprowadza do tego, iż podmiot liryczny jest niepewny, rozdwojony w sobie, słaby wewnętrznie, posiadający mnóstwo dylematów typu „i niemiłować ciężko i miłować nędzna pociecha”. Refleksje Szarzyńskiego skłaniają współczesnego człowieka, który często ulega tak silnemu zmaterializowaniu do zastanowienia się nad własnym życiem.

Przechodząc do baroku uważam, że należy wspomnieć o pamiętnikach Paska, będących świętym zapisem obyczajów szlacheckiego sarmaty. Czytając utwory z jednej strony podziwiamy przedstawionych w nich bohaterów, z drugiej zaś denerwuje nas chełpliwość, pyszałkowatość, kłótliwość sarmcka ukazanych na kartach postaci.

Interesującym dziwactwem wydają się być wiersze Morsztyna, polskiego marynisty, które bawią, śmieszą, są pełne sytuacji absurdalnych, nierzeczywistych.

Mnóstwo przemyśleń filozoficznych zawiera poezja Daniela Naborowskiego. W stwierdzeniu „był przodek, byłeś ty sam, potomek się rodzi” możemy odnaleźć śrredniowieczną myśl o przemijaniu, kruchości życia ludzkiego, zawartego w filozofii Pascala czy też Księdze Koheleta.

Wielkim moralistą, który uczy współczesnego człowieka patriotyzmu, tolerancji, poszanowania historii jest Wacłąw Potocki. Jego twórczość, a szczególnie utwory takie jak „Pospolite ruszenie”, „Nierządem Polska stoi” są przesycone dydaktyzmem, czymś co być może nuży dzisiejszego czytelnika, dlatego też osobiście nie są mi one bliskie.

Twórcą, który odegrał najistotniejszą rolę w oświeceniu jest „książę poetów polskich” biskup Warmiński Ignacy Krasicki. Jego twórczość jest bogata, piękna, mądra, a co się z tym ściśle wiąże ponadczasowa. Bajki ukazują przywary i realne cechy ludzi, które są ciągle aktualne. Uniwersalnością mogą się poszczycić też satyry, bowiem nie brak dziś alkoholików („Pijaństwo”), rozkapryszonych kobiet („Żona modna”), czy krytyków władzy („Do króla”). Krasicki więc okiem mistrza dostrzegł i zarejestrował prawdę o człowieku wszechczasów/

Oczywiście nie tylko Krasicki jest reprezentantem epoki oświecenia. Na uwagę zasługują również publicyści tacy jak Staszic czy Kołłątaj, którzy w swych traktatach i mowach na przykład „Anonimów listów kilka” lub „Przestrogi dla Polski” proponują pakiet reform, który w dużej mierze, poza sprawami społecznymi, do dziś jest aktualny.

Komedia polityczna „Powrót posła” jest natomiast mimo swych patriotycznych tematów bardzo nużąca i schematyczna. Autor operuje kontrastem, ukazując szablony patriotów, kosmopolitów, idealnych kobiet i tzw. kobiet idiotek. Myślę, że lista utworów, które pragnąłbym ocalić jest długa. Starałem się wybrać te utwory, które moim zdaniem są najwartościowsze i wnoszą w życie współczesnego człowieka ważne treści. Utwory te osobiście znam i one na codzień pomagają mi w postrzeganiu świata.

Ballada romantyczna – tematyka, cechy


Cechy:

  • odwołanie się autora do tzw. „wieści gminnej”, czyli wierzeń podań i baśni ludowych (Witeź)
  • przeplatanie się w obrębie utworu świata ludzi żyjących ze światem ludzi zmarłych (Romantyczność, Świtezianka)
  • zwrócenie uwagi na rolę natury w życiu człowieka; stąd liczne i ważne dla przebiegu akcji opisy przyrody i zjawisk zachodzących w otaczającym ludzi świecie (Lilie, Świtezianka)
  • ludowe poczucie sprawiedliwości i wynikające stąd przekonanie, że nie ma zbrodni bez kary; za każde popełnione zło należy odpokutować (Rybka, Lilie, Świtezianka)
  • odwoływanie się i nawiązywanie do historii; często kanwą ballady jest jakieś wydarzenie historyczne, autentyczne lub legendarne (Lilie, Świteź)

Ballady i romanse” do dzisiaj uważane są za manifest polskiego romantyzmu oraz za ideową i artystyczną deklarację samego Mickiewicza. Z kolei oparcie się przy wyborze tematów utworów na wierzeniach i podaniach ludowych należy rozumieć jako polemiczny głos poety w sporze romantyków z klasykami, jaki miał miejsce na łamach czasopism i różnych publikacji literackich w latach 1818-25. Klasycy nie uznawali pozarozumowej, opartej na wierzeniach ludu, koncepcji współistnienia dwóch światów: żywych, a więc realnego, postrzeganego przy pomocy zmysłów oraz świata zmarłych, czyli metafizycznego, poznawanego za pomocą uczuć. Romantycy  wiarę w świat zjawisk pozazmysłowych uczynili punktem wyjścia dla wielu swoich utworów.

Adam Mickiewicz w sposób jednoznaczny opowiedział się za wyższością pozarozumowego, romantycznego spojrzenia na świat nad naukowym i czysto empirycznym poznaniem otaczającej nas rzeczywistości.

„Kartoteka” – nowa koncepcja dramatu współczesnego


TADEUSZ RÓŻEWICZ: Poeta, dramatopisarz i prozaik    na  leżący do pokolenia Kolumbów. Wojnę spędził w Radomsku. W 1942 roku ukończył tajny kurs podchorążych i w latach 1943-44 walczył w oddziałach partyzanckich AK. Po wojnie studiował historię sztuki na UJ. W swojej poezji Różewicz rozbudowuje problematykę moralną. Przeprowadza moralistyczną analizę współczesnego świata – jego stosunku do dawnych wartości, kodeksu etycznego i estetyki.

Analiza ta prowadzi do surowej krytyki nowej rzeczywistości. Ta sama tematyka – obrachunku z własnym pokoleniem oraz krytyki współczesnej cywilizacji pozbawionej prawdziwych wartości – poruszana jest w dramatach Różewicza. „KARTOTEKA” to dramat, w którym stworzył Różewicz własny typ teatru nawiązującego do doświadczeń awangardy i surrealizmu. Jest to teatr pozbawiony akcji, dynamizmu, operujący umowną scenerią i wielopostaciowym bohaterem.

„KARTOTEKA”:

  • brak tradycyjnej akcji jako ciągu przyczynowo skutkowe go, kpiny z tradycji, luźne sceny, pomieszanie czasu, dość dokładnie określone miejsce akcji,
  • teatr wewnętrzny – nie ma tradycyjnej akcji, istotne są myśli i przeżycia bohaterów,
  • Bohater jest w zasadzie antybohaterem, to postać bierna bez określonego wieku, imienia, pozycji społecznej,
  • utwór jest montażem różnych elementów:
  • podział na około 30 scen, sekwencji, po których następują chwile milczenia,
  • kompozycja złożona z kluczowych scen pozwala w poetyckim skrócie przedstawić     najdramatyczniejsze w dziejach Bohatera
  • dramaturgia otwarta,
  • luźna kompozycja
  • brak wyraźnego zakończenia
  • trwanie sytuacji, która zaczęła się   przed rozpoczęciem dramatu i może trwać dalej,
  • występowanie chóru, który nie tylko komentuje akcję, ale bierze w niej również bezpośredni udział
  • elementy sztuki COLLAGU – cytaty, przysłowia, aforyzmy, pomieszania wszystkich elementów bez wzajemnych związków, 
  • „KARTOTEKA” to dramat realistyczno-poetycki, pseudo tragedia z elementami nadrealizmu i absurdu,
  • występowanie dialogu tradycyjnego i pozornego (mówienie obok siebie  np. rozmowa rodziców),
  • Różewicz wiele miejsca poświęca demokracji słowa, przywróceniu jego wartości,
  •  próba ukazania jak od trudnego mówienia ze ściśniętym gardłem ludzie przeszli szybko do mówienia zbyt łatwego, automatycznego, bezrefleksyjnego,

„KARTOTEKA” to dramat o próbie zbudowania i uporządkowania życiorysu Bohatera.

Człowiek w świetle poznanych utworów literatury antycznej i Biblii


Czym jest człowiek? Kim jest człowiek? Były to pytania stawiane od zarania ludzkości, a właściwie od czasu, kiedy nasi przodkowie nauczyli się pisać. Stało się to 4000 tys. lat temu w Mezopotamii. Właściwie od tego momentu, od poznania umiejętności pisania, możemy liczyć nasza historię a co za tym idzie także literaturę. Okres ciągnący się przez te tysiąc lat aż do roku 476, daty upadku Rzymu, nosi nazwę antyku. Były to lata budowania cywilizacji, często oderwanych od siebie, żyjących własnym życiem z własnymi bogami, własną tożsamością i wreszcie z własnym obywatelem. Człowiek był ważnym ogniwem, przegrywał jednak w walce z bogami, półbogami i herosami. Istota ludzka była bardzo rzadko bohaterem mitów, legend czy podań ludowych będących podstawą wierzeń danej społeczności. Ówczesna istota przegrywała w walce z ideałami, żyła za skromnie, w jej egzystencji było mało ponadczasowości przynależnej bogom. Istota nie mogła rządzić z samej siebie, miała władze od bogów. Król był pomazańcem bożym, kimś wyższym, kimś z cząstką świętości, czystości.

Człowiek od początku był tylko zbędnym dodatkiem, kierowanym przez bogów, którego egzystencja uzależniona była od ich woli. Najlepiej uwidacznia się to w twórczości antycznych poetów tworzących w Grecji. Sama „Biblia” Greków, czyli ich Mitologia obfitowała w trafne dowody na powyższą tezę: np. za sprzeciwienie się bogom zginąć musiał Dedal, który sprzeciwił się ojcu, w tym miejscu symbolowi władzy rodzicielskiej. Jego śmierć była zdeterminowana już wcześniej… słońce i wilgoć spełniła tylko przeznaczenie. Szczególne znaczenie mają archetypy, wzory zachowań, aktualne do dzisiaj. Podany tutaj przykład ma akurat w sobie bardzo łatwe przesłanie: jeśli sprzeciwisz się ojcu, a twoim prawdziwym ojcem jest Bóg, to poniesiesz zasłużoną karę. Postać i ideały  Prometeusza  poświęcającego się w imię dobra ludzkości i spełniają poważną rolę nawet w naszym „wymiętym” z zasad świecie.

W mitach człowiek jest postacią prawie bez znaczenia. Decydującą rolę spełniają wyidealizowani bogowie, będący utopią, do której dąży bezwolna istota ludzka.

Osobną pozycję w literaturze greckiej, prawie na równi z mitologią, zajmuje twórczość przypisywana Homerowi. Jego „Iliada” i „Odyseja” to arcydzieła epiki wzbudzające zachwyt również dzisiaj. W sferze stosunku do człowieka, dzieła te nie miały charakteru czegoś przełomowego: były kontynuacją filozofii znanej nam z Mitów. Los był zdeterminowany przez przeznaczenie, któremu musieli się poddać nawet bogowie. Rewolucyjne jest za to podejście do bohaterów. Pierwszoplanowymi aktorami są w „Iliadzie” Achilles i Hektor a w „Odysei” Odys. Achilles był półbogiem, ale Hektor był najnormalniejszym królewiczem. Przewartościowanie ideału Boga jako nieomylnego strażnika ludzkości najlepiej widać w postawie „szybkonogiego”, który nie postępował jak potomek Zeusa. Wręcz przeciwnie, był mściwy, porywczy i dumny. Jego okrucieństwo i dzikość najlepiej widać przy skontrastowaniu tych cech z postawa syna Priama, którego odwaga i szlachetność rodzi naszą sympatię.

Podobnie jak los tych bohaterów spod Troi, zdeterminowany jest los Odysa, głównego bohatera „Odysei”. On wie, że musi wypełnić się przepowiednia, iż będzie usiał podrózować20 lat, aby dotrzeć do  rodzinnej Itaki. Dla bogów jest ten podróżnik swego rodzaju królikiem doświadczalnym, za jego plecami rozgrywają się walki pomiędzy władcami ziemskiego padołu.

Homer traktował człowieka przedmiotowo. W przeciwieństwie do tego Arystoteles twierdził, że to właśnie człowiek jest odbiorcą jego twórczości a bogowie tylko dają natchnienie. Był on jednak pomysłodawcą  dramatu antycznego, zakładającego na wstępie ukazywanie świata fałszywego, co było wbrew religii. W tym „świecie” występowali bogowie, jednak przez swoja fikcyjność przestrzeń ta, nie poddawała się ich wpływowi. Wynikało to z prostego rozumowania: jeśli bogowie istnieją, to znajdują się w świecie realnym, a że są istotą idealną to nie mogą mieć swojej kopii w świecie fantastycznym. Wniosek: dramat, chociaż był poświęcony bogom był w sumie sztuką dość niezależna z elementami bardzo kontrowersyjnymi, jak na tamte czasy.

Autorem, który czerpał z ideałów dramatu wyzwolonego, będącego jednak dla nas teatrem „antycznym”, był Sofokles. Napisał wiele dzieł, ale jego twórczość łatwo scharakteryzować na przykładzie „Antygony”. Istotą utworu jest konflikt pomiędzy prawami boskimi a ziemskimi, wskazuje na rozłam pomiędzy tymi światami, ukazuje sprzeczność ideałów i bezsens śmierci. Szczególna uwaga położona jest na przeżycia bohaterów, samo postawienie na równym poziomie praw króla i boga jest rewolucją w filozofii. Istota tego zjawiska jest jednak zaprzepaszczona, ponieważ Król ponosi karę za sprzeciwienie się bogom. Pozornie wracamy do schematu kary za błędy, tym razem jednak jest ona wymierzana z ręki ludzi, którzy popełniają samobójstwo. Możemy powiedzieć, że tak chciał los, nie jest to jednak prawda, ponieważ człowiek zabiera część kompetencji Boga, który daje i odbiera życie. Bunt zakończony jest więc sukcesem a prometeizm w imię ideałów Boga oprócz kary, przynosi też wyzwolenie człowieka.

Zupełnie inna wizję rzeczywistości miał Wergiliusz, poeta wywodzący się z Rzymu. W swojej twórczości nawiązywał do utopijnej wizji miejsca wiecznej szczęśliwości. W swoich krótkich utworach takich jak bukoliki i georgiki sławił życie prostych pasterzy, jego zdaniem, najszczęśliwszych ludzi na Ziemi. Nie brał on jednak pod uwagę tematu przemijania, nie zaznacza w swojej poezji jej ponadczasowości, uniwersalności. To czynił jego przyjaciel, Horacy dla którego rzeczą najważniejszą był człowiek. To dla niego tworzył i to w jego pamięci chciał zostawić jakiś ślad. Był on mistrzem satyry, w poglądach filozoficznych bliski był stoikom. Przekonanie o nieśmiertelności ideałów zawartych w swoich wierszach i idei człowieka jako dziecka bogów zawarł w swojej odzie „Exegi manumentum aere perennius”. Opowiada on o twórczości poetyckiej, jest świadomy swojej wyjątkowej roli jako twórcy, nauczyciela wzniosłych ideałów. „Nie wszystek umrę” jest hasłem przewodnim, jest sensem jego życia, daje mu siły i zdolności do tworzenia. Podmiot liryczny uznaje jednak zwierzchność poezji greckiej nad rzymską, oddając hołd poprzednikom. 

Utworem mającym największy wpływ na późniejszy rozwój cywilizacji była jednak Biblia. Nie wiadomo ilu miała autorów, jest jednym wielkim zbiorowiskiem najróżniejszych stylów i typów literackich. Stosunek do człowieka w tym dziele jest bardzo trudny do zdefiniowania. Z jednej strony Biblia jest przesiąknięta duchem miłości, duchem z którego czerpał późniejszy humanitaryzm, z drugiej jednak pełno w niej nienawiści i fanatyzmu. Bóg jest miłością, ale to on stworzył diabła, jak więc może uważać się za dobrego??

Pierwsza księgą jest Genesis, „Księga Rodzaju”. Opowiada ona o stworzeniu świata, zasiedleniu go przez zwierzęta, o kosmosie… W tygodniu tworzenia człowieka zostawiono na ostatni moment: jedni tłumaczą to tak, że chciano pokazać, iż jest on najdoskonalszy, ukształtowany z dobrych cech istot stworzonych wcześniej, urodził się, aby panować. Mnie osobiście wydaje się, że można to też interpretować na opak: człowiek jest tylko dodatkiem do stworzonego wcześniej świata, jest kaprysem Boga, który sprawuje nad nim piecze.

Niezaprzeczalne jest jednak to, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Istota ludzka narażona jest na walkę pomiędzy dwoma żywiołami: dobrem a złem. W tej walce nikt nie może wygrać, wszyscy przegrywają i wygrywają zarazem.

O tych zmaganiach opowiada „Księga Hioba”. W niej opisana jest sytuacja, kiedy to człowiek dostaje się we władanie jednej z mocy wszechświata: zła. Czy wytrzyma tę próbę??? Nie jest to takie oczywiste, biorąc pod uwagę to, że Homo Sapiens w tym wypadku jest tylko pionkiem. Nawiązywałoby to, do filozofii wyrażanej przez Homera, o determinacji losu ludzkiego. Nie jest tak jednak. Hiob sam podejmuje decyzje, chociaż to, że jest gorliwym wyznawcą Jahwe, wskazuje na silne oddziaływanie Boga. W tym przypadku zasada kija i marchewki, tak powszechna w użyciu w końcu XX wieku, nie zdała egzaminu. Od tej chwili bohater księgi stał się symbolem cierpienia w imię wiary, ideałem dla fanatycznych ascetów, nie rozumiejących, że to nie Hiob sam się umartwiał, ale zesłał to na niego Bóg. To jednak ludziom, w rodzaju Szymona Słupnika, nie przeszkadzało, jeśli nie ma „próby” boskiej trzeba ja sobie samemu stworzyć. „Księga Hioba” nawiązuje do arystotelowskiej koncepcji losów: występują dramatyczne zmiany psychiki bohatera, od przerażenia do szczęścia, Obok tego ważną rolę spełnia heroizm, wyzwolony przez cierpienie, jest ukazany jako rzecz jak najbardziej sensowna, ucząca człowieka godności i cierpliwości.

Postawę opozycyjną do powyższej można zaobserwować w IIX Psalmie, wchodzącym w skład „Księgi Psalmów”. Tam, człowiek przedstawiony jest jako „władca nad dziełami rąk Twoich”, w tym przypadku bożych. Ludzie to istoty „niewiele mniejsze od niebieskich mocy”… czyżby byli oni tylko „niewiele mniej” potężni od Boga??? W świetle Biblii i tej interpretacji jest to bluźnierstwo. Oczywiście psalm kończy się „standartową” formułką wyrażającą zachwyt nad dziełami Boga.

„Nową falę” w Biblii reprezentują przypowieści. Są to praktycznie spisane kazania wygłaszane przez Chrystusa, który na prostych przykładach wyjaśnia skomplikowane problemy natury moralnej i psychologicznej. Człowiek przedstawiony jest jako niezależny twór boży, pragnący przenieść ideały zaczerpnięte z własnej religii do codziennego życia. Dogmatem staje się twierdzenie, zawarte w przypowieści „O Siewcy”, że nie należy oceniać człowieka od razu, trzeba mu dać czas, inaczej wśród tych odrzuconych znajdą się też ci dobrzy. Z kolej syn marnotrawny staje się symbolem błędu, ale i jednocześnie odwagi, aby ten błąd naprawić. Miłosierny Samarytanin jest zaś jedynym, który nawet wrogom udziela pomocy.

W przypowieściach widzimy obraz człowieka wolnego, niezależnego, któremu jednak religia jest niezbędna do życia, do uporządkowania świata.

Kolejną częścią składową Biblii jest „Księga Kohleta”  podejmująca motyw rozważań na temat życia, szczęścia i egzystencji. Mottem księgi jest hasło: „venitas venitatum et venitas”. Człowiek jest istotą kruchą i przemija, podczas gdy Ziemia trwa wiecznie. Prawo przemijania powoduje, że człowiek nie zaznaje szczęścia, a życie jest tylko „gonieniem za wiatrem”.

Krańcem drogi, jaką przebyła literatura antyczna, jest „Apokalipsa św. Jana”. Opowiada ona o sądzie ostatecznym, ostatnich chwilach materialnej części naszej planety. Motywem dominującym jest śmierć, będąca zakończeniem egzystencji, wybawieniem albo zagładą. Człowiek nie ma określonej pozycji. Z jednej strony jest głównym bohaterem, podsądnym, z drugiej jednak, to Bóg decyduje a człowiek może tylko słuchać. Sam mistycyzm i tajemniczość przytłacza, jest czymś szokującym dla przedmiotowo myślącego mieszkańca Ziemi.

            Antyk był dziwnym okresem, pełnym zarówno kultury, jak i monumentalnych budowli wznoszonych przez pokolenia niewolników. Stosunek do człowieka ewoluował wraz z czasem. Początkowo człowiek był uzależniony od bogów, później stał się wolny dzięki swojemu sprzeciwowi wobec dogmatów religii. Biblia jest tylko powrotem do źródeł, monoteistyczna wiara w swoim podstawowym założeniu musiała pochodzić od Boga. Kwestią sporną pozostaje nasz stosunek do Niego. Czy jesteśmy mu równi, stworzeni na jego podobieństwo,  a może  tylko jesteśmy wynikiem jakiegoś błędu w ostatnim dniu stworzenia?

Czytając utwory pochodzące z Rzymu czy z Grecji patrzymy na nie przez pryzmat 2000-3000 tysięcy lat. Nie jest rzeczą łatwą zrozumieć mentalność tamtego człowieka. Większość tzw. „wartości ponadczasowych” jest dla mnie już całkowitą utopią. Oczywiście nie można wykluczyć, że w wyniku jakiegoś zbiegu okoliczności powrócimy do epoki średniowiecza. Jest to jednak mało prawdopodobne. Np. Biblia, powoli ale stopniowo, zatraca swój wyjątkowy charakter. Nie wiem czy jest to spowodowane naszą powiększającą się wiedzą o otaczającym nas świecie, czy może tym, że my Ziemianie zawsze wolimy czuć twardy grunt pod nogami. Ucieczka w mistycyzm jest różnie interpretowana: człowiek jako tchórz, albo człowiek jako wybitny myśliciel. Ta droga była zawsze otwarta.

Jedna rzecz jest zastanawiająca: mimo wielu lat my wcale się tak od siebie nie różnimy, jakby mogło wynikać z powyższych faktów. Po prostu Homo Sapiens jest prawie niezniszczalne, zmieniają się religie, władcy i zwyczaje, człowieka jeszcze nikt nie unicestwił, chociaż wielu próbowało to czynić. W miarę upływu lat i zachodzących zmian w roli i znaczeniu człowieka, na przestrzeni tysięcy lat antyku i kultury biblijnej, poznana literatura przedstawia jego drogę do pozyskania głównej roli w tworzących się formacjach społecznych średniowiecza.

Geneza i problematyka Odprawy posłów greckich Jana Kochanowskiego


„Odprawa posłów greckich” – wystawiono 12 stycznia 1578 na ślubie Jana Zamoyskiego i Krystyny Radziwiłłówny, na weselu obecni byli posłowie i para królewska, sztuka powstała prawdopodobnie 1565-6, nie jest to więc tekst okolicznościowy co świadczy o uniwersalizmie utworu, nawiązaniem do antyku jest sama forma: dramat (nie ma Exodosu i Paradosu), wykorzystanie mitu i „Iliady” jako źródła mitu, Troja może symbolizować każde państwo i miasto, główny problem to odpowiedzialność jednostki za państwo, zestawione są dwie postawy: Aleksandra (Parysa) i Antenora. Parys jest partia wojny, chce zatrzymać Helenę nie licząc się z losem państwa. Po przegranej Antenora w rodzie jest on do końca wierny ojczyźnie.

Ważne są wypowiedzi chóru: „Ci, którzy Rzeczpospolita władacie…”

Cechy:

  • zachowanie 3 jedności
  • postać posłańca, który właściwie gra kilka ról
  • uniwersalizm

Kochanowski dostrzegł i skrytykował negatywne zjawiska w życiu politycznym i obyczajowości:

  • prywata (Aleksander)
  • przekupstwo
  • demoralizacja (a właściwie wychowanie)
  • brak troski o bezpieczeństwo państwa
  • rozkład Sejmu
  • zjawisko osłabiania władzy królewskiej

Kochanowski wprowadza do utworu pozytywnego bohatera, obywatela – patriotę. Jest nim Antenor, którego pozytywne cechy ujawniają się szczególnie wyraziście w rozmowie z Aleksandrem (dialog początkowy). Antenora cechują:

  • patriotyzm
  • poczucie odpowiedzialności obywatelskiej
  • uczciwość
  • nieprzekupność
  • prawość

Troska Kochanowskiego o los kraju znajduje zatem wyraz w krytyce zjawisk negatywnych, przestrogach i w prezentowaniu wzoru obywatelskiego